Głupi i głupszy. Upadające imperium Ameryki nadal dręczy innych na całym świecie

Philip Giraldi

Jak już zauważyłem w przeszłości, niemal co tydzień można być rozbawionym przez wybryki prezydenta Donalda J. Trumpa, choć często rozbawienie zmienia się w irytację, a nawet w obrzydzenie, gdy konsekwencje jego zachowania stają się oczywiste. Z pewnością trudno byłoby przebić właśnie ujawnioną relację z lutowej parady jastrzębi, w której samolot Air Force One został zamieniony w Ankarze po spotkaniu NATO. Była ona bezprecedensowa ze względu na swój egoistyczny, trumpowski brak szacunku dla biednych drani, którzy są zmuszeni podróżować z prezydentem i znosić złośliwe gadki największego amerykańskiego oszusta golfowego. Kiedy rzeczniczka prasowa Trumpa Karoline Leavitt złożyła rezygnację kilka dni później, prawdopodobnie w związku z tym, że prezydent wrobił ją w atak terrorystyczny, Trump opublikował na swoim portalu Truth Social swoje zdjęcie z podpisem „Najlepszy rzecznik prasowy”. Znieważył Leavitta, a sam siebie nominował!

Donald Trump jest zawsze w ruchu, kiedy nie uderza piłek golfowych lub nie śpi podczas spotkań, grożąc i przysięgając, że przestraszy swoich wrogów zarówno w kraju, jak i za granicą. Zauważ, jak Trump wypracował pewnego rodzaju porozumienie, wykorzystując swoją Radę Pokoju w sprawie Gazy, gdzie Hamas zgodził się na rozbrojenie w zamian za wycofanie się armii izraelskiej z 70% okupowanego przez nią terytorium, aby zastąpić je międzynarodowymi siłami pokojowymi. Hamas zgodził się na ten plan, więc Trump wysłał swojego syjonistycznego zięcia Jareda Kushnera do Izraela, aby porozmawiał z premierem Benjaminem Netanjahu i przypieczętował porozumienie. Głupi ruch, Donald! Netanjahu nieuchronnie powiedział „nie” temu układowi, a Kushner natychmiast zgodził się wspierać Izrael bez względu na to, co zrobi. To, co robi, Jared, to zabijanie Palestyńczyków każdego dnia po kradzieży ich ziemi i zniszczeniu ich źródeł utrzymania.

Na jednym z nagrań wideo uchwycono moment, w którym izraelski osadnik brutalnie pobił pałką starszego Palestyńczyka Saeeda Al-Omoura w Hebronie, na okupowanym Zachodnim Brzegu. Al-Omour stracił nogę postrzelony przez izraelskich osadników ponad rok temu. W innym, szczególnie makabrycznym incydencie, nagranym na wideo, izraelscy osadnicy pobili palestyńskiego rolnika na Zachodnim Brzegu, a następnie ukradli mu osła. Ciągnęli osła za ciężarówką, aż ten umarł – straszna śmierć dla łagodnego i spokojnego zwierzęcia. Tak, z takimi ludźmi mamy do czynienia, dla których zabijanie nas, „podludzi”, to za mało i muszą torturować nawet nasze zwierzęta na śmierć, aby pokazać swoją wyższość. Minister bezpieczeństwa narodowego Izraela, Itamar Ben-Gvir, chce zabijać 30-40 Palestyńczyków dziennie, ponieważ uważa, że ​​to słuszne, ponieważ są „podludźmi”. Cały świat zdaje się rozumieć, że dochodzi do ludobójstwa, ale Donald Trump i śmiecie, którymi się otacza, najwyraźniej tego nie rozumieją albo się tym nie przejmują.

Trump ponownie zagroził uduszeniem Iranu, stosując bezprecedensową presję ekonomiczną. Sekretarz Skarbu Scott Bessent obiecał „środki, jakich nigdy wcześniej nie widziano w historii izolacji gospodarczej kraju”. Tym razem szkody będą wynikiem blokady portów irańskich przez Marynarkę Wojenną USA oraz nowych, niszczycielskich sankcji, które mogą zostać rozszerzone na poziom drugorzędny, karząc również kraje takie jak Rosja i Chiny, które ośmielą się handlować z Iranem pomimo zakazu USA. W ten sposób tworzysz jednego wroga – Iran – atakując go w imieniu Izraela, mimo że nie stanowi on zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, a następnie mnożysz to, próbując nakłonić inne kraje do przyłączenia się do twojego złego postępowania, grożąc im i czyniąc z nich również wrogów. I po drodze kłamiesz na wszystkie możliwe tematy. Trump wygłasza jednocześnie trzy deklaracje zwycięstwa. Mówi, że Iran „ jest bardzo dotkliwie pokonany ”; Cieśnina Ormuz, jak twierdzi , jest w istocie amerykańska – „ jest naszą własnością ” i wreszcie, że Stany Zjednoczone mają „ całkowitą kontrolę ” nad szlakiem wodnym, który, jak twierdzi, jest otwarty, a irańskie miny zostały oczyszczone. Bardzo sprytne, ale nikogo nie oszuka, kto wygrał wojnę i mało prawdopodobne, aby doprowadziło do „zwycięstwa” Donalda Trumpa!

A skoro już o wojnach handlowych mowa, Trump rozpoczął nakładanie 50% ceł na produkty kanadyjskie, a Ottawa odpowiedziała tym samym, zrywając wszelkie negocjacje i wprowadzając własne cła. Amerykańskie cła są po części odpowiedzią na odmowę Kanadyjczyków sprzedaży Stanom Zjednoczonym wody z ich kraju po znacznie zaniżonej cenie, której zażądał prezydent, zmieniając jednego z tradycyjnych najbliższych przyjaciół i sąsiada Ameryki we wroga. W poście na portalu Truth Social Trump oskarżył Kanadyjczyków o chęć „korzystania z korzyści płynących z bycia państwem, bez bycia nim”, nawiązując do swoich wcześniejszych komentarzy, w których promował Kanadę jako 51. stan.

A skoro już mowa o wrogach, to mamy Kubę , która została umieszczona na liście krajów objętych zaostrzonymi sankcjami przez sekretarza stanu Marco Rubio i prezydenta. W jaki sposób Kuba zagraża Stanom Zjednoczonym? Ma komunistyczny rząd! Sekretarz stanu Marco Rubio ogłosił w czwartek nowe sankcje, skierowane zarówno przeciwko obywatelom Kuby, jak i podmiotom rządowym. Posunięcie to jest postrzegane jako element narastającej kampanii nacisków administracji Trumpa, mającej na celu doprowadzenie do zmiany reżimu, skierowanej przeciwko komunistycznemu reżimowi w Hawanie.

Przywódcy Kubańskiego Instytutu Przyjaźni z Narodami (ICAP) byli wśród wymienionych, grupa, którą Rubio w oświadczeniu nazwał wykorzystującą wymianę edukacyjną ze Stanami Zjednoczonymi i innymi narodami w celu „identyfikacji, kultywowania i radykalizacji wywrotowców… Administracja Trumpa nie będzie biernie przyglądać się, jak wrogie mocarstwo zagraniczne stara się wykorzystać nasze wolności – z których żadna nie jest przyznana jego narodowi – wprowadzając w błąd i korumpując obywateli amerykańskich kłamstwami, szpiegowskimi sztuczkami i innymi nadużyciami w ramach racji bytu reżimu, jakim jest eksportowanie marksizmu, urazy rasowej i przemocy komunistycznej na cały świat”. Według Sekretarza Stanu nowe sankcje są wymierzone w podmioty, „które podtrzymują represyjny aparat reżimu poprzez kontrolę kluczowych sektorów gospodarki”. Można by zasugerować, że lepszą polityką byłoby po prostu pozostawienie Kubańczyków w spokoju, ponieważ w żaden sposób nie zagrażają Stanom Zjednoczonym, ale Trump i Rubio nie działają w ten sposób.

W kontekście tego, co uchodzi za działalność Białego Domu, miniony tydzień również nabrał charakterystycznego, trumpowskiego uroku, który można by nazwać grą imion. Trump ponownie umieścił swoje nazwisko na budynku Kennedy Center for the Performing Arts i okazało się, że jego nazwisko widnieje teraz na nim dwukrotnie, aby nikt go nie przegapił. Zamknął również budynek na czas, jak to określa, „renowacji”, aby nikt nie mógł się nim cieszyć. Międzynarodowy port lotniczy Dulles w pobliskiej Wirginii również czeka gruntowny remont i całkiem możliwe, że zmieni nazwę!

Ale lepsza gra nazw dotyczyła Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, gdzie budowany jest lotniskowiec, któremu jeszcze nie nadano oficjalnej nazwy . Spekuluje się, że może on zostać nazwany na cześć czarnoskórej marynarki o nazwisku Doris Miller, która była w Pearl Harbor, gdzie obsługiwała działo przeciwlotnicze strzelające do atakujących japońskich samolotów. Później została odznaczona Krzyżem Marynarki Wojennej za waleczność. Byłby pierwszym czarnoskórym, który nadałby swoje imię lotniskowcowi, który jest największym i najbardziej prestiżowym okrętem w Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych. Jest jednak pewien problem. Podobno Donald Trump chce nazwać okręt, który nie zostanie ukończony przed 2034 rokiem, swoim imieniem, prawdopodobnie po to, aby mógł kiedyś dołączyć do flotylli pancerników klasy Trump, które są obecnie budowane za 275 miliardów dolarów. Nie chcę być niepokojący, ale większość marynarek wojennych na świecie nie ma już pancerników, a nawet lotniskowców, ponieważ są one niezwykle drogie w eksploatacji, a jednocześnie podatne na rodzaj wojny balistycznej i pocisków manewrujących, która obecnie dominuje zarówno na lądzie, jak i na morzu.

Odnosząc się do jej lotniskowca, komentator na Facebooku zauważył, że „oba to kiepskie wybory. Tradycyjnie lotniskowce były nazywane od wzniosłych idei (Independence, Enterprise itd.), następnie od postaci politycznych związanych ze służbą wojskową (Nimitz, Dwight D. Eisenhower, John F. Kennedy), a następnie od innych prezydentów lub polityków, którzy byli albo bohaterami ludowymi, albo zbierali pieniądze na wojsko (George Washington, John C. Stennis). Nadanie lotniskowcowi imienia człowieka, który był „pierwszym czarnoskórym odznaczonym Krzyżem Marynarki Wojennej”, to polityczna przesada; zazwyczaj taki człowiek ma niszczyciel lub inny mniejszy okręt noszący jego imię. A nadanie imienia prezydenta, który uniknął poboru, służby wojskowej i pracuje dla rządu Izraela, to świętokradztwo”.

A skoro mowa o obronie narodowej z punktu widzenia zwolenników Trumpa, w zeszłym tygodniu pojawiła się kolejna historia związana z często wyrażanym przez Trumpa gniewem z powodu faktu, że członkowie NATO nie poparli jego agresywnej wojny w imieniu Izraela z Iranem. Można zauważyć, że NATO jest sojuszem OBRONNYM, ale ta subtelna kwestia mogła umknąć uwadze Wielkiego Myśliciela w Gabinecie Owalnym. Wówczas można przypomnieć, że gniew wyrażano w, nazwijmy to, niedyplomatycznym języku, a niektórzy uważali, że zwykła wściekłość Trumpa może doprowadzić do upadku NATO. Cóż, Trump znów to robi, bijąc w podobny bęben. Nakazał teraz swoim kontaktom łącznikowym w różnych zagranicznych kwaterach głównych NATO, aby naciskali na swoje kontakty w kwestii gotowości do „politycznej lojalności” za każdym razem, gdy Stany Zjednoczone zajmą twardą linię gdziekolwiek na świecie. Podobno Pentagon przedstawił sojusznikom Stanów Zjednoczonych w NATO długą listę pytań, które mają zbadać, czy realizują „wizję” prezydenta Donalda Trumpa dla sojuszu. Trzystronicowy dokument zatytułowany „Pytania do sojuszników z NATO i innych kluczowych interesariuszy” stawia pytanie, czy poszczególne państwa „publicznie popierały priorytety amerykańskiej polityki zagranicznej”, a następnie pyta, czy dany kraj „wykazał zgodność ze stanowiskiem USA, które ma być »silne, jasne i ciche«?”, co wydaje się nawiązywać do dosadnego sformułowania użytego przez Sekretarza Obrony Pete’a Hegsetha w jego przemówieniu otwierającym konferencję Shangri-La Dialogue w maju.

Dokument wydaje się być przewodnikiem Departamentu Wojny USA po potencjalnych interakcjach między urzędnikami USA a ich odpowiednikami z NATO, rozważanymi w ramach trwającego obecnie, sześciomiesięcznego przeglądu amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, przeprowadzanego przez Pentagon. Jedno ze szczególnie kontrowersyjnych pytań dotyczy sojuszników dotyczących nakładania przez nich ograniczeń na dostęp USA do baz NATO i/lub zezwalania na amerykańskie loty wojskowe nad ich krajami – kwestia, która zyskała na znaczeniu w obecnej wojnie USA i Izraela z Iranem. Kilka krajów europejskich nałożyło takie ograniczenia po rozpoczęciu wojny pod koniec lutego. Kwestionariusz zawiera pytanie: „Czy są one skłonne do zmniejszenia lub zniesienia takich ograniczeń?”. Wysoki rangą urzędnik europejski zauważa, że ​​dokument wysyła sojusznikom sygnał, aby „byli po dobrej stronie Białego Domu, oczekując ścisłego powiązania z agendą Białego Domu”. To powiązanie obejmowałoby wciąż trwającą wojnę z Iranem i zbliżające się możliwe partnerstwo w planowaniu obronnym z Państwem Izrael, jeśli obecne projekty ustawy o autoryzacji wydatków na obronę narodową (NDAA) na rok 2027 i powiązanej z nią ustawy o wywiadzie zostaną zatwierdzone przez Kongres.

Philip M. Giraldi, Ph.D., jest dyrektorem wykonawczym Council for the National Interest, fundacji edukacyjnej typu 501(c)3, z prawem do odliczenia od podatku (federalny numer identyfikacyjny: 52-1739023), która dąży do bardziej opartej na interesach polityki zagranicznej USA na Bliskim Wschodzie. Strona internetowa:Adres https://councilforthenationalinterest.org to PO Box 2157, Purcellville VA 20134, a adres e-mail to inform@cnionline.org .

=======================================================================

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *