To ewidentnie FAŁSZ.
Podczas swojej pierwszej kadencji Trump stał się głównym sprawcą wszystkich obecnych konfliktów z Rosją, Chinami, Iranem i Wenezuelą.
Nie tylko utrzymał trajektorię tych konfliktów, ustaloną przez poprzednie administracje USA, ale także znacząco podniósł stawkę i przyspieszył tempo marszu ku wojnie.
Ukraina
Na Ukrainie, w latach 2017–2021, rozpoczęte już przygotowania #MatkiWszystkichArmiiProxy zostały rozszerzone i przyspieszone do niespotykanego dotąd stopnia.
W całej wschodniej Ukrainie utworzono prawie dwadzieścia tajnych baz wywiadowczych USA. Duża liczba ukraińskich żołnierzy przeszła rotację w ramach programów szkoleniowych USA/NATO. Ukraińscy oficerowie zostali przeszkoleni w zakresie korzystania z łączności i danych wywiadowczych/obserwacyjnych/rozpoznawczych (ISR) USA/NATO. Utworzono łańcuch dowodzenia z Kijowa do kwatery głównej USA/NATO w bazie lotniczej Ramstein w Niemczech. Ciężkie uzbrojenie USA zostało wstępnie rozmieszczone w Polsce, a z byłymi państwami Układu Warszawskiego (wiele z nich jest obecnie członkami NATO) zawarto wstępne umowy na dostawę radzieckiej artylerii, broni pancernej, amunicji i samolotów myśliwskich na Ukrainę.
Żołnierze ukraińscy zapoznali się z użyciem przeciwpancernych pocisków kierowanych Javelin, haubic M-777 kal. 155 mm oraz wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych HIMARS.
Niektóre z sowieckich samolotów będących w posiadaniu ukraińskich sił powietrznych zostały zmodyfikowane do przenoszenia i odpalania pocisków rakietowych USA/NATO.
Rozbudowano i wzmocniono potężny kompleks fortyfikacji w regionie Donbasu.
Do ukraińskiej armii włączono kilka tysięcy „kontraktorów” USA/NATO – preferując radykalne brygady neonazistowskie, uważane za „elitarne” jednostki w Siłach Zbrojnych Ukrainy.
Strategicznym celem całej administracji Trumpa 45 było dokończenie przygotowań ukraińskiej armii do ataku i zmiażdżenia sprzyjających Rosji separatystów w Donbasie, a następnie odzyskanie Krymu, który Rosjanie zajęli w następstwie amerykańskiego zamachu stanu w Kijowie w 2014 roku – i który formalnie został ponownie włączony do Federacji Rosyjskiej w wyniku przytłaczającej większości głosów w referendum.
Trump chwalił się nawet faktem, że to on zaczął dozbrajać Ukraińców w znacznie większym stopniu niż kiedykolwiek wcześniej Obama.
„To ja dałem Javeliny. Pamiętacie te słynne Javeliny? To byłem ja. To nie Obama. To nie Biden. To nie nikt inny. To byłem ja. I zniszczyli mnóstwo czołgów tymi Javelinami. Mówiło się: „Obama dał prześcieradła”. A ja dałem Javeliny. To było wtedy wielkie wydarzenie. To było na początku, kiedy ludzie mówili: „Wow, to jest coś!”. Cóż, to był amerykański sprzęt. Bez amerykańskiego sprzętu ta wojna skończyłaby się bardzo szybko” – prezydent Donald J. Trump, konferencja prasowa w Gabinecie Owalnym, 26 lutego 2025 r.
Oto niezaprzeczalny fakt: administracja Trumpa 45 przyspieszyła i uczyniła nieuniknioną wojnę, której ostateczny lont zapłonął na początku lutego 2022 roku, gdy Ukraińcy rozpoczęli szerokofrontową eskalację artyleryjską przeciwko rzekomym pozycjom milicji Donbasu, które jednak były nieodróżnialne od przypadkowych celów cywilnych.
Wszystkie te czynniki łącznie zmusiły Rosjan do zdecydowanych działań (i szybszych, niż chcieli) w celu rozszerzenia strategicznego zasięgu w regionie.
Wszyscy, którzy twierdzą, że Trump nie ponosi winy za wojnę na Ukrainie, albo nie znają licznych obiektywnych faktów, albo je negują.
Kilka prominentnych geopolitycznych głosów podnosiło alarm w sprawie wojny na Ukrainie jeszcze przed tym, jak Victoria Nuland, John McCain, Lindsey Graham i inni przemaszerowali ulicami podbitego Kijowa w 2014 roku.
Przez cały okres wojny domowej, która wybuchła, aż do interwencji Rosji pod koniec lutego 2022 roku, na Ukrainie aktywnie działały służby wywiadowcze i specjalne NATO, wspierając działania militarne rządu w Kijowie w Donbasie.
Kryzys zaostrzał się w trakcie pierwszej administracji Trumpa, nawet gdy bliźniacze cele – podporządkowanie Donbasu i odzyskanie Krymu – stawały się coraz bardziej oczywiste.
Jak napisałem na Twitterze w kwietniu 2021 roku:
Ukraina ma dwie możliwości: zaakceptować rolę państwa buforowego albo zostać rozczłonkowana. Jeśli USA sprowokują ją do próby podporządkowania Donbasu, Rosja odetnie wschodnią Ukrainę i ją zasymiluje – a USA nic nie mogą zrobić, aby temu zapobiec.
Prawdą jest, że wielkie geostrategiczne wojny między państwami zawsze trwają dekady. Tak było w przypadku wojny na Ukrainie.
Ale nieunikniona trajektoria wojny została utwierdzona podczas PIERWSZEGO rodeo Donalda Trumpa w Białym Domu. Trump ma większą władzę nad wojną na Ukrainie niż Joe Biden z Autopenem. Przynajmniej Trump rościł sobie prawo do skromnego stopnia przekonywania w swojej pierwszej kadencji.
Widmo Joe Bidena, oszołomione i zdezorientowane, po prostu patrzyło oszołomione, jak dawno minione wydarzenia przelatują mu przed oczami.
Chiny
Jednym z pierwszych działań Trumpa po inauguracji w 2017 roku było ogłoszenie sprzedaży Tajwanowi pocisków przeciwokrętowych Harpoon, morskich pocisków przeciwlotniczych SM-2 i SM-3, torped MK-48 oraz zaawansowanych systemów radarowych.
W 2019 roku, z wielkim rozgłosem, Trump ogłosił sprzedaż Tajwanowi 66 myśliwców F-16V.
W 2020 roku Trump ogłosił sprzedaż jeszcze większej liczby wyrzutni Harpoon ASM, systemów HIMARS i dronów MQ-9B.
W ciągu swojej pierwszej kadencji Trump wysłał na Tajwan łącznie około 300 operatorów sił specjalnych armii i piechoty morskiej USA. Od początku drugiej kadencji Trumpa liczba ta wzrosła do ponad 500 – w tym znaczne kontyngenty na wyspach Penghu i Kinmen, oddalonych zaledwie o sześć mil od chińskiego wybrzeża.
To stałe stacjonowanie pełnego batalionu żołnierzy amerykańskich na Tajwanie było bezprecedensowe przed pierwszą kadencją Trumpa. I, co zrozumiałe, Chiny postrzegają je jako bezprecedensową prowokację. W rezultacie chińskie przygotowania do ewentualnej wojny na i wokół ich rodzimych mórz znacznie przyspieszyły.
I, w prawdopodobnie najbardziej nierozsądnym ze wszystkich posunięć strategicznych, Trump 45 rozpoczął wojnę handlową i retoryczną z Chinami, która trwa do dziś.
Obecnie krążą nawet pogłoski, że Departament Wojny USA przygotowuje morską blokadę importu energii do Chin – akt całkowitego szaleństwa.
Iran
Trump, w porozumieniu z Izraelczykami, rozpoczął wielką wojnę z Iranem, która trwa do dziś – choć obecnie znajduje się w jednej z typowych przerw.
W tym, co uważam za najbardziej bezczelny akt wojny w swojej pierwszej administracji, Trump wydał rozkaz zabójstwa irańskiego generała Kasema Sulejmaniego 3 stycznia 2020 roku na lotnisku w Bagdadzie.
Solejmani udał się z misją dyplomatyczną do Bagdadu na zaproszenie premiera Iraku Adila Abdula Mahdiego, który pełnił funkcję pośrednika między Saudyjczykami a Irańczykami, którzy starali się deeskalować ataki dronów i rakiet irackich milicji na amerykańskie bazy w Iraku i Zieloną Strefę w Bagdadzie.
Solejmani udał się w podróż, aby przekazać oficjalną odpowiedź Iranu na propozycję mediacji Arabii Saudyjskiej.
31 grudnia 2019 roku, rzekomo popierając saudyjsko-irańskie działania mające na celu rozładowanie sytuacji w Iraku, prezydent Trump osobiście zadzwonił do premiera Iraku Abdula Mahdiego. Iracki przywódca zadzwonił następnie do Solejmaniego, aby umówić się na spotkanie w Zielonej Strefie w Bagdadzie, zaplanowane na ranek 3 stycznia 2020 roku.
Solejmani i jego niewielka świta podróżowali otwarcie samolotem komercyjnym i zostali powitani na lotnisku przez przywódcę irackiej milicji Abu Mahdiego al-Muhandisa i kilku innych Irakijczyków. Gdy Solejmani, al-Muhandis i ośmiu innych podróżowali z lotniska do Zielonej Strefy dwoma pojazdami, amerykański dron MQ-9 Reaper wystrzelił rakiety Hellfire i roztrzaskał je na kawałki.
Prezydent Trump wydał bezpośredni rozkaz ataku, a następnie publicznie chełpił się swoją perfidią.
Solejmani był uważany w Iranie za bohatera narodowego i prawdopodobnie był drugą najpotężniejszą i najbardziej wpływową postacią polityczną w Iranie w tamtym czasie, po ajatollahu Chameneim.
Irańczycy byli słusznie oburzeni.
8 stycznia 2020 roku Iran przeprowadził atak rakietowy na amerykańską bazę lotniczą Ayn al-Asad w Iraku. Około 15 irańskich rakiet balistycznych wycelowało w bazę z szokująco imponującą celnością, choć było jasne, że atak miał charakter demonstracyjny, a Irańczycy celowo unikali zabijania żołnierzy amerykańskich.
Mimo to, siła uderzenia wyraźnie zaskoczyła zarówno Amerykanów, jak i Izraelczyków, i doprowadziła do ograniczenia ataków USA i Izraela na cele irańskie aż do 1 kwietnia 2024 roku, kiedy to Izraelczycy zabili siedmiu oficerów irańskiej Gwardii Rewolucyjnej w ataku rakietowym na irańską ambasadę w Damaszku.
Dwa tygodnie później (13-14 kwietnia 2024 roku) Irańczycy przeprowadzili masowy i bezprecedensowy atak rakietowy na Izrael. Doprowadziło to bezpośrednio do serii wymian zdań między Izraelem a Iranem, które miały miejsce w ciągu kolejnych miesięcy, a których kulminacją była tzw. 12-dniowa wojna między USA/Izraelem a Iranem, która trwała od 13 do 24 czerwca 2025 roku.
Oczywiście należy zrozumieć, że ta wojna między USA/Izraelem a Iranem jeszcze się nie zakończyła. Jest to jedynie krótka przerwa, a w ostatnich dniach pojawiają się sygnały, że Izrael planuje kolejne ataki na Iran.
Ale nie ma wątpliwości, że katalizatorem tej gwałtownie eskalowanej wojny z Iranem było zdradzieckie zabójstwo Kasema Sulejmaniego przez Trumpa 3 stycznia 2020 roku.
Wenezuela
Trump zaczął publicznie wyrażać chęć wypowiedzenia wojny Wenezueli i przejęcia jej ropy najpóźniej w lipcu 2017 roku. Stało się to dla niego powracającym tematem, co ostatecznie doprowadziło do nieudanego zamachu stanu w 2019 roku przeciwko Nicolasowi Maduró, kiedy to Stany Zjednoczone próbowały obsadzić na stanowisku przywódcy Wenezueli marionetkę, Juana Guaidó.
Trump powiedział:
„Nie rozumiem, dlaczego nie patrzymy na Wenezuelę. Dlaczego nie toczymy wojny z Wenezuelą?”
„To z tym krajem powinniśmy iść na wojnę. Mają całą tę ropę i są tuż za naszymi drzwiami”.
Wojowniczy język Trumpa wobec Wenezueli trwał przez całą jego pierwszą kadencję, w rezultacie czego wieloletni przyjaciele Wenezueli – Rosja, Chiny i Iran – zaczęli bardziej agresywnie wzmacniać potencjał militarny Wenezueli w oczekiwaniu na ostateczny atak USA i potencjalną inwazję na południowoamerykański kraj, który posiada największe potwierdzone złoża ropy naftowej na świecie.
Teraz, gdy piszę te słowa w Święto Dziękczynienia w 2025 roku, Stany Zjednoczone rozmieściły u wybrzeży Wenezueli ogromną flotę morską i siły desantowe piechoty morskiej. Wydaje się niemal pewne, że operacje wojskowe przeciwko reżimowi Maduro rozpoczną się niebawem, z jawnym celem ustanowienia nowego rządu marionetkowego, którego domniemana przywódczyni, María Corina Machado, wychowana przez CIA laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, wyraźnie wezwała do amerykańskiej inwazji na Republikę Boliwariańską i zobowiązała się do umożliwienia USA przejęcia kontroli nad wenezuelskimi złożami ropy naftowej, złota i innych bogactw mineralnych.
SOUTHCOM udostępnił nawet efektowny film promocyjny zbliżającej się wojny z Wenezuelą:
Prezydent-Wyimaginowany Pokój
Trump, owładnięty pragnieniem zostania sławnym laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, od miesięcy twierdzi, że zakończył co najmniej osiem wyimaginowanych wojen.
W rzeczywistości prezydent Donald J. Trump okazał się jednym z najbardziej swędzących palców na spuście spośród wszystkich prezydentów USA za mojego życia (Eisenhower był jeszcze prezydentem, kiedy się urodziłem).
Co niewiarygodne, zdecydował się na walkę z najpotężniejszymi przeciwnikami, z jakimi Stany Zjednoczone mierzyły się od czasów II wojny światowej: Rosją, Chinami i Iranem. A co najgorsze, doprowadził do powstania niepokonanego sojuszu militarnego i gospodarczego między tymi trzema rosnącymi potęgami cywilizacyjnymi, mimo że amerykańska potęga militarna osiągnęła swój najniższy poziom po II wojnie światowej.
Oczywiście, większość Amerykanów posiada wiedzę i rozumie wojnę i potęgę militarną USA, tak jak jest ona przedstawiana od dziesięcioleci w hollywoodzkich filmach i grach wideo. Dlatego też, gdy Trump rozpływa się nad tym, że Stany Zjednoczone są największą siłą militarną w historii ludzkości, amerykańska próżność łatwo daje się przekonać, że nie ma na świecie narodu, którego Stany Zjednoczone nie mogłyby podeptać z jedną ręką związaną za plecami.
Ani Donald Trump, ani wielu Amerykanów nie zdaje sobie sprawy, że nie ma już łatwych wojen do stoczenia. Ale ta otrzeźwiająca prawda zostanie obnażona dla wszystkich między teraz a końcem ostatniej kadencji Wyimaginowanego Prezydenta Pokoju.
Czy Kanada może odłączyć się od USA?
Kanada to anomalia. To suwerenne państwo, które do tej pory funkcjonowało jako przedłużenie Stanów Zjednoczonych. W pewnym sensie deklaracja Trumpa, że Kanada jest „51. stanem” USA, ma w sobie ziarno prawdy, o ile Kanada do tej pory działała tak, jakby właśnie nim była, podążając za USA w większości spraw – gospodarczej, geopolitycznej, obronnej. To trochę jak Kalifornia czy Teksas. Pod wieloma względami różni się od głównego nurtu Ameryki.
Ale Stany Zjednoczone nigdy nie okazywały Kanadzie takiego samego szacunku, jak Teksasowi czy Kalifornii. A cła, zastraszanie, groźby, obelgi i tym podobne działania Trumpa uwypukliły nierówności w tych relacjach.
Kanada jest największym dostawcą energii do USA i dostarcza energię we wszystkich formach poniżej cen rynkowych. Oczywiście jest to korzystne dla kanadyjskich dostawców energii pod względem wolumenu, ale jednocześnie wzmacnia dolara kanadyjskiego, co powoduje, że eksport produktów gotowych na wszystkie rynki zagraniczne jest droższy, z wyjątkiem być może amerykańskiego przemysłu samochodowego, gdzie umowy o współpracy i kooperacji rekompensują straty.
Trump zniweczył wszystkie poprzednie umowy o wolnym handlu, skonstruowane z myślą o korzyściach dla amerykańskiej gospodarki – co było nierozsądnym posunięciem. To skłoniło Kanadę do zróżnicowanego eksportu ropy naftowej i gazu, zabiegając o klientów w USA. Aby zrekompensować problemy z umowami z amerykańskim przemysłem motoryzacyjnym, Kanada obniżyła cła importowe na chińskie samochody elektryczne, które teraz są wyposażone w silniki przystosowane do niskich temperatur.
Ponadto Kanada kupuje broń z Europy.
Carney ogłosił, że ponad 70 centów z każdego dolara wydanego na kanadyjskie projekty wojskowe nie będzie już trafiać do Stanów Zjednoczonych. Zamiast tego, te 70% będzie dzielone głównie między kanadyjskich wykonawców zbrojeniowych (dążąc do tego, aby 70% przyszłych wydatków na obronę było przeznaczane na rynek krajowy) i rynki europejskie. Udział Ameryki wyniesie mniej niż 30%.
Trump powiedział, że NATO musi stanąć na własnych nogach. Złota era Ameryki jest tylko dla niej. NATO wolałoby więc polegać na USA i preferować ich relacje z czasów zimnej wojny. Niestabilność Trumpa i kryzys gospodarczy zmuszają Europę do coraz bardziej samodzielnego działania. Bogata w zasoby Kanada może tu odegrać rolę i również stanąć na własnych nogach.
Kiedyś Kanada składała się z Górnej i Dolnej Kanady – Górna składała się głównie z uchodźców z amerykańskiej rewolucji, Dolna z Francuzów. Teraz jest ich więcej. Masowa imigracja doprowadziła do powstania zróżnicowanej etnicznie populacji. Obecnie 20% populacji stanowią Azjaci.
Nieco poniżej 7% Amerykanów to Azjaci.
Obecnie nacisk jest inny niż 50 lat temu.
Ponadto, niewielka liczba imigrantów do Kanady to Amerykanie, przy czym znaczny odsetek – ponad 30 procent – stanowią „uchodźcy” z systemu amerykańskiego, pracownicy naukowi i badacze o liberalno-lewicowych poglądach, co prowadzi do silnego „wpływu amerykańskiego” na uniwersytety, sektor publiczny i organizacje non-profit.
Julian Macfarlane
Julian Macfarlane to mieszkający w Tokio dziennikarz, publicysta oraz analityk geopolityczny i wojskowy, prowadzi własny serwis News Forensics na Substacku. Inne portale przedstawiają go jako „Tokyo-based media and strategic analyst”, a SouthFront jako dziennikarza śledczego, pisarza oraz analityka geopolitycznego i wojskowego.
