To historia o tym, jak elitarne brytyjskie uniwersytety porzuciły rygorystyczną weryfikację akademicką i połknęły absurdalne, nadludzkie twierdzenia jako fakty – wszystko w imię różnorodności.
Przebiegnięcie jednego maratonu to wielkie osiągnięcie. Przebiegnięcie 30 maratonów to spektakularny wyczyn. Przebiegnięcie 30 maratonów w 35 dni to coś, co może osiągnąć tylko sportowiec światowej klasy. Ale przebiegnięcie 30 maratonów w 35 dni, a do tego pokonanie ostatnich dziewięciu z nich ze złamaną nogą – to wyczyn niemożliwy, wymagający nadludzkich mocy. Ale właśnie to Jason Arday twierdzi, że chce osiągnąć. Ale to nie wszystko. Niesamowite wyczyny Jasona Ardaya nie ograniczają się tylko do przebiegnięcia prawie 380 kilometrów ze złamaną nogą bez interwencji medycznej. Twierdził również, że przebiegł 965 kilometrów na bieżni w ciągu sześciu dni (bez żadnych dowodów), grał w piłkę nożną i snookera na poziomie zawodowym (chwalstwo najwyraźniej wyrwane z kontekstu), zebrał ponad 5,5 miliona funtów na cele charytatywne (ale nie potrafi wymienić nazwiska ani jednego darczyńcy), przetrwał 15 lat bez mrugnięcia okiem, a nawet wystąpił w słynnym serialu dokumentalnym „Seven Up!”, którego premiera miała miejsce 21 lat przed jego narodzinami. Oto historia najmłodszego czarnoskórego profesora Uniwersytetu Cambridge, który w 2023 roku został mianowany profesorem socjologii edukacji.
Jason Arday urodził się w 1985 roku na osiedlu komunalnym w Clapham w południowym Londynie, w rodzinie ghańskich rodziców – skromny początek dla człowieka, który osiągnął tak wiele. Ale Jason nie tylko osiągnął wielkie wyczyny, ale dokonał tego wbrew wszelkim przeciwnościom, pokonując to, co niektórzy mogliby nazwać „niemożliwymi do pokonania barierami” podczas swojego błyskawicznego wzrostu do wielkości. W wieku zaledwie trzech lat u Jasona zdiagnozowano globalne opóźnienie rozwoju i zaburzenia ze spektrum autyzmu, co skłoniło ekspertów medycznych i terapeutów do przewidywania, że będzie wymagał opieki wspomaganej do końca życia. Ale to nie był koniec zmagań małego Jasona – przez całe wczesne dzieciństwo był całkowicie niewerbalny i komunikował się wyłącznie za pomocą języka migowego, w wyniku czego nauczył się mówić dopiero w wieku 11 lat. Przypisywał to swojej matce, która pomogła mu przełamać milczenie, wykorzystując muzykę, rytm i teksty piosenek, aby połączyć go z językiem – siła miłości i pieśni poprowadziła go na drogę do takiego sukcesu. Jednak ze względu na późny rozwój języka i mowy, nauczył się czytać i pisać dopiero w wieku 18 lat. Podobno.
Słowo „rzekomo” powinno poprzedzać wiele osiągnięć i przechwałek Jasona. Jest powszechnie znanym faktem medycznym i biologicznym, że nauka płynnego mówienia po 11. roku życia – jeśli dana osoba od urodzenia była całkowicie niewerbalna – jest niezwykle trudna ze względu na zjawisko biologiczne znane jako hipoteza okresu krytycznego. Choć nie zawsze jest to absolutnie niemożliwe, stanowi jedno z największych wyzwań w kognitywistyce. Dzieje się tak, ponieważ mózgi dzieci tworzą miliardy połączeń neuronowych, zaprojektowanych specjalnie do mapowania dźwięków na znaczenie. Jednak mniej więcej w momencie, gdy dziecko osiąga okres dojrzewania (mniej więcej w wieku 11-13 lat), mózg przechodzi proces znany jako „przycinanie synaptyczne”. Nieużywane połączenia neuronowe – takie jak szlaki neuronowe do przetwarzania i wytwarzania mowy mówionej – są usuwane lub ponownie wykorzystywane. Po tym przycięciu mózg traci elastyczność niezbędną do naturalnego przyswajania struktur językowych.
Ale nie chodzi tylko o połączenia neuronowe – kiedy ktoś mówi, jego mózg musi jednocześnie koordynować pracę płuc, strun głosowych, języka, zębów i ust. Ta mapa motoryczna jest stale ćwiczona poprzez gaworzenie i mówienie w okresie niemowlęcym i dziecięcym. Osoba, która nie mówi od 11 lat, nie wykształciła tych specyficznych połączeń motorycznych, przez co fizyczny akt wyraźnej mowy jest wysoce nieskoordynowany i pracochłonny. Jednak Jason, cudem, pokonał wszystkie przeciwności i w ostatniej chwili nauczył się mówić. Ale cuda wciąż się działy i Jasonowi udało się uczęszczać do lokalnych szkół w południowym Londynie, a ostatecznie ukończył szkołę średnią z dwoma certyfikatami GCSE – jednym z wychowania fizycznego i jednym z tekstyliów. Jednak pomimo górskich zmagań, które pokonałyby większość mężczyzn, Jason był zdeterminowany, by pójść jeszcze dalej – i ostatecznie nawet granice czasu nie były dla niego przeszkodą.
Zdeterminowany, by poświęcić się sportowi i nauczaniu, Jason poszedł na lokalny college, aby zdobyć dyplom BTEC, który pozwolił mu zniwelować różnicę i dostać się na studia wyższe. To był kolejny wielki krok milowy dla młodego człowieka sukcesu – a ten herkulesowy wyczyn stał się jeszcze większy, gdy Jason twierdził, że z powodu późnego rozwoju mowy nauczył się czytać i pisać dopiero w wieku 18 lat. Niektórzy mogą drwić z dwóch dyplomów GCSE i BTEC Jasona, ale osiągnięcie tych ocen, mimo że nie potrafił czytać ani pisać, dowodziło, że był prawdziwym cudownym dzieckiem. Jason kontynuował naukę i ukończył Uniwersytet St. Mary’s w Twickenham w 2008 roku, uzyskując licencjat z pedagogiki i wychowania fizycznego, a następnie przez rok, bezpośrednio po ukończeniu studiów, pełnił funkcję przewodniczącego wydziału lekkoatletycznego związku studentów. Dla wielu był to koniec długiej i żmudnej drogi akademickiej, ale dla Jasona był to dopiero początek.
Jason uzyskał tytuł magistra edukacji i pedagogiki w St Mary’s, a następnie ukończył studia podyplomowe PGCE w Institute of Education, aby zostać wykwalifikowanym nauczycielem wychowania fizycznego. W tym momencie, po osiągnięciu tak wielu sukcesów i pokonaniu tylu niemal niemożliwych do pokonania przeszkód, mógł podjąć dobrze płatną pracę w nauczaniu. Jason jednak wciąż pragnął więcej, co doprowadziło do jego przejścia na socjologię edukacji i uzyskania tytułu magistra edukacji (MEd), a następnie doktoratu z pedagogiki na Uniwersytecie Johna Mooresa w Liverpoolu w 2015 roku. Byłoby to samo w sobie niesamowite, ale ze względu na skromne pochodzenie Jason nie miał żadnego wsparcia finansowego i przechodząc przez kolejne instytucje edukacyjne w zawrotnym tempie, zmuszony był pracować na pół etatu w handlu detalicznym, aby opłacić czesne. Jason nie tylko pokonał wszystkie przeciwności losu, rozpoczynając naukę w ostatniej chwili, ale był zarówno akademickim geniuszem, jak i pracowitym człowiekiem.
Ale patrząc na imponujące akademickie CV Jasona, wydaje się, że niestety brakuje mu kwalifikacji matematycznych i to może być powód, dla którego sprawy po prostu się nie układają. Mamy wierzyć, że chłopiec, który był całkowicie niewerbalny z powodu autyzmu i globalnego opóźnienia rozwojowego do 11 roku życia i który nie potrafił czytać ani pisać do 18 roku życia, uzyskał doktorat w wieku 29 lat. Oznacza to, że w ciągu zaledwie 11 lat Jasonowi udało się nauczyć podstawowych umiejętności czytania i pisania i nadrobić wszystkie te lata opuszczonej szkoły, ukończyć studia licencjackie (co zazwyczaj zajmuje 3 lata), ukończyć dwa oddzielne tytuły magistra (zwykle zajmujące 1-2 lata każdy), ukończyć kwalifikacje nauczycielskie PGCE (zajmujące 1 rok), a następnie napisać rozprawę doktorską na 100 000 słów (zajmującą zazwyczaj 3-4 lata). W ciągu nieco ponad dekady Jason nie tylko nauczył się czytać i pisać, ale także skondensował 12 lat studiów wyższych w niemal rekordowy okres, który miał dowieść, że jego hiperprzyspieszone zdolności przetwarzania poznawcze są niezrównane. I dokonał tego wszystkiego, pracując na kilku etatach i nie śpiąc.
Historia Jasona była niezwykła – niektórzy mogliby nawet posunąć się do stwierdzenia, że wręcz niewiarygodna – ale wkrótce instytucje edukacyjne w całym kraju zaczęły prześcigać się w oferowaniu mu prestiżowych, dobrze płatnych stanowisk. Po ukończeniu doktoratu Jason zapewnił sobie pierwsze stałe, ważne stanowisko akademickie na Uniwersytecie Roehampton, rozpoczynając pracę w tej instytucji bezpośrednio jako starszy wykładowca wychowania fizycznego. Należy zauważyć, że to szybkie wejście bez lat badań podoktoranckich było bardzo nietypowe, ale z pewnością w tym momencie niezwykłe osiągnięcia były dla Jasona czymś więcej niż tylko codziennością. Następnie Jason dołączył do Wydziału Socjologii Uniwersytetu w Durham, gdzie szybko awansował na stanowisko kierownicze. W ciągu zaledwie roku Uniwersytet w Durham awansował Jasona na stanowisko profesora nadzwyczajnego. Jednocześnie został mianowany zastępcą dziekana ds. kadr i kultury na Wydziale Nauk Społecznych i Zdrowia. Co ciekawe i dość znamienne, to stanowisko kierownicze dawało mu odpowiedzialność za instytucjonalne inicjatywy na rzecz różnorodności i integracji.
Ale błyskawiczny wzrost niewerbalnej, czarnoskórej młodzieży z londyńskiego śródmieścia jeszcze się nie skończył. W 2021 roku Jason objął nową funkcję na Uniwersytecie w Glasgow, dołączając do Wydziału Edukacji, aby objąć stanowisko kierownika katedry socjologii edukacji – kolejny kamień milowy został osiągnięty, ponieważ został profesorem zwyczajnym. W wieku zaledwie 35 lat, nominacja ta oficjalnie uczyniła go jednym z najmłodszych profesorów zwyczajnych w całym Zjednoczonym Królestwie. To właśnie w tym momencie liczne, wzniosłe osiągnięcia Jasona i niesamowite, nadludzkie wyczyny przykuły uwagę władz Uniwersytetu Cambridge – jedna z najbardziej prestiżowych i wpływowych instytucji szkolnictwa wyższego w historii ludzkości dostrzegła go i chciała mieć go w swoim zespole. W marcu 2023 roku, mając zaledwie 37 lat, Jason został mianowany na prestiżową katedrę socjologii edukacji na Wydziale Edukacji Uniwersytetu Cambridge, a następnie wybrany na członka Jesus College. To nominacja pobiła rekord najmłodszego czarnoskórego profesora w historii uniwersytetu. Jason był teraz u szczytu akademickiej doskonałości; jego bajkowa historia dobiegła końca.
To właśnie ten moment, w którym opowieść powinna się zakończyć, gdzie wszystko powinno zostać elegancko zamknięte wielką czerwoną kokardą, a Jason otrzyma należne mu brawa i uznanie. I tak właśnie zakończyłaby się historia, gdyby udało się zweryfikować jakiekolwiek jego osiągnięcia. Jednak w tym momencie niektórzy nieżyczliwi mogliby twierdzić, że Jason po prostu to wszystko zmyślił i że jedynym powodem, dla którego ktokolwiek mu uwierzył, było to, że wykładowcy i osoby sprawujące władzę w instytucjach chcieli go awansować, aby udowodnić bardzo konkretną i rasowo nacechowaną tezę. Zauważono, że osoby pracujące w nowoczesnym szkolnictwie wyższym, a zwłaszcza w instytucjach takich jak Cambridge, Durham i Glasgow, są wysoce zmotywowane do promowania „różnorodnych” talentów, zwłaszcza jeśli ów „talent” ma silną, motywującą i inspirującą narrację. Jason był wszystkim, o czym mogli marzyć liberalni multikulturaliści, do tego stopnia, że władze uniwersyteckie w całej Wielkiej Brytanii tak bardzo pragnęły uczcić historię niewerbalnego czarnoskórego mężczyzny, który pokonał wszelkie przeciwności, że pominęły jakąkolwiek standardową, rygorystyczną weryfikację jego prac akademickich, jakiej można by się spodziewać.
Właśnie w ten sposób Jason znalazł się na swoim stanowisku w Cambridge, nie tyle ze względu na niezliczone, deklarowane przez niego osiągnięcia, ile dlatego, że uczelnia nigdy nie zweryfikowała żadnego z jego twierdzeń. I nie jest to jedynie domysł: Uniwersytet Cambridge przyznał teraz, że władze nie przeprowadziły niezależnej analizy tekstu, zatrudniając profesora Jasona Ardaya w 2023 roku, zamiast tego ich proces weryfikacji w dużej mierze opierał się na „zaufaniu instytucjonalnym” i „reputacji”, a nie na surowej analizie śledczej. Krótko mówiąc, ponieważ Jason został już zweryfikowany, zatrudniony i awansowany na stanowiska kierownicze przez trzy inne szanowane instytucje (Roehampton, Durham i Glasgow), komisja rekrutacyjna Uniwersytetu Cambridge założyła, że jego fundamentalne osiągnięcia są nieskazitelne. Zamiast tego komisja rekrutacyjna Uniwersytetu Cambridge była głęboko zafascynowana wyjątkową, niezwykle inspirującą historią Jasona, a proces rekrutacji koncentrował się na jego wizji dla wydziału socjologii i jego głośnych działaniach na rzecz różnorodności i inkluzji, a nie na szczegółowej weryfikacji jego dotychczasowych osiągnięć. W końcu, kto musi wiedzieć, czy kandydat faktycznie nadaje się do pracy, na którą jest zatrudniany, skoro tak idealnie pasuje do profilu różnorodności?
Niestety dla Jasona i jego oddanych sponsorów – Uniwersytetu Cambridge, szeregu innych szanowanych instytucji akademickich i kilku wydawców – to nie koniec historii, a Jason nie może zejść ze sceny przy gromkich brawach. Wcześniej w tym roku pojawiły się oskarżenia sugerujące, że niewiarygodna historia Jasona i jego niemal niemożliwe osiągnięcia nie były tak prawdziwe, jak niektórzy twierdzili. Analiza rozprawy doktorskiej Jasona z 2015 roku, nagrodzonej przez Uniwersytet Johna Mooresa w Liverpoolu, ujawniła coś naprawdę szokującego: dokument zawierał 188 zdań, które były identyczne lub niemal identyczne z rozprawą napisaną przez studenta Uniwersytetu Brunel w 2009 roku. Problemy te nie ograniczały się jednak tylko do doktoratu Jasona. W kilku kolejnych artykułach Jasona w czasopismach naukowych stwierdzono nakładanie się tekstów, co doprowadziło do wydania przez dwa niezależne czasopisma formalnych notatek korygujących. W niektórych artykułach Jason rzekomo powielał zapożyczone teksty i przedstawiał je jako „bezpośrednie cytaty” z wypowiedzi osób, z którymi, jak twierdził, przeprowadził wywiady. Co gorsza, „The Times” później odkrył poważne błędy w jego źródłach, w tym rozbieżności w danych i całkowite pominięcie uczestnika badań, który – jak twierdził Jason – popełnił samobójstwo.
To wystarczyłoby, by pogrążyć każdego innego znanego naukowca. Jednak seria niesamowitych osiągnięć i niewiarygodnego szczęścia Jasona trwała. Uniwersytet Cambridge był tak zauroczony Jasonem, że kiedy nowe informacje ujrzały światło dzienne i pojawiły się oskarżenia o plagiat, natychmiastową reakcją uczelni nie było kwestionowanie Jasona, lecz obrona. Wysoko postawieni przedstawiciele Uniwersytetu Cambridge całkowicie zbagatelizowali te oskarżenia, przedstawiając wszelką krytykę swojego czarnoskórego profesora jako „nikczemną kampanię zastraszania” skierowaną do wrażliwego, dyslektycznego i autystycznego naukowca. Jednak w miarę pojawiania się kolejnych zarzutów, władze Uniwersytetu Cambridge zmieniły taktykę i próbowały zdystansować się od sedna sprawy, stwierdzając, że badanie rozprawy doktorskiej jest wyłączną odpowiedzialnością prawną instytucji, która ją przyznała – przerzucają tę odpowiedzialność z powrotem na Uniwersytet Johna Mooresa w Liverpoolu.
Reakcja tych, którzy powinni byli w pierwszej kolejności sprawdzić jego pracę, była równie wymowna. Koledzy i recenzenci przyznawali, że wahali się kwestionować dane Jasona lub styl pisania z obawy przed oskarżeniami o atakowanie wrażliwego, autystycznego naukowca – krótko mówiąc, nikt nie chciał kwestionować czarnoskórego akademickiego geniusza, chcieli go jedynie wynieść na piedestał, by udowodnić swoją rację. Ale teraz, co dość ironiczne, wszystkie oczy zwrócone były na Jasona Ardaya – choć nie do końca w sposób, w jaki on tego chciał, ponieważ coraz częściej koncentrowano się na szczegółach jego pracy, a nie na jego zmyślonych opowieściach. W rezultacie niezależni badacze zaczęli wprowadzać opublikowane prace Jasona do zaawansowanego oprogramowania antyplagiatowego, a prawda wyszła na jaw. Kilku czołowych wydawców akademickich musiało zmierzyć się z faktem, że ich procesy recenzji pomijały rażące i oczywiste nieprawidłowości. Ale kompromitacja jeszcze się nie skończyła, ponieważ Jason opublikował kilka cenionych książek w firmie Routledge, liderze w branży wydawnictw akademickich. Kiedy pojawiły się pierwsze skargi dotyczące recyklingu tekstu i nakładania się nieujawnionych autorów w tych tekstach, Routledge początkowo stanęło po stronie swojego autora. Jednak gdy ogrom identycznych zdań ujrzał światło dzienne, wydawca został upokorzony i zmuszony do wszczęcia serii formalnych kontroli wewnętrznych.
Wszystko waliło się w gruzy – i Jason mógł zrobić tylko jedno. A jeśli myśleliście, że będzie to przyznanie się do rzekomych przewinień, przeprosiny i wycofanie się z nich, byliście w błędzie. Nadszedł czas, by podwoić wysiłki i wymyślić kolejną historię, by wzbudzić w wszystkich współczucie dla niego, w nadziei, że cała sprawa po prostu zniknie, a ludzie przestaną mówić o jego rzekomym plagiacie. I właśnie w tym momencie Jason ujawnił ostatni, dotąd ukryty rozdział swojej niezwykłej historii – czas, by powiedział światu, że oczywiście padł ofiarą rasizmu. Kiedy Jason po raz pierwszy dołączył do Uniwersytetu Cambridge jako profesor, padł ofiarą kampanii nienawiści, a wszystkie te opowieści o plagiacie i sfałszowanych nadludzkich osiągnięciach wytrzymałości groziły wznieceniem kolejnej fali bigoterii. Nie wystarczyło jednak twierdzić, że padł jedynie ofiarą nienawiści. Jason musiał pójść dalej: twierdził, że odcięta świńska głowa została mu wysłana w ramach nagłej eskalacji obelg i gróźb, skierowanych konkretnie do niego z powodu jego głośnego mianowania na najmłodszego czarnoskórego profesora uniwersytetu.
To niewiarygodne twierdzenie z pewnością uciszyłoby wszystkich jego krytyków, ponieważ gdy tylko policyjne raporty i zdjęcia tej obscenicznej zbrodni ujrzałyby światło dzienne, nikt nie odważyłby się kwestionować czarnego geniusza i jego niezwykłych opowieści. Był tylko jeden mały problem: Jason nie zgłosił policji dostarczenia głowy świni, kiedy rzekomo do tego doszło. Twierdził, że przechwycił duże kartonowe pudło w domu swoich rodziców w południowym Londynie, po otwarciu którego odkrył głowę świni i zrobił to, co zrobiłby każdy inny – wrzucił ją prosto do kosza na śmieci i czekał kilka miesięcy, zanim zadzwonił na policję. Cóż, przynajmniej w końcu zgłosił sprawę policji, więc numer sprawy poparłby jego wstrząsającą opowieść. Co więcej, Jason był tak pewny swoich kontaktów z policją, że twierdził reporterom, iż kiedy policja w końcu zbadała ten akt nienawiści, udało im się powiązać zwierzę z lokalnym rzeźnikiem, który sprzedał „całą świnię” rano, gdy odcięta głowa została dostarczona do domu jego rodziców.
Niestety dla Jasona, Policja Metropolitalna prowadzi rejestry zgłaszanych przestępstw i ujawniła, że po szeroko zakrojonych poszukiwaniach nie znaleziono żadnych dowodów na istnienie takiego zgłoszenia ani późniejszego śledztwa. Z pewnością musiało to być wynikiem rasizmu instytucjonalnego w Policji Metropolitalnej, a funkcjonariusze musieli zniszczyć wszelkie dowody. Ale przynajmniej Jason mógł nadal polegać na rzeźniku w kwestii potwierdzenia szczegółów tej makabrycznej zbrodni z nienawiści. Jednak w ostatnim, dziwacznym zwrocie akcji, reporterzy „The Guardian” (bez wątpienia kierujący się desperacką próbą udowodnienia prawdziwości historii Jasona) odwiedzili konkretnego rzeźnika w południowym Londynie, którego sam Jason wskazał jako dostawcę wieprzowiny. Pracownicy sklepu stwierdzili jednak, że żaden policjant nigdy nie przyszedł, aby przesłuchać ich w sprawie głowy świni, sucho zauważając: „Właśnie coś takiego byśmy zapamiętali”. W istocie, kto mógłby zapomnieć o czymś takim?
Można by się spodziewać, że otwarcie dużej paczki i odkrycie w niej odciętej świńskiej głowy będzie niezapomnianym przeżyciem – ale w przypadku Jasona mogło to być po prostu kolejne z wielu niezwykłych zdarzeń. Ponieważ jednak żyjemy w technologicznej krainie czarów, gdzie każdy ma w tylnej kieszeni telefon z aparatem o wysokiej rozdzielczości, tego rodzaju niezwykłe zdarzenie z pewnością zakończyłoby się zrobieniem zdjęcia. Co jednak dziwne, Jason nie zrobił nawet jednego zdjęcia przedmiotu, zanim wrzucił go do kosza na śmieci i, według policji, nawet nie zgłosił incydentu. Dziwne zachowanie jak na człowieka o tak niesamowitym autorytecie akademickim – w końcu człowiek, który opanował podróże w czasie, z pewnością potrafił obsługiwać proste urządzenie, takie jak smartfon. Wygląda na to, że podobnie jak w przypadku prac naukowych Jasona, brakowało dokładnych cytatów. Ale kompromitacja jeszcze się nie skończyła, ponieważ przyjaciele i koledzy Jasona z Cambridge, z którymi przeprowadzono wywiady dla prasy, twierdzą, że nigdy nie wspomniał im o tym incydencie. Prawie jakby nigdy nie miał miejsca.
Przyparty do muru Jason stanął przed jedyną ostateczną opcją: nadszedł czas na nuklearny atak; czas, by krzyknął słowo „rasizm” najgłośniej, jak potrafił, a potem czekał na kawalerię. Właśnie to zrobił i osiągnął dokładnie taki rezultat, na jaki liczył, ponieważ ponad 12 000 osób – w tym lider Partii Zielonych Zack Polański, co najmniej pięciu parlamentarzystów Partii Pracy i grupka naukowców z Cambridge – podpisało petycję popierającą go, utworzoną przez Good Law Project. Co więcej, inni czarnoskórzy naukowcy byli oburzeni jego traktowaniem, a Kehinde Andrews, profesor studiów afroamerykańskich na Birmingham City University, wrzeszczał, że Jason był dobrym chłopcem i nie zrobił nic złego. W rzeczywistości, według Kehindego, biedny Jason był jedynie ofiarą „kampanii oszczerstw”, która była „równie przewidywalna, co bezpodstawna”. Ale nie tylko czarnoskórzy akademicy byli wściekli – biali profesorowie również prześcigali się w obronie Jasona, a Alan Lester, profesor geografii na Uniwersytecie Sussex, specjalizujący się w kolonializmie, nazwał całą sagę „nieprawdą”. Najlepsze jednak miało dopiero nadejść.
Żydowski neurokognitywista, członek Trinity College i dyrektor Centrum Badań nad Autyzmem Uniwersytetu Cambridge – Sir Simon Baron-Cohen – wyraził istotne obawy dotyczące wpływu, jaki medialne relacje mają na Jasona i jego zdrowie psychiczne. Ponieważ Jason przeszedł tak wiele i osiągnął tak wiele, Simon Baron-Cohen chciał, aby wszyscy po prostu się zamknęli i przestali mówić o tym problemie, stwierdzając: „Oczywiście zawsze powinniśmy badać plagiaty, aby chronić standardy akademickie; jednak nie mogę stać i patrzeć, jak mężczyzna z autyzmem leży na ziemi, a kopanie trwa. To nieustanne zastraszanie bezbronnego mężczyzny z autyzmem i rodzi problemy z jego ochroną. Czas to przerwać”. Według Barona-Cohena nie chodziło o prawdę, uczciwość akademicką ani standardy w szkolnictwie wyższym, ale o „kwestię bezpieczeństwa”, a co więcej, o „zastraszanie”.
Gdyby Jason Arday był biały, niewątpliwie zrezygnowałby z pracy lub zostałby zmuszony do opuszczenia lukratywnego stanowiska. Jednak w chwili pisania tego tekstu kierownictwo Uniwersytetu Cambridge aktywnie chroni go przed jakąkolwiek kontrolą, powołując się na wcześniejsze zezwolenie instytucjonalne. Komisja ds. nadużyć akademickich na Uniwersytecie Johna Mooresa w Liverpoolu – która przyznała Jasonowi tytuł doktora – przeanalizowała 188 skopiowanych wyroków w marcu 2026 roku i oczyściła go z zarzutu umyślnego wykroczenia, orzekając, że nakładanie się wyroków było „uczciwym i uzasadnionym błędem” spowodowanym przez uszczuplony zespół nadzoru studenckiego. Oni również chcieli, aby świat dowiedział się: Jason był rzeczywiście dobrym chłopcem, który nie zrobił nic złego i że skopiowane wyroki nie były jego winą. Uniwersytet Cambridge oficjalnie uznał Jasona za ofiarę „nikczemnej kampanii mającej na celu podważenie jego wiarygodności” prowadzonej przez prawicowe media, a Wydział Edukacji Uniwersytetu Cambridge aktywnie zapewnia mu infrastrukturę bezpieczeństwa, w tym alarmy antypaniczne i specjalistyczny personel do kontroli jego korespondencji – który bez wątpienia jest w stanie podwyższonej gotowości na odcięte głowy zwierząt. Co więcej, pomimo wszystkiego, co się wydarzyło, komercyjne wydawnictwa książkowe, z którymi współpracuje, potwierdziły, że nadal planują wydawanie jego kolejnych tytułów.
Ale nawet teraz, pomimo wszystkich tych faktów, twierdzeń i oskarżeń, opinia publiczna nie ma wielu odpowiedzi – jedynie kolejne pytania. Czy Jason Arday naprawdę nie mówił do 11. roku życia? Czy w cudowny sposób nauczył się mówić w ostatniej chwili dzięki muzyce? Czy naprawdę nie mógł czytać i pisać do 18. roku życia? Skoro nie potrafił czytać i pisać do 18. roku życia, to jakim cudem udało mu się zdobyć dwa dyplomy GCSE i BTEC? Część z tego, co nam powiedziano, jest niewątpliwie prawdą – rzeczywiście studiował na kilku renomowanych uniwersytetach – ale to rodzi jeszcze więcej pytań. Jak ktokolwiek mógłby w ogóle aplikować na uniwersytet, jeśli wciąż uczy się czytać i pisać? I dlaczego uniwersytet miałby przyjąć studenta, który nie potrafił poprawnie czytać ani pisać? A jeśli rzeczywiście nauczył się czytać i pisać w wieku 18 lat, jak udało mu się zmieścić tak dużą ilość nauki w jednym roku pracy? Tyle pytań, a wszystkie dotyczą wydarzeń i osiągnięć, które rzekomo miały miejsce, zanim Jason poszedł na uniwersytet i zanim rzekomo zaczął kopiować prace innych.
Ale pojawia się szereg palących pytań dotyczących jego kariery w szkolnictwie wyższym. Dlaczego osoby sprawdzające jego prace nie przeanalizowały ich rzetelnie? Jak Jasonowi udało się przejść proces recenzji i kim byli recenzenci, którzy je recenzowali? Jakie prace prezentował na rozmowach kwalifikacyjnych na lukratywne i prestiżowe stanowiska i jak uczelnie decydują, czy kandydat nadaje się na dane stanowisko? Są ludzie, którzy potrafią odpowiedzieć na te pytania, ale nigdy tego nie zrobią. W rzeczywistości jedynym sposobem na zweryfikowanie tych informacji byłoby posiadanie wehikułu czasu, a w całej tej żałosnej historii jest tylko jedna osoba, która twierdzi, że złamała prawa fizyki i cofnęła się w czasie – i, co wygodne, jest to oczywiście Jason. Co prowadzi do jednego wniosku: młody czarnoskóry mężczyzna, który był żałośnie niedokwalifikowany, został wprowadzony do instytucji edukacyjnych i otrzymał przepustkę na każdym poziomie, aby niesprawiedliwie awansować go w jawnej próbie udowodnienia swoich racji politycznych. Jason Arday to symboliczny czarnoskóry akademik, a uniwersytety wypromowały go właśnie z tego powodu.
I o to właśnie chodzi; to nie jest tylko historia o głupim człowieku z niewyparzoną gębą i nadmierną wyobraźnią. Ta historia opowiada o tym, że pewien konkretny głupi człowiek z niewyparzoną gębą i nadmierną wyobraźnią skończył jako profesor Uniwersytetu Cambridge z wieloma kontraktami na książki akademickie. A powód, dla którego znalazł się w tej pozycji, jest prosty: nie ze względu na swoje niesamowite osiągnięcia, ale ze względu na swoje pochodzenie etniczne i żałosną historię, którą sprzedał komisji, która niewątpliwie w przeważającej mierze składała się z białych liberałów. Jedną z rzekomych zalet systemu akademickiego jest to, że ma on rygorystyczne mechanizmy kontroli, aby osoby o niskich kwalifikacjach nie dostały się na stanowiska władzy lub autorytetu. Te mechanizmy kontroli i równowagi nie tylko zapewniają sprawiedliwość i gwarantują, że tylko najlepsi z najlepszych zajmują najwyższe stanowiska w wiodących uniwersytetach, ale także zapewniają, że w sercu środowiska akademickiego leży system ustrukturyzowanej merytokracji. Ta merytokracja ma nie tylko zapewnić, że najlepsi awansują na szczyt, ale także stworzyć ciągły cykl wzrostu, który prowadzi do stale rosnących standardów, a granice akademickie są nieustannie testowane i przekraczane. Wszystko to jednak traci na znaczeniu, jeśli kandydat pochodzi z mniejszości etnicznej.
Fakt, że Jason Arday osiągnął takie stanowisko, jest druzgocącym oskarżeniem obecnego stanu brytyjskich instytucji akademickich. Historia ta ilustruje jednak również inny ważny problem – nie była to jednorazowa wpadka jednego uniwersytetu i niewielkiej liczby urzędników, lecz ogólnokrajowa, systemowa wpadka dziesiątek osób z wielu renomowanych uniwersytetów i wydawnictw. Oczywiste jest, że instytucje te porzuciły ideały merytokracji i doskonałości, a zamiast tego wyniosły różnorodność, równość i inkluzywność do rangi najważniejszych cnót współczesnej edukacji. Jest to nie tylko krzywdzące dla lepszych i bardziej wykwalifikowanych kandydatów, którzy naprawdę ciężko pracowali i zasługują na dane stanowisko, ale nieuchronnie prowadzi również do obniżenia ogólnej jakości instytucji. Ale wyrządzone szkody nie ograniczają się tylko do danej instytucji, ale są częścią szerszego procesu upadku społecznego i cywilizacyjnego. Co więcej, jest to znak, że elitarne instytucje nie są już zdominowane przez uczonych dążących do wiedzy i prawdy, lecz kontrolowane przez tych, którzy wyznają niemal religijną wiarę w wielokulturowość i różnorodność.
Ta wiara religijna jest tak wielka, że gdy człowiek taki jak Jason Arday wkracza do instytucji, jest postrzegany nie tylko jako chłopiec z plakatu, ale niemal jako rodzaj mesjasza, który nie może zrobić nic złego i nie powinien spotykać się z krytyką. W związku z tym ci, którzy tak bardzo pragną postawić go na piedestale, nie będą nawet kwestionować niesamowitych wyczynów, którymi się chwali – bez względu na to, jak absurdalne one są. Zamiast tego urzędnicy w elitarnych instytucjach będą papugować szalone przechwałki ludzi takich jak Jason Arday, radośnie rozprzestrzeniając wieści o wielkich cudach dokonanych przez ich najnowszego pracownika zatrudnionego w ramach różnorodności. Urzędnicy Uniwersytetu Cambridge wydają się tak zakochani w idei Jasona, że są o krok od stwierdzenia, że po przebiegnięciu 35 maratonów (z czego 9 ze złamaną nogą) chodził po wodzie i nakarmił cały uniwersytet jedną makrelą i jednym bochenkiem chleba cukrowego. Tak bezwarunkowa i niemal religijna jest wiara Jasona Ardaya, że nawet teraz uniwersytet go wspiera, a on sam pozostanie jednym z najlepiej opłacanych i najbardziej szanowanych publikujących naukowców w Wielkiej Brytanii.
Dla elitarnych brytyjskich instytucji edukacyjnych nieprawdopodobne opowieści Jasona Ardaya o tym, że w wieku 11 lat nie mówił, biegał maratony ze złamaną nogą i wystąpił w programie telewizyjnym, którego premiera odbyła się 21 lat przed jego narodzinami, nie były żadnymi czerwonymi flagami – były istotnymi powodami, dla których go przyjęto i wyniesiono na piedestał. To prowadzi do ostatniej kwestii, którą należy jasno określić – niewygodnej kwestii, której wielu nie będzie chciało zaakceptować. Przypadek Jasona Ardaya jest absolutnym dowodem na to, że program „przebudzenia” i hasła „różnorodności, równości i integracji” z pewnością nie należą do przeszłości – wręcz przeciwnie, mają się całkiem dobrze. Rozpowszechniana przez niektóre media i internet idea, że „zdrowy rozsądek” powrócił, a „przebudzona” polityka była jedynie krótkim okresem społecznego szaleństwa, to nic innego jak kłamstwo, chętnie przyjmowane i powtarzane przez tych, którzy chcą wierzyć, że wygrywają. Pogląd, że „przebudzona” polityka to „rzecz przeszłości”, jest równie realistyczny, jak historia mężczyzny, który przebiegł dziewięć maratonów ze złamaną nogą – a każdy, kto wierzy w którekolwiek z tych twierdzeń, niestety oszukuje sam siebie.
Mark Collett
