Press TV: Dobry wieczór. W dzisiejszym odcinku Spotlight przyjrzeliśmy się powstającym systemom bezpieczeństwa w Azji Zachodniej i temu, czy region ten jest świadkiem początku fundamentalnie nowego porządku bezpieczeństwa. Iran twierdzi, że otrzymał sygnały od sąsiednich krajów, które dążą do ukształtowania nowych regionalnych systemów bezpieczeństwa, w obliczu narastających pytań o przyszłość amerykańskiej architektury bezpieczeństwa, która od dziesięcioleci dominuje w Zatoce Perskiej. 40-dniowa wojna i irańska kontrola nad Cieśniną Ormuz pokazały słabości tego systemu, a nawet destabilizacja Cieśniny Bab al-Mandab pokazała, jak szybko konflikty regionalne mogą odbić się echem w światowej gospodarce.
Jak więc wyglądałaby prawdziwie niezależna regionalna architektura bezpieczeństwa? Co stanie się z amerykańskimi bazami wojskowymi, jeśli państwa regionu przestaną postrzegać Waszyngton jako gwaranta swojego bezpieczeństwa? Czy cieśniny Ormuz i Bab al-Mandab stają się fundamentem nowego układu sił w Azji Zachodniej? O tym właśnie porozmawiamy dziś wieczorem z naszymi gośćmi. Reza Vedadi, badacz i autor, dołączy do nas z Maskatu w Omanie. A Kevin Barrett, redaktor „Veterans Today”, dołączy do nas z Saidy w Maroku. Panowie, bardzo dziękuję za przybycie. Zacznę od pana Vedadiego, naszego gościa w Maskacie. Reza, co dokładnie się zmienia w tej chwili? Qalibov mówi, że kraje sąsiadujące z Iranem wysyłają sygnały o nowych ustaleniach w zakresie bezpieczeństwa. Co zmieniło się od 40-dniowej wojny, że państwa regionu naciskają i rewidują stare ramy bezpieczeństwa?
Reza Vedadi: Od ataku na Iran w Ramadanie pod koniec lutego i na początku marca jesteśmy świadkami, jak Iran wywierał dużą presję militarną na Stany Zjednoczone. I pokazało to potencjał Stanów Zjednoczonych, który obiecywano przez 20, 30 lat nabywcom, Arabom, krajom Zatoki Perskiej, że nie są one zdolne do obrony lub nie zostaną użyte do ich obrony. Wykorzystano je głównie do obrony Izraela. Myślę więc, że ci arabscy przywódcy doszli do wniosku, że nie mogą polegać na obietnicy Stanów Zjednoczonych, że ich obroni, niezależnie od tego, ile miliardów wydali na założenie baz, zakup sprzętu wojskowego i utrzymanie tych baz. Myślę więc, że zdali sobie sprawę, że muszą współpracować albo z mocarstwami regionalnymi, takimi jak Turcja i Pakistan, w ramach porozumienia z Mekki, albo faktycznie współpracować z Iranem w sposób, który pokaże, że nie będą chcieli być stroną ataku państwa, które je zaatakuje.
Myślę więc, że musimy poczekać na rozwój sytuacji. Fakt, że Stany Zjednoczone nie są zdolne militarnie do podjęcia próby pokonania Iranu i uciekły się do sankcji, które nakładały przez wiele, wiele lat, a może i dekad, i nie przyniosło to skutku w tym sensie, że nie doprowadziło do upadku irańskiego rządu i systemu.
Myślę, że przywódcy zdają sobie sprawę, że muszą mieć nowe podejście do kwestii Iranu i relacji z Iranem.
Press TV: Dziękuję, panie Vedadi. Wrócę do tego. Panie Barrett, bardzo dziękuję również za poświęcony czas. Kiedy mówimy o nowym regionalnym porozumieniu o bezpieczeństwie, jak według pana miałoby ono wyglądać w praktyce? Czy chodzi o wspólne bezpieczeństwo morskie? Czy o wzajemne zobowiązania obronne? Czy o współpracę wywiadowczą, czy coś więcej?
Kevin Barrett: Cóż, należałoby mieć nadzieję, że obejmowałoby to wszystko. I mogłoby oznaczać znaczną poprawę relacji między Iranem a jego sąsiadami. Relacje te pozostają bardzo napięte, głównie nie z powodu jakiegokolwiek realnego konfliktu interesów między Iranem a jego sąsiadami, ale raczej dlatego, że Imperium Stanów Zjednoczonych jest zdominowane przez żydowskich miliarderów syjonistycznych, którzy przejęli kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi i uczynili ekspansję tej kolonii osadniczej w okupowanej Palestynie swoim priorytetem numer jeden. A ponieważ Iranem, od rewolucji islamskiej w 1979 roku, rządzą ludzie z zasadami, którzy odmawiają wydania Palestyńczyków na ludobójstwo, które syjoniści próbują im narzucić, doprowadziło to do konfliktu. A ponieważ inne narody zasadniczo chciały pozostać wasalami USA, zostały wciągnięte w konflikt z Iranem. Wszystkie inne pojawiające się kwestie, czy to rządy Islamskiej Republiki kontra dziedziczne monarchie, czy sekciarstwo, są w rzeczywistości drugorzędne. Najważniejszym problemem jest fakt, że Iran stał się wrogiem okupowanego przez syjonistów amerykańskiego imperium, które narzuciło tę wrogość krajom regionu. A to się nie sprawdziło w przypadku krajów regionu. Jak trafnie zauważył inny gość, umieszczenie amerykańskich baz w tym regionie, których prawdziwym celem jest obrona niekończącego się syjonistycznego ekspansjonizmu w Projekcie Wielkiego Izraela, nie było korzystne dla tych krajów. Wręcz przeciwnie, naraziło je na ataki. A kiedy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ten nikczemny atak w wojnie ramadanowej, najnowszy epizod eskalującej wojny USA i syjonistów z Iranem, sytuacja całkowicie się zmieniła – ponieważ Iran w końcu został zmuszony do zerwania ze swoją konserwatywną, defensywną postawą. A zatem to region będzie musiał poskładać to wszystko do kupy. Obserwujemy ruch w tym kierunku dzięki porozumieniom z Mekki i nowym formom komunikacji między Iranem a krajami regionu, mającym na celu stworzenie korzystnego dla obu stron porozumienia w sprawie bezpieczeństwa w regionie, które nie musi być kierowane z Waszyngtonu ani Tel Awiwu.
Press TV: Panie Vedadi, chciałbym panu zadać dwa pytania. Po pierwsze, czy wojna pokazała krajom arabskim Zatoki Perskiej, że Waszyngton ostatecznie priorytetowo traktuje bezpieczeństwo Izraela, a nie ich własne? A jeśli w ich krajach znajdują się bazy, to ze względu na bezpieczeństwo Izraela, a nie ich własne. I jak poważnie, skoro było to częścią pańskiej poprzedniej odpowiedzi, jak poważnie traktuje pan na przykład to, co wydarzyło się w Mekce? Ponieważ niektórzy analitycy twierdzili, że przed 40-dniową wojną istniało porozumienie o bezpieczeństwie między Arabią Saudyjską a Pakistanem, ale nie pomogło ono Saudyjczykom. Jaka jest pana odpowiedź na to?
Reza Vedadi: Myślę, że jeśli oddalimy się, zauważymy, że Arabowie w Zatoce Perskiej, a powiedziałbym nawet, że Korea Południowa, zauważyli, że Amerykanie będą korzystać z zasobów z tych regionów, aby wspierać i chronić Izraelczyków. Nie tylko Arabowie to zauważyli, ale myślę, że wielu na świecie, którzy są sojusznikami Stanów Zjednoczonych lub ściśle z nimi współpracują, zdało sobie sprawę, że Stany Zjednoczone są krajem, który obiecuje bronić regionów, z którymi są zintegrowane (w nikczemnych celach). A co do paktu, tak, ma Pan rację. Saudyjczycy mieli porozumienie z Pakistańczykami. Co więcej, niektórzy twierdzili, że Saudyjczycy finansowali pakistański program zbrojeń jądrowych. Jedną z obietnic złożonych Pakistańczykom było to, że jeśli Arabia Saudyjska kiedykolwiek będzie potrzebowała broni jądrowej, Pakistan jej dostarczy. Ale idąc dalej, biorąc pod uwagę, że Turcja zawarła jakieś porozumienie – nie znamy dokładnych szczegółów porozumienia – ale porozumienie między Arabią Saudyjską a Pakistanem jest interesujące, ponieważ właśnie widzieliśmy, jak Izraelczycy zaatakowali bazy należące do Turcji lub zarządzane przez siły tureckie w Syrii. Czy to preludium do możliwej konfrontacji między Turcją a Izraelem?
Wiemy również, że Izrael wielokrotnie wspominał, że po demontażu i zniszczeniu Iranu, kolejnym krajem, do którego zechcą się udać, będzie Pakistan, o czym wspominali w poprzednich dyskusjach, lub Turcja. Być może więc te kraje zdały sobie sprawę, że Stany Zjednoczone angażują się w ochronę swojego przyczółka kolonialnego, Izraela, w regionie, i że jeśli chcą być bezpieczne, być może muszą ze sobą współpracować. Oświadczyli również, że ten pakt nie jest skierowany przeciwko Iranowi. Jeśli więc nie jest skierowany przeciwko Iranowi, to przeciw komu innemu, jak nie Izraelowi?
Press TV: Zgadza się. Panie Barrett, czy widzi pan również, że kraje arabskie w Zatoce Perskiej w końcu zmieniły kurs i zrozumiały, że Stany Zjednoczone dbają o bezpieczeństwo Izraela, wykorzystując bazy w ich krajach?
Kevin Barrett: Tak, myślę, że zdają sobie sprawę, że zagrożenie ze strony Izraela jest dla nich znacznie większe niż problemy z Iranem i że rzeczywiście, jak wspomniałem wcześniej, ich problemy z Iranem wynikają z relacji USA z Izraelem. I myślę, że zauważyli również, chociaż obawiają się Iranu jako przykładu, który mógłby skłonić ich obywateli do buntu przeciwko obecnym władcom i ustanowienia rządów bardziej reprezentatywnych i islamskich na wzór Iranu, a Amerykanom udało się to wykorzystać i w pewien sposób wystraszyć te kraje celen przyjęcia ich punktu widzenia, co ostatecznie przynosi korzyści głównie Izraelczykom. Amerykanie powiedzieli: „Mamy plan powstrzymania Iranu, powstrzymania rewolucji islamskiej”, a lokalni despoci i monarchie były gotowe się na to zgodzić. Ale tak naprawdę nie było żadnego poważnego zagrożenia dla czyjejkolwiek stabilności ze strony działań Iranu. To zostało wyolbrzymione. I myślę, że te lokalne kraje teraz są tak bardzo niszczone przez wojnę będącą efektem izraelskiego ekspansjonizmu,bowiem Izraelczycy zmuszają swojego amerykańskiego golema do ataku na Iran, siejąc spustoszenie i stanowiąc bardzo poważne, katastrofalne zagrożenie. To znaczy, że jeśli Izraelczycy postawią na swoim i zdołają namówić Amerykanów, a nawet sami to zrobią, to jest przeprowadzą jakiś przerażający, naprawdę zmasowany atak na Iran, to niezależnie od skali szkód, jakie poniesie Iran, będzie on w stanie odpowiedzieć zarówno tworowi syjonistycznemu, jak i krajom regionu, które są zamieszane w tę wojnę. A to zagraża tym krajom niemal egzystencjalnie. Dlatego muszą usunąć to zagrożenie. A następnie muszą również usunąć zagrożenie długoterminowe, a nawet średnioterminowe ze strony Projektu Wielkiego Izraela, który pożąda ziemi Arabii Saudyjskiej, a może nawet Turcji, a także wielu innych krajów w regionie.
Jak zauważył inny gość, Izraelczycy właśnie zaatakowali Turcję. Zaatakowali turecką bazę w Syrii i nie ukrywają, że planują wojnę z Turcją. Myślę, że w krótkiej perspektywie te kraje sprzedały Amerykanom układ w zawarty Mecce, jako skierowany na Iran i Oś Oporu. I Amerykanie to zaakceptują.
Ale tak naprawdę jest to element rosnącej świadomości, że prawdziwe zagrożenie dla bezpieczeństwa regionu pochodzi od mesjanistyczno-millenarystycznych sprawców ludobójstwa w okupowanej Palestynie.
Press TV: Pierwsze pytanie, które nasuwa się, gdy mówimy o krajach i państwach regionu, które zaczynają rozwijać własne systemy bezpieczeństwa w tym regionie, brzmi: Co stanie się z bazami USA, które już istnieją?
Reza Vedadi: Cóż, pytanie brzmi, ile z tych baz USA nadal istnieje? Większość została zniszczona. A zatem pytanie brzmi: Czy te kraje arabskie chcą odbudować te bazy? I dlaczego miałyby to robić, skoro wiedzą, że są magnesem dla pocisków rakietowych i dronów? A jeśli nie wywiązują się ze swojego zadania obrony kraju, dlaczego miałyby je odbudowywać? Pytanie brzmi, czy nawet Stany Zjednoczone byłyby w stanie je odbudować, skoro Cieśnina Homuz jest zamknięta, a okręty wojenne Stanów Zjednoczonych nie są w stanie tam wpłynąć i przetransportować sprzętu i zaopatrzenia? Nasuwa się więc pytanie, czy przywódcy arabscy zdali sobie sprawę, że odbudowa nie ma sensu. Gdyby ich tam nie było, najprawdopodobniej te kraje nie zostałyby zaatakowane, ponieważ Iran nie miałby powodu ich atakowania. Najlepiej więc, żeby ich nie odbudowywano. To jest problem Stanów Zjednoczonych.
Jeśli chodzi o rodzaj architektury bezpieczeństwa dla regionu, będą one współpracować z mocarstwami regionalnymi, a Iran jest jednym z nich, obok Pakistanu, Turcji, a być może Egiptu, aby spróbować opracować plan zapewnienia sobie bezpieczeństwa. A jeśli naprawdę przyjrzeć się historii regionu, Irak zaatakował Iran i Kuwejt, ponieważ Stany Zjednoczone go do tego zachęcały. Wszystkie inne poważne wojny są inicjowane przez Izrael przeciwko swoim sąsiadom. Pozostałe konflikty to zazwyczaj wojny domowe, które były tajnie aranżowane i organizowane przez Izrael – jego agencje, CIA, Mossad i inne agencje na Zachodzie, jak na przykład na Syrię i Libię. Jeśli więc tego rodzaju wpływy zostaną usunięte z regionu, pojawia się pytanie, czy region automatycznie osiągnie większą stabilność, a sąsiedzi niekoniecznie będą mieli powody do wojny? Mogą występować nieporozumienia, mogą występować pewne konflikty, ale nie doprowadzi to do konfliktu zbrojnego, jaki widzieliśmy w ciągu ostatnich 40, 50 lat.
Press TV: Panie Barrett, czy możemy w końcu zobaczyć redukcję obecności wojskowej USA w regionie Azji Zachodniej? Czy powiedziałby pan, że Izrael na to nie pozwoli?
Kevin Barrett: Cóż, myślę, że już to widzieliśmy. Amerykańskie bazy zostały zdziesiątkowane. I nie mogą się odbudować, jak powiedział inny gość. Statki, które miałyby przewieźć sprzęt do odbudowy, muszą przepłynąć przez Cieśninę Ormuz, która obecnie znajduje się de facto pod kontrolą Iranu. To więc teraz nowy świat.
Jest wspaniała powieść Abdula Rahmana Munifa, wielkiego saudyjskiego powieściopisarza, o Amerykanach przybywających do tego regionu i osiedlających się tam. Przypływają statkami, przywożą cały ten sprzęt, budują swoje bazy, przejmują władzę i praktycznie niszczą życie wszystkich.
Jeśli chcą wrócić, odbudować i nadal niszczyć życie ludzi w regionie, muszą przepłynąć przez Cieśninę Ormuz. Ona jest dla nich zamknięta. Myślę, że nieuchronne jest osłabienie amerykańskiej obecności w regionie, zarówno z powodu tego prostego czynnika logistyczno-militarnego, jak i dlatego, że jak wspomniano, inne kraje regionu zaczynają dostrzegać, że Stany Zjednoczone ich nie chronią i nie utrzymują pokoju. Stany Zjednoczone nękają je, poniżają i narzucają im wojny, aby utrzymać ich podział i podbój, aby uniemożliwić im kiedykolwiek stanie się wystarczająco silnymi, aby przeciwstawić się izraelskim sprawcom ludobójstwa.
Właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Drugi gość ma rację. Amerykanie byli odpowiedzialni za iracką inwazję na Kuwejt. Ambasador April Glaspie wysłała wiadomość do Saddama Husajna, w której napisała: „Nie mamy nic przeciwko żadnemu konfliktowi międzyarabskiemu. Proszę bardzo, najedźcie Kuwejt”. To była pułapka.
To tylko jeden z przykładów, jak wiele z tych konfliktów, w tym zdziesiątkowanie Libii i pozostałych siedmiu krajów w ciągu pięciu lat – choć zajęło to ponad pięć lat – stało się celem izraelskiego ataku pod fałszywą flagą na Waszyngton i Nowy Jork 11 września 2001 roku.
Cała ta destabilizacja została zaprojektowana tak, aby utrzymać region słabym i podzielonym. Region budzi się teraz i ma szansę to przezwyciężyć, stworzyć nowe instytucje, które zapobiegną temu, by region stał się ofiarą w taki sam sposób, w jaki stało się to z kontrolowanym przez syjonistów imperium USA, które chce osłabić region, podzielić go i dalej kosić trawniki. Nie tylko w Strefie Gazy, ale wszystkie inne wojny w regionie są formą syjonistycznego koszenia trawników, aby utrzymać region słabym i zniszczonym, tak aby syjoniści mogli być najsilniejszą partią w regionie i marzyć o ustanowieniu swojego Projektu Wielkiego Izraela. Cóż, region tym problemem już się zajął i nie sądzę, żeby im na to pozwolił.
Press TV: Reza Vedadi, porozmawiajmy o Cieśninie Ormuz. Jak zdolność Iranu do kontrolowania strategicznego szlaku wodnego Cieśniny Ormuz zmieniła strategiczne kalkulacje każdego kraju w regionie Zatoki Perskiej?
Reza Vedadi: Cóż, to zaskakujące. Stany Zjednoczone myślały, że mogą wejść i zaatakować Iran bez żadnych konsekwencji. A potem Iran nauczył się nowej strategii, zgodnie z którą, jeśli Iran będzie cierpiał pod presją ekonomiczną, militarną i polityczną, to reszta świata też, która milczała przez 47 lat, kiedy na Iran nałożono wszystkie sankcje ze strony Zachodu, a kraje takie jak Korea, Katar i Japonia wstrzymały irańskie fundusze należące do Iranu. Reszta świata zdała sobie sprawę, że będzie musiała się pogodzić z konsekwencjami i cierpieć razem z Iranem. Zamknięcie Cieśniny Ormuz to mechanizm, który nie jest bronią jądrową, ale jest bardziej niszczycielski niż broń jądrowa, ponieważ wywiera presję na kraje regionu, aby dokładniej rozważyły, z kim współpracują przeciwko Iranowi, komu pozwalają na przybycie i wykorzystanie swojego terytorium do ataku na Iran.
Jest to również metoda nacisku na kraje, które zastosowały się do sankcji USA wobec Iranu, chociaż nie musiały, ale zrobiły to pod presją, ponieważ są blisko ze Stanami Zjednoczonymi. I teraz widzimy, jak te kraje nachodzą i próbują budować relacje, aby ich statki mogły przepływać, aby dostawy ropy naftowej mogły docierać do ich krajów i aby nie cierpiały z powodu braku produktów naftowych. I trzeba zrozumieć, że nie chodzi tylko o benzynę. Chodzi o wszystkie inne produkty, które przepływają przez Zatokę Perską, takie jak nawozy, gazy i tak dalej, potrzebne do budowy mikroprocesorów.
Myślę więc, że Iran wykorzystuje swój potencjał militarny, swoją doktrynę, nad którą pracował przez 20, 30 lat, aby wykorzystać Cieśninę Ormuz w sposób, który nie zabija ludzi, ale używa jej do wywierania presji na rządy, aby działały bardziej sprawiedliwie.
Press TV: Panie Barrett, czy jesteśmy świadkami zachodnioazjatyckiego regionalnego przejawu znacznie szerszej transformacji w kierunku wielobiegunowego porządku świata?
Kevin Barrett: Tak, myślę, że właśnie to się dzieje. W dłuższej perspektywie Stany Zjednoczone i Zachód utraciły swoją przytłaczającą przewagę w globalnym PKB, przewagę w produkcji i technologii. Stany Zjednoczone w szczególności pozbyły się swojej produkcji, przenosząc ją za granicę, do miejsc z tańszą siłą roboczą. Z tego powodu obecnie potencjał produkcyjny Chin znacznie przewyższa potencjał produkcyjny Stanów Zjednoczonych. Reszta globalnego Południa również znacznie zmniejszyła tę różnicę. Stany Zjednoczone miały około połowę globalnego PKB i większość światowych zapasów złota bezpośrednio po II wojnie światowej. A dziś ich udział spada o 15% i nadal spada. I to jest prawdopodobnie przesadzone, ponieważ mierzy wszystkie te wskaźniki, które w rzeczywistości nie są wskaźnikami produktywności. Jeśli przeliczymy realny PKB na podstawie faktycznej produkcji, Stany Zjednoczone wyglądają jeszcze gorzej. Nie da się więc rządzić światem, mając może 10 procent realnego globalnego PKB, tak jak to było możliwe, gdy miało się 50 procent globalnego PKB. Po prostu się nie da. I w tym sensie nie jest to już świat jednobiegunowy. Obserwujemy więc transformację imperium, tego amerykańskiego imperium, w którym dominują bogaci żydowscy syjoniści. A syjonistyczni oligarchowie, klasa Epsteina, miotają się, próbując znaleźć rozwiązanie. Mają nadzieję, że sztuczna inteligencja pozwoli im wyprać mózgi całej globalnej populacji, żeby zaakceptowała ich złe rządy. Ale nie sądzę, żeby im się to udało. Chiński program sztucznej inteligencji jest o wiele bardziej rozsądny i ukierunkowany.
Myślę więc, że widzimy, jak amerykańskie imperium się wycofuje. Już prawie to przyznają. Grożą własnym sojusznikom. Groźby wobec Korei Południowej, ataki na Kanadę, nakładanie ceł na Kanadę, grożenie Omanowi, używanie wulgarnego języka, by grozić Omanowi, przekleństwa płynące z Białego Domu. To żałosne widowisko. Jako Amerykanin wstydzę się sposobu, w jaki mój kraj radzi sobie z końcem swojego imperium. Ale tak właśnie rozgrywa się historia.
Press TV: Panowie, dziękuję wam obu. To byli Reza Vedadi, badacz i autor akademicki, który dołączył do nas z Maskatu. I Kevin Barrett, redaktor Veterans Today, który dołączył do nas z Saidy w Maroku. Dziękuję wam obu. I to kończy naszą edycję programu Spotlight. Dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia.
Middle East Press TV
