To nie nasza wojna
My Polacy, My Naród Polski powinniśmy sobie uświadomić, że awantura, w której uczesniczymy dzieje się to nie z własnej woli i wbrew interesowi narodowemu
Tych, co zarzadzają naszym państwem, a władzę tę uzurpują sobie, można określić jako zdrada, ciemnota i zaprzaństwo….
Jest tajemnicą poliszynela, że Naród Polski jest okupowany przez „zgniły Zachód”.
Należałoby się zastanowić, czy to Ukraina broni nas przed Rosją, czy Rosja przed Ukrainą?
Rosja nie ma w stosunku do Polski żadnych roszczeń terytorialnych, ale Ukraina już tak.
Ci szaleńczy uważają, że tereny Polski od Podlasia poprzez Lubelszczyznę Chełmszczyznę, Przemyśl, Rzeszów, Nowy Sącz a nawet Kraków, to ziemie ukraińskie.
Uważają, że mają najsilniejszą armię w Europie i to oni, zamiast wojsk amerykańskich mają okupować nasz kraj!?
Putin rozpoczynając tę wojnę, czy jak kto woli „misję specjalną”, jasno określił swoje cele: denazyfikacja i likwidacja bandytyzmu. Likwidacja baz amerykańskich w Europie Wschodniej i podejrzanych laboratoriów.
Dziś, w 5-tym roku wojny okazuje się, że bandytyzm jest ideologią ich państwowości, a ich bandyci tworzą „panteon narodowy”.
Rosja od wieków była naszym sąsiadem, kiedy Polska była państwem prawdziwie niezależnymi, sprawialiśmy ruskim łomot i jako jedyni zdobyliśmy Moskwę.
Ale w oczach tzw. Zachodu, czytaj Anglosasów, silna niepodległa Polska nie miała istnieć… aż do dzisiaj.
To nie Rosja była przyczyną naszych rozbiorów, ale zachód.
Powstanie kościuszkowskie, Powstanie Listopadowe, Powstanie Styczniowe, to zawsze była intryga Anglosasów, by osłabić Rosję.
Rok 1918, Polska odzyskuje niepodległość, ale czy w kalkulacjach zachodu ten akt nie był obliczony na konflikt z Rosją (dzisiaj nazywa się to „wojną zastępczą”? Nowo narodzona II RP już w 1919 roku uwikłała się w niewypowiedzianą wojnę z Rosją. Po co? Żeby bronić Europę przed bolszewizmem.
W lutym 1920 roku Piłsudzki wyprawia wojsko polskie na Kijów, w celu ustanowienia niepodległej Ukrainy. A za dwadzieścia kilka lat Ukraina spłynie polską krwią, niewinnych ofiar. Z inspiracji, za pozwoleniem i wsparciem Zachodu (tym razem Niemiec).
Po wojnie w 1920 roku przez polskie obozy jenieckie przewinęło się ponad 100 000 żołnierzy Armii Czerwonej .
Warunki w obozach były tragiczne. Główną przyczyną zgonów były warunki sanitarne oraz epidemie chorób zakaźnych (głównie tyfusu, cholery i czerwonki). W 1921 roku zwolniono ok. 65 tys jeńców. Nikogo nie mordowaliśmy, część zgonów była naturalna, część jeńców asymilowało się w Polsce. Oczywiście, to byli „bolszewicy”, chociaż wydaje mi się że w większości to byli zwykli ludzie wcieleni do armii, tak jak hitlerowcy do Wermachtu. Zwykli ludzie w dupie mają każdą wojnę, co widać po ucieczce Ukraińców z własnego kraju.
Dwie dekady później plan likwidacji Słowian rozkręca swoją machinę ludobójstwa. Katyń, Starobielsk… mordowanie jeńców wojennych strzałem w głowę. Pomijam jaka to nacja robiła, jaki był cel i kto zadecydował, stwierdzam okropny, nieludzki fakt. Ale, co w tym czasie robili hitlerowcy wobec ludności cywilnej, w całej okupowanej Polsce, ile ludzi wymordowano w bestialski sposób. A potem Wołyń i Wschodnia Małopolska…..
Jakoś te zbrodnie stały się mało istotne i mamy świetne relacje zarówno z Niemcami jak i Ukrainą.
Ale ruskie to istoty nie z tego świata, a Putin i Łukaszenko to tyrani i dyktatorzy i to my Polacy, mamy walczyć z tym „złem wcielonym” w imię całego, zachodniego świata.
Przecież to realizacja tego samego wzorca od wieków, ciągle kosztem Polaków.
Dzisiaj są to niepoliczalne pieniądze, nie tylko na sprzęt wojskowy…
Dziś duraki cieszą się, jak to Polska się zbroi, że NATO nas obroni, zapomnieli że w 39 roku „wśród serdecznych przyjaciół, psy zająca zjadły”.
Mało tego, że wydajemy, MY Polacy, gigantyczne pieniądze za amerykański złom, który płonie na Ukrainie i w Iranie, to jeszcze te zakute pały wyciągają rękę po broń nuklearną.
To dopiero zdrada i zaprzaństwo.
Iran, gdyby chciał i dostrzegał bezpieczeństwo w broni atomowej, dawno by ją wyprodukował u siebie i przyciski do niej miał we własnym ręku. I chociaż Iran ma głębię strategiczną nieporównywalną do Polski, nie idzie w taki wyścig zbrojeń. Czy to pokłosie ich religii, kultury, kilkutysięcznej cywilizacji, czy może zwykłej mądrości przywódców – nie wiem, ale do Iranu naszym „rządzącym” daleko.
Więc można w końcu zadać istotne pytanie – skąd do cholery bierze się ta zwierzęca nienawiść do Rosji i Putina. Przejawiająca się nie tylko w mowie i działaniach pseudo elit, ale w łże mediach polskojęzycznych, na durackich portalach i kanałach społecznościowych.
No dobrze, mało znamy historię a zwłaszcza jej szczegóły i kulisy.
Mamy wryte w berety, że po II wojnie św. byliśmy pod ruską okupacją, że „obława augustowska”, Warszawskie katownie, Powązki, więzienia dla opozycji w Lublinie, Rzeszowie, Wronkach, w Kąkolewnicy. Szacuje się w w wyniku komunistycznego terroru zginało ok. 50 tys. polskich patriotów.
Czy można było tego uniknąć?
Musimy zdać sobie sprawę z tego, że koniec II WŚ nie był zwiastunem światowego pokoju, ale początkiem zimnej wojny, która w każdej chwili mogła się przeobrazić w nowa wojnę między wschodem a zachodem.
Anglosasi po raz kolejny nas sprzedali, oddając Stalinowi znaczne obszary Rzeczypospolitej. Polacy, walczący od początku wojny na jej wszystkich frontach, bez jakiejkolwiek kolaboracji, nie godzili się na taki powojenny podział, który dokonał się bez naszego udziału.
Szacuje się, że w tym czasie było ponad 17 tys. uzbrojonych partyzantów a zorganizowanego zaplecza konspiracyjnego ok. 200 tys. Niesprawiedliwy finał wojny to jedna przyczyna, ale drugim powodem podziemnej uzbrojonej Polski była fałszywa, lecz podsycane przez zachód teza, o rychłej III wojnie światowej z sowietami, a my Polacy mieliśmy być kolejnym mięsem armatnim.
Wiara w nieuchronny konflikt między Zachodem a ZSRR nie była jedynie „ślepą wiarą” polskiego podziemia – była ona celowo podsycana i stymulowana przez konkretne działania propagandowe, wywiadowcze oraz polityczne USA i Wielkiej Brytanii. Zachodnie mocarstwa, rozpoczynając zimną wojnę, intencjonalnie wysyłały sygnały, które polscy konspiratorzy odczytywali jako zapowiedź rychłego wybuchu III wojny światowej.
Rozwój broni nuklearnej po obu stronach, wstrzymał pochód wojennego zarzewia, ale polskie podziemie było dla Waszyngtonu i Londynu wygodnym narzędziem – tanią siłą wywiadowczą, która wiązała siły sowieckie i destabilizowała zaplecze Armii Czerwonej, bez konieczności angażowania własnych żołnierzy.
Za to my, Polacy zapłaciliśmy krwią 50 tys. wymordowanych przez bezpiekę, lub wywiezionych na Sybir.
Mijały dekady, zmieniły się pokolenia, ale idea wrogości wobec Rosji, była ciągle nakręcana, nawet po tym, jak okupacyjne wojska sowieckie, opuściły nasz kraj.
Ciągle ten sam mechanizm – sponsorowanie przez zachód różnych akcji, czy to wśród studentów czy robotników.
Ale przyszła wreszcie Solidarność i ta upragniona wolność.
Z okupacji sowieckiej weszliśmy w okupację tzw. Zachodu – Bruksela, Londyn, Tel Awiw, Waszyngton.
A cel zawsze ten sam – nienawidzić Rosję, to twój wróg…
A Smoleńsk…? Czy to była przypadkowa katastrofa czy zamach – nie mnie to rozsądzać, ale gdyby ktoś maczał w tym palce – to kto?
W kryminalistyce jest zasada, że ten uczynił, kto miał interes. Putin raczej interesu w tym nie miał, bo po co miałby nakręcać wrogość wśród Polaków. Ale, jeśli ktoś planował wojnę na Ukrainie, za lat 10, 20, to wkurwienie Polaków na Ruskich byłoby doskonałą wodą na ich młyn.
Łyknęliśmy to, jak pelikan żaby. Byliśmy pierwsi na Majdanie, popierając Prawy Sektor, formację Azowa i inna banderowskie wynalazki. Dziś, gdy na Kijów spadają pociski, gdy funkcjonuje wojskowa obrona, dochodzi do śmierci kilku osób, podnosi się wrzawa na cały świat – daj, daj, DAJ…. Ale nie reagowaliśmy, gdy przez 8 lat w bratobójczej wojnie zginęło ponad 10 tys. ludzi w Donbasie, Ługańsku, ale też w Kijowie, Odessie…
W latach 1991–2013 USA wydały łącznie 5 miliardów dolarów na Ukrainie – środki te na przestrzeni ponad 20 lat wspierały m.in. reformy gospodarcze, programy antykorupcyjne i rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Masowe finansowanie organizacji pozarządowych przez USA było postrzegane jako celowe destabilizowanie strefy wpływów Rosji i ignorowanie jej czerwonych linii bezpieczeństwa. Próby wciągnięcia Ukrainy do orbity wpływów Zachodu (NATO i UE) były błędem, który nieuchronnie musiał sprowokować brutalną reakcję silniejszego sąsiada, doprowadzając do zniszczenia kraju i tragedii jego mieszkańców.
W rezultacie konflikt ten jest klasyczną wojnę zastępczą. USA i państwa NATO dostarczają broń, fundusze i dane wywiadowcze, aby osłabić potencjał militarny i gospodarczy Rosji bez bezpośredniego narażania życia własnych żołnierzy. Ukraina stała się tragicznym polem bitwy w globalnym starciu mocarstw, płacąc za to najwyższą cenę biologiczną. Państwo będące stałym biorcą pomocy finansowej i kredytów (np. z USA, Unii Europejskiej czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego) nie może być w pełni suwerenne. Zgodnie z zasadą „kto płaci, ten wymaga”, pomoc ta była warunkowana reformami gospodarczymi, prawnymi i personalnymi, które realizowały interesy Zachodu. Taka zależność sprowadziła Ukrainę do roli instrumentu w geopolitycznej grze, gdzie w zamian za wsparcie finansowe oczekiwano lojalności i jednoznacznego kursu antyrosyjskiego.
Odrzucenie ultimatum Putina i wybuch wojny przyniosły Europie ogromne koszty gospodarcze i społeczne, które eksperci szacują na setki miliardów euro. Do połowy 2026 roku państwa Zachodu i unijne instytucje przekazały Ukrainie ponad 168 miliardów dolarów w ramach bezpośredniego wsparcia budżetowego, humanitarnego i militarnego. Dochodzą do tego setki miliardów wydane na dotowanie rachunków za energię dla obywateli i firm wewnątrz UE oraz na utrzymanie milionów uchodźców wojennych. Kraje NATO musiały gwałtownie zrewidować swoje budżety i przeznaczyć setki miliardów euro na odtworzenie i modernizację własnego potencjału obronnego.
Bezpośrednie koszty poniesione przez państwo polskie oraz prywatnie nas, Polaków jako obywateli jest praktycznie niepoliczalna. Z oficjalnego raportu rządowego podsumowującego kluczową fazę wsparcia wynika, że same wydatki państwa wyniosły 106 miliardów złotych, co przeliczając na per capital mieszkańca Polski wynosi ok 3000 zł, nie wyłączajć dzieci, kobiet czy emerytów.
Ponadto Polska przekazała bezrefleksyjmnie, w sposób durny bo darny – sprzęt wojskowy o wartości ponad 14 miliardów złotych (w tym ponad 300 czołgów i kilkaset wozów bojowych).
Miliardy złotych przeznaczono na zabezpieczenie uchodźców (świadczenia rodzinne, ochrona zdrowia, edukacja dzieci). Przykładowo, w samym 2022 roku Fundusz Pomocy wydał 13,87 mld zł, a w 2023 roku – 14,78 mld zł. Polacy już w pierwszych miesiącach konfliktu wydali z własnych kieszeni na pomoc uchodźcom około 10 miliardów złotych (to przeciętnie ok. 300 zł z kieszeni każdej Polki, Polaka czy dziecka!
A koszty gospodarcze i strukturalne? Zamknięcie dostaw tanich surowców z Rosji uderzyło w polski przemysł i konsumentów, windując inflację oraz stopy procentowe, co przełożyło się na wyższe raty kredytów. Polska musiała drastycznie zwiększyć budżet obronny na modernizację armii, co zwiększyło dług publiczny państwa. Eksploatacja dróg i kolei na potrzeby hubu logistycznego w Jasionce oraz koszty utrzymania sieci takich jak Starlink dla Ukrainy obciążają krajowe zasoby.
W imię czego ponosimy takie koszty? Minister Kosiniak-Kamysz mówi, że za „ukraińaską wdzięczność”, zarzadzający Ukrainą twierdzą, że bronią nas przed Rosją, a poseł Przemysław Czarnek straszy nas ruskimi tankami na wschodniej granicy…
I tu powrócę do początkowego pytanie – Czy to Ukraina broni nas przed Rosją, czy Rosja przed Ukrainą….?
Jan Sposób

Bardzo dobra analiza. Nic dodać nic ująć, szkoda że spora część polskiego społeczeństwa nie rozumie wydarzeń opierając się o papkę informacji przekazywanej przez system