Wiele osób obawia się, że III wojna światowa będzie bardziej niszczycielska niż wszystkie poprzednie wojny razem wzięte, ale może się okazać, że będzie to niezwykle ważne rozliczenie, które pozwoli zbudować podwaliny bardziej sprawiedliwej i stabilnej przyszłości.
Podobnie, biali frajerzy wściekają się na każdego dumnego białego człowieka, który mówi prawdę żydowskiej supremacji, ponieważ jego odwaga obnaża ich psią uległość wobec Żydów jako rasy panów. Kiedy biali frajerzy rutynowo schylają się, by Żydzi walnęli ich w tyłek, jedynym sposobem na ukrycie ich wstydu jest zapewnienie, że WSZYSCY biali faceci zrobią to samo, tym samym normalizując rytuał upokorzenia; ale jeśli jeden biały facet odmawia, obnaża ich haniebne poddanie się żydowskim sodomitom jako więziennym sukinsynom. Dlaczego Donald Trump tak bardzo chciał usunąć Thomasa Massiego z Kongresu? Ponieważ sprzeciw Massiego wobec lobby sprawił, że Trump wyglądał jak niewolniczy tchórz w oczach syjonistycznych oligarchów, którzy trzymają go za jaja. Podobnie, dla Japonii musi być wstydem być suką-mama-san, dziwką amerykańskiego imperium, tym bardziej w porównaniu z rozwojem Chin. Kiedy Chiny były biedne i zacofane, japońskie nierządy nie wydawały się aż tak haniebne, ponieważ przynajmniej Japończycy żyli o wiele lepiej i cieszyli się znacznie większą wolnością osobistą niż Chińczycy. Jednak przykład Chin jako suwerennego kraju azjatyckiego, mogącego konkurować z USA, sprawił, że Japończycy poczuli się bardzo mali, więc podwoili wysiłki, by lizać się z USA, jakby ich militaryzm, będący pomagierem Wujka Sama (lub Szlomo), sprawiał, że wyglądają na dumnych i twardych, podczas gdy w rzeczywistości są żółtymi psami dla białych psów dla żydowskich panów.
Konserwatyzm, w swojej najpodlejszej postaci, to tchórzliwe podporządkowanie się hierarchii, w którym pochlebcy i pachołkowie kłaniają się posiadaczom władzy w społeczeństwie. Kult Holokaustu, wraz z biblijnymi proroctwami, służy jedynie jako pseudomoralna iluzja, mająca na celu zaciemnienie tego, co w istocie sprowadza się do haniebnego hołdu dla władców wszechświata. Frajerzy z Partii Republikańskiej mogą powoływać się na Holokaust lub cytować wersety ze Starego Testamentu z fałszywą pobożnością teleewangelistów, ale ich jedynym prawdziwym celem jest to, że Żydzi mają wszystkie karty w ręku. Będąc z gruntu nieuczciwi, frajerzy z Partii Republikańskiej mogą wierzyć w swoje samooszukiwanie się, ale ich patologiczny filosemityzm, ślepo broniący Syjonu na każdym kroku, niezależnie od najnowszych skandali, zdradza grę. Z pewnością, nawet jeśli podziwiasz daną grupę/naród, nie mogą mieć oni zawsze racji (ponieważ doskonałość jest wyłączną domeną Boga). Postawy Partii Republikańskiej, że Żydzi i Izrael nie mogą zrobić nic złego (pomimo że Żydzi przewodzili niemal wszystkim agendom, które unicestwiały amerykański konserwatyzm), po prostu nie można interpretować jako jakiegokolwiek stanowiska moralnego. Zawodzi nawet na poziomie strategii politycznej, ponieważ polityka polega na dawaniu i braniu, gdzie obie strony idą na kompromisy, podczas gdy relacja między białymi konserwatystami a Żydami jest taka, że ci pierwsi dają i dają, a ci drudzy biorą i biorą. Bill Ackman finansował niemal każdy program antybiały, ale kiedy poparł Trumpa w sprawie Gazy, republikańscy frajerzy ustawili się w kolejce, żeby

wylizać mu odbyt. Partnerstwo polega na tym, że Żydzi srają na stół białych konserwatystów, którzy następnie używają swojej rodzinnej bielizny, żeby wytrzeć Żydom tyłki i powiedzieć „dziękuję za zaszczyt”. Z pewnością nawet hinduscy kolaboranci w Indiach nie byli tak poniżeni w swoim schlebianiu Brytyjczykom.
Biorąc pod uwagę naturę współczesnego Zachodu, III wojnę światową należy postrzegać jako wielką walkę z żydowskim złem. Dopóki wojna będzie przedstawiana w kategoriach Rosja-Chiny-Iran kontra Zachód (lub liberalny Zachód, NATO, USA i UE itd.), prawdziwa stawka może pozostać niezauważona. Poza tym, żydowska potęga nie będzie musiała stawiać czoła presji, by zmienić swoje postępowanie, ponieważ, niezależnie od kosztów dla wszystkich stron, będzie postrzegana jako konflikt gojów z gojami (gdzie goje ponoszą całą winę), podczas gdy Żydzi pozostaną bez uszczerbku na reputacji i bez politycznych/ekonomicznych reperkusji.
Ponieważ większość ludzi jest zajęta pracą i/lub wypoczynkiem i nie zwraca zbytniej uwagi na politykę, nawet tak zwane demokratyczne społeczeństwo jest w większości kontrolowane przez elity, wybieralne lub nie; a tak się składa, że większość polityków ma niski i przekupny charakter, tzn. działają dla siebie, a zatem są bardziej niż skłonni sprzedać swój kraj i naród za wszelką cenę, jeśli tylko znajdą w tym coś dla siebie.
Ponieważ „demokratyzacja” otwiera przed potężnymi siłami zewnętrznymi szersze możliwości wglądu w wewnętrzne mechanizmy funkcjonowania każdego zagrożonego kraju, worki pieniędzy, pokusa statusu (poprzez ocieranie się o agentów bogatych/potężnych krajów), indoktrynacja za pośrednictwem globalnych mediów i środowiska akademickiego (ponieważ aspirujący do elity zazwyczaj zdobywają dyplomy w USA lub UE i słuchają zachodnich mediów) i/lub szantaż – wszystko to sprzysięga się, by przekształcić klasę polityczną w bandę tępych frajerów, równie żałosnych jak biali frajerzy, którzy liżą syjonistyczne odbyty w Kongresie USA. Spójrzmy na Filipiny i Tajlandię, kraje równie bezużyteczne jak Polska i Armenia.

Żydowscy suprematyści pożądają kontroli nad rosyjskimi ziemiami i zasobami i postrzegają Rusinów jako rasę helotów, która powinna kłaniać się Żydom, tak jak biali frajerzy z UE, Kanady, USA i Australii. Rosyjska suwerenność (choć daleka od pełnej) jest nie tylko obrazą żydowskiej pychy, ale także zagrożeniem dla żydowskiej dominacji, ponieważ może służyć jako przypomnienie, że kraj, w którym przeważają biali, może powiedzieć NIE żydowskim żądaniom; Żydzi obawiają się, że „rosyjska droga” może zainspirować inne białe kraje do podobnego kroku, dlatego media zarządzane przez Żydów nieustannie pracują (poprzez hollywoodzkie filmy, programy telewizyjne, doniesienia prasowe i dyskurs akademicki), aby zniesławić i zdyskredytować wszystko, co rosyjskie.
Jedyną liczącą się potęgą jest Iran, a Zazdrosny Trump, choć kiedyś startował jako kandydat antywojenny, chce zapisać się w historii jako ten, który prześcignął poprzednie administracje, obalając największego kahunę ze wszystkich, zyskując w ten sposób aprobatę żydowskich panów jako pies rasy top dog wśród gojów. Jeśli biali nie mogą być panami, to przynajmniej mogą być psami top dog. Tak działa biały kaninizm. (Białe, konserwatywne narzekanie na Hindusów zdradza białą zazdrość o Żydów faworyzujących pajeetów nad „patytami”, czyli żałosnymi białymi. Biały pies jest zirytowany, że żydowski pan daje więcej przekąsek brązowemu psu.)
Myśl o III wojnie światowej jest zrozumiała i przerażająca dla większości ludzi. Obawiają się użycia broni jądrowej (rzeczywistość, która stała się dostępna dopiero pod koniec II wojny światowej), zwłaszcza że wszystkie mocarstwa ją posiadają. Jeśli I i II wojna światowa zakończyły się dziesiątkami milionów ofiar, wielu obawia się, że III wojna światowa może skończyć się miliardami ofiar, a całe kraje zostaną spalone na popiół w nuklearnym Armagedonie. Absolutnie najgorszy scenariusz kolejnej wojny światowej mógłby być rzeczywiście przerażający, bezprecedensowy w historii ludzkości, przez co I i II wojna światowa wydają się w porównaniu z nią piknikami.
Istnieje jednak znacznie większe prawdopodobieństwo, że kolejna wojna światowa będzie miała ograniczony zasięg (głównie do trzech teatrów działań) i znacznie szlachetniejszy zakres oraz cele niż decydujące wydarzenia XX wieku. Co prawda, II wojna światowa została zapamiętana na Zachodzie, zwłaszcza w USA, jako „dobra wojna”, ale tylko dlatego, że siły Osi wydawały się jeszcze gorsze. Natomiast III wojna światowa mogłaby być naprawdę bardzo dobrą wojną lub najlepszą wojną, ponieważ kontrast między dobrem a złem/złem byłby wyraźniejszy.
I i II wojna światowa były w istocie wojnami imperialistycznymi. Dotyczyły one imperiów kontra imperia. Pomimo całej dyskusji o „dyktaturach” kontra „demokracje”, wielkie mocarstwa dały się wciągnąć w konflikt, ponieważ zabiegały o większe kawałki globalnego tortu, dominację regionalną, supremację rasową, militarystyczną agresję i/lub finansową chciwość.
I wojna światowa, czyli Wielka Wojna, skonfrontowała imperia francuskie, rosyjskie i brytyjskie z imperiami niemieckim, austro-węgierskim i osmańskim. Stany Zjednoczone dołączyły do wojny w ostatnim roku jako aspirujące mocarstwo imperialne; mimo że stanęły po stronie imperiów brytyjskiego i francuskiego przeciwko imperium niemieckiemu, pozycjonowały się również w celu osiągnięcia korzyści kosztem swoich sojuszników. Na Wschodzie, nowo zyskująca na znaczeniu Japonia stanęła po stronie mocarstw Ententy przeciwko niemieckim posiadłościom w Chinach. Jej cele również były imperialistyczne. Mimo że winę zrzucono na Niemców, wielu (nawet wśród zwycięzców) uważało, że wojna, której można było uniknąć, była wynikiem ślepej arogancji i głupoty po obu stronach.

Przy bliższym przyjrzeniu się, pomimo wszystkich narracji o „dobrej wojnie”, II wojna światowa była również wojną imperiów, totalną wojną między aspirującymi mocarstwami a mocarstwami ugruntowanymi. Niemcy, Włochy i Japonia dążyły do osiągnięcia większych udziałów w świecie, a ich ambicje nie pozostały niezauważone przez imperia brytyjskie i francuskie.
Stany Zjednoczone i ZSRR odegrały bardziej niejednoznaczną rolę. Od rewolucji bolszewickiej Rosja przeszła drogę od mocarstwa imperialistycznego do takiego, które – przynajmniej w teorii leninowskiej – wyznaje antyimperializm. Dla cynicznych obserwatorów Związek Radziecki był kontynuacją Imperium Rosyjskiego pod nowym zestawem uzasadnień, ale dla komunistów był rozległą unią sprawiedliwości różnych grup etnicznych i kultur, oddanych równości i wzajemnemu szacunkowi, a nie kapitalistycznemu wyzyskowi. W wielu swoich działaniach ZSRR z pewnością zachowywał się jak imperium, ale jego konflikt z innymi imperiami nie miał charakteru wyłącznie militarnego i ekonomicznego (czy geopolitycznego), ale ideologiczny. Oznacza to, że Związek Radziecki uważał, że ma prawo rządzić rozległymi terytoriami i ogromną populacją, aby odeprzeć ataki imperializmu (Zachodu i Japonii) oraz kajdany reakcji (sił arystokratycznych) i ignorancję (na temat religii, czy to chrześcijaństwa, czy islamu, wykorzystywanych przez elity jako opium dla mas).
Rola Stanów Zjednoczonych była jeszcze bardziej niejednoznaczna. Jako potęga kapitalistyczna, która spacyfikowała ogromny kontynent poprzez ekspansję anglo-amerykańską, Stany Zjednoczone były imperium samym w sobie. Co więcej, na początku XX wieku zbudowały „przyjazne” stosunki z mocarstwami światowymi: brytyjskim, europejskim i japońskim. Co więcej, Stany Zjednoczone połączyły siły z mocarstwami kapitalistyczno-imperialistycznymi, aby stłumić bolszewizm w zarodku podczas wojny domowej w Rosji. Elity rządzące USA przez większość pierwszej połowy XX wieku wierzyły w wyższość rasy białej (zwłaszcza rasy północnoeuropejskiej) i szlachetniejsze aspekty imperializmu jako wpływu cywilizacyjnego na całym świecie. Po amerykańskim „wyzwoleniu” Filipin i Kuby spod panowania hiszpańskiego nastąpiła amerykańska okupacja i dominacja. Ogólnie rzecz biorąc, białe elity rządzące USA identyfikowały się znacznie bardziej z białymi europejskimi mocarstwami imperialistycznymi niż ze swoimi niebiałymi poddanymi.
Z drugiej strony, Amerykanie szczycili się mitem roku 1776 jako deklaracją niepodległości od imperialnej tyranii i woleli postrzegać swoją historię jako eksperyment wolności i godności dla wszystkich ludzi, niezależnie od rasy, wyznania czy koloru skóry, a Abraham Lincoln był jedną z najbardziej czczonych ikon historycznych. Po I wojnie światowej Stany Zjednoczone grały na dwa fronty, wzywając do samostanowienia wszystkich narodów, a jednocześnie opowiadając się po stronie „przyjaznych” mocarstw imperialistycznych, wymierzonych w swoich poddanych, którzy bezmyślnie zaufali amerykańskiemu rządowi.

Do 1941 roku USA i ZSRR były nominalnie neutralne. Do czasu nagłego rozszerzenia działań wojennych w wyniku działań Niemiec i Japonii, II wojna światowa nie stała się w rzeczywistości wojną światową, lecz ograniczoną wojną imperialną między jawnymi mocarstwami imperialistycznymi. Imperium brytyjskie i francuskie nadal obawiały się odrodzenia Niemiec jako imperialnego rywala. Rosnące ambicje Japonii w Azji pogorszyły stosunki między Japonią a europejskimi imperialistami (i USA). Z (cynicznie egoistycznej) perspektywy Japonii, kryzys w Mandżurii uczynił Chiny potęgą „imperialistyczną”, tj. chińskie imperium nie uznało integralności narodowo-terytorialnej Mandżurii chronionej przez dobroczynną Japonię. Oczywiście Mandżuria, czyli Mandżukuo, była w rzeczywistości jedynie marionetkowym państwem Imperium Japońskiego, ale ludzie uwierzą we wszystko, by usprawiedliwić swoje interesy, na przykład w to, że zdominowany przez Żydów Zachód udaje, iż popiera integralność narodową Ukrainy przeciwko Rosji, podczas gdy w rzeczywistości Ukraina stała się polityczną kolonią-dziwką Zachodu po zamachu stanu na Majdanie w 2014 roku.
Mimo to Chiny pod rządami Kuomintangu nie były w pełni zaangażowane w antyimperializm w ideologicznym (i głównie lewicowym) sensie i w rzeczywistości liczyły na rozwój konstruktywnych relacji z europejskimi imperiami i Stanami Zjednoczonymi, aby modernizujące się Chiny mogły uczestniczyć w kapitalistyczno-imperialistycznym systemie globalistycznym. Czang Kaj-szek, choć niechętny upokarzającej pozycji Chin wobec wielkich mocarstw, był mniej zainteresowany wypędzeniem imperialistów niż stworzeniem bardziej sprzyjających warunków, aby Chiny mogły swobodniej i bardziej opłacalnie uczestniczyć w systemie zdominowanym przez Zachód (a nawet Japonię), co było dokładnie tym, co Japonia podjęła pod koniec XIX wieku, aby dołączyć do Imperialnego Klubu „cywilizowanych narodów”. W tym samym stopniu rządzone przez Kuomintang Chiny były również częścią imperialistycznego świata, choć dążyły do bycia równoprawnym partnerem wielkich mocarstw, a nie jedynie kolonią polityczną (jak Indie, które przyzwyczaiły się do podporządkowanej roli).
II wojna światowa rozpoczęła się tak naprawdę w 1941 roku, najpierw atakiem Niemiec na ZSRR, a następnie atakiem Japonii na amerykańską bazę morską w Pearl Harbor. Tym bardziej że oba konflikty, jeden na zachodzie, a drugi na wschodzie, niegdyś odrębne, połączyły się nie tylko sojuszem politycznym (i pewnym stopniem pokrewieństwa ideologicznego, zwłaszcza w ich skrajnej wrogości wobec komunizmu) między Niemcami a Japonią, ale także wypowiedzeniem wojny Stanom Zjednoczonym przez Niemcy po japońskim ataku na Hawaje. (Warto zauważyć, że podczas gdy Niemcy i Japonia postrzegały Rosję/ZSRR jako śmiertelnego wroga, z którym prędzej czy później trzeba się będzie rozprawić, żadne z nich nie dążyło do konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi, które wplątały się w konflikt, wspierając wrogów Niemiec i Japonii oraz stosując presję ekonomiczną, taką jak embarga, co ostatecznie doprowadziło zarówno Niemcy, jak i Japonię do irytacji/desperacji).
W ten sposób imperialistyczna wojna między imperiami przekształciła się w wojnę agresji przeciwko pozornie neutralnym krajom. Niemcy zaatakowały ZSRR, swojego wspólnika w zbrodni podziału Polski na państwa bałtyckie. Japonia zaś zaatakowała Stany Zjednoczone, neutralne mocarstwo, w którym zdecydowana większość ludzi nalegała na nieinterwencję w konflikty zagraniczne.
Odtąd wielki konflikt przekształcił się z wojny między imperiami w wojnę nadmiernie agresywnych mocarstw (Niemiec i Japonii) przeciwko pozornie całej ludzkości. ZSRR określił się jako „antyimperialistyczny”, a Stany Zjednoczone jako „nieimperialistyczne”. Ataki uznano za szczególnie nikczemne i perfidne, ponieważ ZSRR dostarczał Niemcom materiały wojenne (przeciwko Imperium Brytyjskiemu), a Stany Zjednoczone były w trakcie negocjacji z Japonią. Najwyraźniej, zupełnie niespodziewanie, Niemcy i Japończycy w przypływie szaleństwa postanowili zaatakować we wszystkich kierunkach. Być może ci szaleni „Krauts” i „Japończycy” chcieli podbić świat!
UNZ
