Neil Chapman komentuje

Komercyjne zapasy ropy naftowej i produktów ropopochodnych – takich jak benzyna, olej napędowy czy paliwo lotnicze – zostały znacząco uszczuplone. Spadek tych zapasów był częściowo kompensowany uwalnianiem strategicznych rezerw ropy, co zrobiła większość krajów zachodnich. Wszystko to złagodziło skutki sytuacji. Można to modelować. My to modelowaliśmy. Sądzę, że wiele firm z branży również przeprowadziło takie analizy.

Zbliżamy się do poziomu zapasów, jakiego wcześniej nie obserwowano. Mam na myśli naprawdę, naprawdę niskie poziomy. Można dyskutować, czy osiągniemy je za dwa czy za trzy tygodnie. Gdy to nastąpi, ceny gwałtownie wzrosną. Myślę, że według modeli cena ropy Brent z dostawą natychmiastową (dated Brent) skoczy do 150–160 dolarów za baryłkę, gdy zapasy spadną do tak niskiego poziomu.

Tak wskazują modele. Następnie, gdy cena osiągnie określony poziom, następuje tzw. zniszczenie popytu (demand destruction), które przywraca równowagę na rynku. Ceny stają się tak wysokie, że odbiorcy ograniczają zużycie, ponieważ ropa staje się zbyt droga. Właśnie tak to działa. I uważamy, że obecnie jesteśmy już na tym etapie.

Moim zdaniem utrzymywanie się cen ropy w przedziale 90–110 dolarów za baryłkę przez ostatnie – powiedzmy – sześć tygodni było możliwe głównie dzięki zmniejszaniu zapasów. Taka sytuacja nie może jednak trwać wiecznie. Zobaczymy więc, co się wydarzy. Przewidywanie tego oraz dokładnego momentu jest zawsze trudne, ale właśnie tak oceniamy obecną sytuację.

Neil Chapman jest brytyjskim menedżerem związanym z sektorem naftowym i jednym z najwyższych rangą przedstawicieli koncernu ExxonMobil. Przez wiele lat odpowiadał za działalność firmy w zakresie wydobycia ropy i gazu na całym świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *