Dobry znajomy z Substacka opowiedział mi grecki dowcip w komentarzu do mojego eseju o filmie Nolana „Odyseja”.
Ateńczyk patrzył na obraz przedstawiający bitwę, w której Ateńczycy pokonują i zabijają spartańskich wojowników.
Mężczyzna wykrzyknął: „Dzielni, dzielni Ateńczycy!”.
„Tak” – przerwał mu sucho Spartanin stojący obok i powiedział: „– na obrazach”.
Każdy, kto czytał „Wojnę peloponeską” Tukidydesa, wie, że Spartanie skopali Ateńczykom tyłki w bitwie – „zmietli” Ateny z powierzchni ziemi.
Ta historia to klasyczny „lakoniczny dowcip” – suchy, dosadny humor, z którego słynęli Spartanie. Został on zapisany w „Powiedzeniach Spartan” Plutarcha.
Ten żart przypomina mi o tym, jak amerykańska armia jest „niezwyciężona” – w hollywoodzkich filmach.
Jako Ateńczycy, Amerykanie w realnym świecie nieco różnią się od Hollywood.
Jedną z ludzkich cech, która mnie irytuje, jest szalony fanatyzm hazardzisty, który podwaja stawkę po przegraniu wszystkiego.
Mam niechętny szacunek i rozbawione niedowierzanie dla gracza wysokiego ryzyka, który jest gotów przegrać swoje krótkie pozycje.
Dzisiejsze imperium USA, z jego finansami i przywództwem niczym „republika bananowa”, coraz bardziej przypomina hazardzistę, który po serii porażek idzie na całość.
Stany Zjednoczone podwajają wysiłki w Chinach
Elbridge Colby udał się w podróż do Azji i w połowie sierpnia odwiedził Manilę, Seul i Tokio.
Colby jest trzecim najważniejszym człowiekiem w Pentagonie jako podsekretarz stanu USA ds. polityki.
Jest autorem Strategii Obrony Narodowej (NDS). Jego głównym obszarem zainteresowania są Chiny.
46-letni Colby uchodzi za najbystrzejszego w Departamencie Wojny, w porównaniu z przepełnionym testosteronem Hegsetem o inteligencji na poziomie temperatury pokojowej.
Stany Zjednoczone musiały wycofać znaczną liczbę „zasobów” z regionu, aby rozmieścić je w Azji Zachodniej, w tym THAAD, lotniskowiec George Washington i znaczną część swojego arsenału rakietowego.
Wizyta Colby’ego miała rzekomo zapewnić „sojuszników i partnerów” USA w Azji Wschodniej o ich „zaangażowaniu” w przedłużającą się wojnę z Iranem.
Colby wygłosił przemówienie polityczne w Manili. Powtórzył politykę USA mającą na celu odstraszanie Chin w „Indo-Pacyfiku”, fikcyjnym pojęciu geograficznym, mającym na celu powstrzymanie Chin poprzez zwabienie Indii.
Chociaż takie przesłanie ze strony reżimu USA brzmi banalnie, jego jastrzębia wojowniczość w języku jest nieoczekiwana.
Większość obserwatorów spodziewa się ograniczenia agresywności USA, biorąc pod uwagę ich mierne osiągnięcia militarne w Iranie i perspektywę kolejnej „wiecznej wojny” w Azji Zachodniej.
Oczekuje się, że USA utrzymają „strategiczną stabilność” w Azji Wschodniej, jednocześnie radząc sobie z konsekwencjami nieudanej awantury z Iranem.
Zamiast tego Colby postawił wszystko na jedną kartę. Potwierdził „niezachwiane zaangażowanie USA w obronę Pierwszego Łańcucha Wysp”.
Zażądał, aby ich azjatycki poplecznicy działali jako pełnomocnicy na pierwszej linii frontu w konflikcie z Chinami: zwiększając wydatki na obronę, rozbudowując bazy USA i zwiększając zapasy broni.
Najbardziej alarmującym przesłaniem jest obniżenie progu nuklearnego USA.
Colby ogłosił, że Pentagon rewiduje amerykańską doktrynę nuklearną, aby „zapewnić prezydentowi więcej opcji”, ponieważ reżim USA zdaje sobie sprawę, że jego szanse na wygranie wojny konwencjonalnej są coraz mniej realne.
Chiny stosują doktrynę nuklearną No First Use (NFU) od czasu uzyskania statusu państwa nuklearnego w 1964 roku. Rewizja amerykańskiej doktryny ma tylko jedno uzasadnienie – rozważają nuklearne uderzenie z pierwszej ręki.
Oczywiście, komunikat ten wywołał poważny niepokój w chińskich kręgach wojskowych.
Później omówię, jak pierwsze uderzenie nieuchronnie doprowadziłoby do całkowitego zniszczenia Stanów Zjednoczonych przez chińskie drugie uderzenie.
Diagnozowanie urojeniowego imperium
Nie wiem, jaki medyczny „syndrom” dokładnie opisuje stan stawania się bardziej agresywnym po wielokrotnych przegranych walkach.
Istnieje jednak kilka zaburzeń psychicznych, które odpowiadają objawom Colby’ego i reżimu USA.
W psychologii behawioralnej zwierząt i ewolucyjnej „efekt przegranego” zazwyczaj powoduje, że jednostki stają się uległe po porażce, aby uniknąć dalszych szkód.
Jednak w desperacji lub pod wpływem niskiej kontroli impulsów jednostki doświadczają odwrócenia, w którym powtarzające się porażki prowadzą do eskalacji, a nie do uległości.
Nazywa się to „odwróconym efektem przegranego”.
Istnieje również mniej dyplomatyczne określenie „efekt zapędzonego w kozi róg szczura”, opisujące reakcję zagrożenia, która zmienia się z „ucieczki” na „walkę”, gdy powtarzające się porażki eliminują wszelkie postrzegane możliwości odwrotu.
Istnieje również „narcystyczny gniew” u osób silnie narcystycznych, u których powtarzające się porażki powodują „narcystyczne obrażenia”, co stanowi zagrożenie dla ich zawyżonego obrazu siebie.
W takiej „narcystycznej furii” pacjent, zamiast się wycofać, reaguje narastającą wrogością, intensywną wściekłością i niekończącą się reakcją odwetową, aby odzyskać swoją postrzeganą dominację.
Specjaliści medyczni klasyfikują takie chroniczne skłonności do przemocy jako zaburzenia osobowości – zaburzenia eksplozywne okresowe (IED) i zaburzenia opozycyjno-buntownicze (ODD).
W naukach politycznych i stosunkach międzynarodowych używa się kilku mniej barwnych terminów opisujących supermocarstwo zachowujące się jak wariat.

Należą do nich „eskalacja zaangażowania”, „agresja kompensacyjna” czy „błąd utopionych kosztów”.
Niezależnie od nazwy takiego psychotycznego zachowania, w historii widzieliśmy poważne implozje potęg, analogiczne do obecnych zachowań Stanów Zjednoczonych.
W latach 431–404 p.n.e., podczas wspomnianej wojny peloponeskiej, Ateny toczyły wyczerpującą walkę ze Spartą i traciły wpływy.
Zamiast szukać pokoju, ateńska duma i pycha popchnęły je do ataków na sąsiadów.
Ateny wysłały flotę na małą wyspę Melos, która była neutralna i po prostu chciała pozostać w spokoju.
Ateńscy wysłannicy nakazali Melijczykom poddać się i zapłacić daninę, albo stawić czoła całkowitej zagładzie.
Kiedy Melijczycy próbowali spierać się o moralność, sprawiedliwość i bogów, Ateńczycy odcięli się od nich czystą, nieskażoną realpolityką:
„Silni robią, co mogą, a słabi cierpią, co muszą”.
Melijczycy odmówili poddania się. Ateńczycy oblegali wyspę, wymordowali wszystkich dorosłych mężczyzn, a kobiety i dzieci sprzedali w niewolę.
W 415 r. p.n.e. Ateny zebrały to, co zasiały.
W 415 r. p.n.e. Ateny zebrały plony swojej pychy.
Zaślepione pychą i przekonaniem, że niekontrolowana potęga czyni je niezwyciężonymi, Ateny rozpoczęły zmasowaną, agresywną inwazję morską na Sycylię, aby podbić Syrakuzy – znacznie większego rywala.
Wyprawa zakończyła się katastrofalną porażką.
Flota Ateńska została rozbita, dziesiątki tysięcy żołnierzy dostało się do niewoli, a Ateny straciły większość floty.
Ateny nigdy nie odzyskały przewagi morskiej i ostatecznie całkowicie przegrały wojnę ze Spartą.
Tukidydes napisał w swojej książce, że imperia zbudowane na logice brutalnej siły, hipokryzji i zasadzie „siła silniejsza” ostatecznie same się niszczą poprzez własną arogancję.
Kolejnym imperium, które padło od miecza swojej pychy, było francuskie imperium Napoleona w 1812 roku.
Wojsko Napoleona ugrzęzło w Hiszpanii podczas „wojny na Półwyspie Iberyjskim”, nie będąc w stanie złamać lokalnego oporu ani zmusić Wielkiej Brytanii do kapitulacji.
Powodowany potrzebą wzmocnienia Systemu Kontynentalnego i zademonstrowania absolutnej dominacji w Europie, Napoleon zaostrzył działania, gromadząc Wielką Armię (ponad 600 000 ludzi) w celu inwazji na Rosję.
Taktyka spalonej ziemi i surowa rosyjska zima zniszczyły armię francuską.
Ocalało mniej niż 100 000 ludzi, co doprowadziło do wojny VI Koalicji, abdykacji Napoleona i upadku Cesarstwa Francuskiego.
Podczas II wojny światowej, od 1937 roku, Cesarska Japonia uwikłała się w kosztowną, niemożliwą do wygrania wojnę lądową z Chinami, która poważnie wyczerpała jej zasoby i doprowadziła do paraliżujących embarg handlowych.
Zamiast negocjować wycofanie się z Chin, japońskie dowództwo wojskowe podwoiło wysiłki.
W 1941 roku zaatakowało Stany Zjednoczone w Pearl Harbor, aby zabezpieczyć dostawy ropy naftowej w Azji Południowo-Wschodniej, licząc na to, że agresja ta zmusi do uległości znacznie większe mocarstwo.
Decyzja ta zmobilizowała największą potęgę przemysłową świata przeciwko Japonii, co doprowadziło do całkowitego zniszczenia japońskiej marynarki wojennej, sił powietrznych i głównych miast oraz zrzucenia na Japonię dwóch bomb atomowych.
Równoważnym przykładem Japonii są jej sojusznicy z czasów II wojny światowej – nazistowskie Niemcy.
Po tym, jak nie udało im się zmusić Wielkiej Brytanii do wycofania się z wojny w bitwie o Anglię, Niemcy stanęły w obliczu nieokreślonej blokady i potencjalnej wojny na dwóch frontach.
Przeceniając własną niezwyciężoność i napędzane ideologiczną pychą, Niemcy w 1941 roku rozpoczęły niespodziewaną inwazję na Związek Radziecki w ramach operacji Barbarossa.
Hitler ruszył na kraj dysponujący znacznie większą siłą roboczą, obszarem lądowym i możliwościami produkcji wojennej.
Niemcy utknęły w pułapce wojny na wyniszczenie na froncie wschodnim, która zniszczyła Wehrmacht, ostatecznie prowadząc do całkowitego zdobycia Berlina i rozpadu tysiącletniej Trzeciej Rzeszy.
Imperium USA coraz bardziej przypomina podążanie śladami swoich imperialnych poprzedników.
Elbridge Colby i jego szefowie mogą skorzystać ze studiowania własnej „zachodniej” historii.
Oczywiście późne imperia kolonialne osadników są znane z tego, że rządzą nimi ignoranci i złośliwe błazny, dla których studiowanie jest „przegraną”.
Co się stanie, jeśli wybuchnie wojna na Pierwszym Łańcuchu Wysp?
Napisałem wiele esejów na Substacku, dlaczego Stany Zjednoczone nie mają szans na wygranie wojny z Chinami na Zachodnim Pacyfiku z militarnego punktu widzenia.
Nie będę się więc powtarzał.
Pozwólcie mi zamiast tego porównać Chiny z Iranem, który właśnie wygrywa z USA.
Chiny są 6 razy większe od Iranu, a ich populacja jest ponad 14 razy większa.
Chińska gospodarka jest 40 razy większa niż irańska.
Chiny dysponują armią liczącą 2 miliony żołnierzy, największą na świecie.
Chiny zintegrowały obronę powietrzną, flotę marynarki wojennej większą niż USA oraz siły powietrzne o porównywalnych możliwościach z USAF.
Chiny dysponują potencjałem kosmicznym i cyberprzestrzennym na poziomie USA.
Chiny dysponują triadą nuklearną i wystarczającą ilością broni jądrowej, aby zniszczyć USA w drugim ataku.
Chiny dysponują arsenałem rakiet i dronów, które jakościowo i ilościowo przewyższają Iran lub USA.
Chińskie systemy bezzałogowe (lądowe, powietrzne, morskie i podwodne) oraz sztuczna inteligencja wojskowa są światowej klasy.
W rzeczywistości wojna u wybrzeży Chin będzie tak nierówna, że sam Pentagon przyznaje, że armia USA nie wytrzyma dłużej niż kilka tygodni w grach wojennych.
Wyniki gier wojennych przedstawiono w poufnym badaniu zatytułowanym „Overmatch Brief”.
Artykuł z opinią na temat badania przeprowadzonego przez redakcję „New York Times” można przeczytać (bez opłat): https://zmyx.net/wp-content/uploads/2026/02/overmatched-NYT-editorial.pdf
Przyjrzyjmy się teraz, co „sojusznicy” USA mogą wnieść do wojny na Zachodnim Pacyfiku, zgodnie z żądaniem Colby’ego.
Po pierwsze, spośród „sojuszników” USA w regionie, Korea Południowa raczej się nie zaangażuje.
Seul wie, że jego gospodarka jest uzależniona od handlu z Chinami. Znajduje się u progu Chin. Ma sąsiada na północy, który już teraz przekracza jego możliwości.
To pozostawia Japonię, Filipiny i Australię jako potencjalnych uczestników wszelkich działań kinetycznych.
Bez względu na ich obecną pozycję polityczną, gdy zaczną naprawdę lecieć kule, Waszyngton dowie się, kto jest jego prawdziwym pachołkiem, a kto chętnie posłuży za mięso armatnie.
Załóżmy, że wszyscy się przyłączą i przeanalizujemy, co by się stało.
Chiny z radością wyrównają rachunki z Japończykami za ich barbarzyńskie okrucieństwa w wojnach chińsko-japońskich w XX wieku.
Cała Japonia znajduje się w zasięgu konwencjonalnego ataku Chin, od pocisków rakietowych po drony.
Japonia „gości” 130 amerykańskich baz wojskowych, najwięcej na świecie, a Chiny mają pełne prawo zniszczyć każdą japońską infrastrukturę, jeśli zostanie ona wykorzystana do wsparcia wojny.
Tokio może spodziewać się salw rakietowych i rojów dronów na japońskie wyspy.
Pekin może również zablokować jej dostęp do energii i żywności. Japonia importuje 90% swojej energii i 60% żywności.
Chińczycy nie mają litości dla wymierzenia najsurowszej kary Japonii, która zachowywała się jak zwierzęta, popełniając niewypowiedziane zbrodnie wojenne i nigdy nie żałowała swoich czynów.
Jeśli Japonia zaangażuje się w wojnę, należy spodziewać się całkowitego zniszczenia jej gospodarki, a także infrastruktury fizycznej.
Australia jest jak chihuahua, merdający ogonem i podążający za swoim panem w każdej wojnie wszczynanej przez USA od czasów wojny koreańskiej.
Ale ten wierny piesek jest militarnie nieistotny. Niewielka populacja, odległość od zachodniego Pacyfiku i znikoma siła militarna sprawiają, że jest bardziej utrapieniem niż zagrożeniem.
Australia jest w dużym stopniu uzależniona od handlu z Chinami, który polega głównie na wydobywaniu surowców z ziemi i sprzedaży ich do Chin.
Przetrwanie gospodarcze Canberry jest zagrożone, jeśli przyłączy się do wojny z Chinami.
Jeśli Australia to szczekający chihuahua, Filipiny jako siła militarna to tylko żart.
Mają najbardziej skorumpowany rząd i najsłabszą armię w Azji Południowo-Wschodniej, z siłami powietrznymi i marynarką wojenną uzbrojonymi w broń palną z lat 50. i 60. pochodzącą z USA.
Manila posiada również kilka niezwykłych broni ze złomowisk z czasów II wojny światowej, takich jak Sierra Madre wyrzucona na brzeg rafy Ren’ai na Morzu Południowochińskim.
Poza brakiem sprzętu wojskowego, Filipiny nie mają silnej tożsamości narodowej, ponieważ archipelag ten nigdy nie był państwem narodowym aż do 1946 roku.
Rządzili nią kolejni kolonialni okupanci, a po uzyskaniu niepodległości – jedni z najbardziej skorumpowanych dyktatorów i oligarchów na świecie.
To „republika bananowa” w każdym tego słowa znaczeniu.
Mając mniejszą siłę ognia niż Katar czy Kuwejt, które wydają na obronę 10 do 1 więcej niż Filipiny, Manila nie nadaje się na mięso armatnie.
Będzie służyć głównie jako cel dla chińskich pocisków wymierzonych w bazy USA.
Krótko mówiąc, amerykańska „sieć sojusznicza”, na którą liczą Colby i Pentagon, nie jest zbyt cennym „zasobem” w wojnie totalnej.
A co z innymi zachodnimi „narzędziami” w razie wybuchu wojny?
Do innych szeroko promowanych zachodnich „strategii” przeciwko Chinom należą dławienie chińskiego importu energii z Cieśniny Malakka oraz sankcje gospodarcze.
Wojna z Iranem i Ukrainą pokazała, że takie manewry przynoszą odwrotny skutek u zaangażowanych przeciwników.
Poza tym, Chiny różnią się od Iranu i Rosji pod względem zdolności do odwetu.
Jeśli Stany Zjednoczone i ich wasale zamkną regionalne wąskie gardła lub zakłócą ruch morski, aby wywrzeć presję na Pekin, natychmiast pozbawią swój krajowy przemysł energii, komponentów i żywności w ramach kontrblokady.
Chiny dysponują rozległą, samowystarczalną siecią zasobów rolnych i lądowych; odizolowane kraje wyspiarskie, takie jak Japonia i Filipiny, mogłyby w tych samych warunkach stanąć w obliczu gwałtownego paraliżu społecznego.
Chiny są największym producentem rolnym na świecie, generując 37% globalnej produkcji rolnej. Oczywiście, są również największą potęgą przemysłową, odpowiadając za 33% globalnej produkcji przemysłowej.
Co więcej, każde państwo zaangażowane w blokadę Cieśniny Malakka będzie musiało stawić czoła chińskim hipersonicznym pociskom przeciwokrętowym, myśliwcom, okrętom podwodnym i eskorcie morskiej.
Trudno sobie wyobrazić, by Stany Zjednoczone mogły stworzyć sieć państw regionalnych, które nałożyłyby na Chiny blokadę energetyczną i embargo handlowe.
W przeciwieństwie do Iranu i Rosji, które nie są zintegrowane z kluczowymi globalnymi łańcuchami dostaw, Chiny są największą potęgą przemysłową na świecie i mogą sprawić, że wszelkie represje będą znacznie bardziej dotkliwe dla każdego, kto przyłączy się do sankcji.
Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że kraje sąsiednie nie będą skłonne poświęcić własnego przetrwania dla hegemonii USA lub „demokracji” Tajwanu.
Silnie sfinansjalizowane i oparte na usługach gospodarki zachodnie same w sobie opierają się na globalnym łańcuchu dostaw, w którym dominują Chiny.
W wyniku całkowitego odłączenia gospodarczego spowodowanego wojną, gospodarka światowa załamuje się, ale skutki wewnętrzne są asymetryczne.
Chiny dysponują potencjałem rolniczym, dostępem do surowców (drogami lądowymi z Rosji i Azji Środkowej) oraz ciężką infrastrukturą przemysłową, co pozwala im na przejście na gospodarkę planową w czasie wojny.
Stany Zjednoczone i Zachód, które przez dziesięciolecia przenosiły swoją bazę produkcyjną poza granice kraju, stanęłyby w obliczu natychmiastowych, katastrofalnych niedoborów wszystkiego, od podstawowych leków i elektroniki po niezbędne minerały niezbędne do produkcji broni.
Jeśli wybuchnie wojna, Chiny nie muszą demonstrować swojej siły na skalę globalną, aby wygrać; wystarczy im dominacja na lokalnym obszarze oceanu tuż za progiem.
Wykorzystując swoją ogromną przewagę przemysłową, bliskość i absolutną determinację polityczną, Chiny dysponują kartami strukturalnymi, z którymi USA po prostu nie mogą się równać.
Gwarantowane zniszczenie terytorium USA sprawia, że szantaż nuklearny staje się pustym i samobójczym zagrożeniem.
Colby i Pentagon nie są ślepi na rzeczywistość, którą właśnie opisałem.
Są w pełni świadomi, że USA nie mają szans na wygranie wojny konwencjonalnej z Chinami.
Doprowadziło to do szokującego publicznego ogłoszenia, że Pentagon rewiduje swoją doktrynę nuklearną, aby obniżyć próg użycia broni jądrowej.
To właśnie tutaj zdrowie psychiczne umierającego imperium jest w pełni wystawione na próbę – to nie tylko szaleństwo, to samobójstwo.
Stany Zjednoczone zostaną całkowicie „unicestwione”, jak to ujął Trump, jeśli odważą się przeprowadzić nuklearne pierwsze uderzenie.
Ponieważ Chiny posiadają absolutną zdolność do „drugiego uderzenia”, przed którą USA nie mogą się bronić.
W arsenale Chin znajduje się standardowa triada nuklearna do drugiego uderzenia – głowice jądrowe ICBM odpalane z ziemi, powietrza i okrętów podwodnych.
Co więcej, istnieje unikalna platforma do ataku nuklearnego, którą stosują tylko Chiny, a na którą nie ma obrony.
To jest System Ułamkowego Bombardowania Orbitalnego (FOBS).
W przeciwieństwie do tradycyjnych międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM), które poruszają się po stałej, parabolicznej ścieżce o wysokim łuku, platforma FOBS wystrzeliwuje głowicę nuklearną na niską orbitę okołoziemską (LEO).
Umożliwia to jej przelot wokół globu – na przykład nad biegunem południowym – przed deorbitacją i może ominąć stałe, skierowane na północ amerykańskie radary wczesnego ostrzegania z dowolnego kierunku.
Ponieważ FOBS jest umieszczony na tymczasowej orbicie, dokładny cel pozostaje nieznany przeciwnikom do momentu odpalenia rakiet hamujących w celu deorbitacji głowicy.
Platforma FOBS jest połączona z hipersonicznym pojazdem szybującym (HGV), który porusza się z prędkością od 20 do 25 Machów (około 24 000 do 28 000 km/h) i jest bardzo zwrotny przed uderzeniem.
Jest to najszybsza obecnie istniejąca metoda rozmieszczania pocisków.
Nie ma obrony przed atakiem nuklearnym z FOBS połączonych z HGV. Możliwość przeprowadzenia ataku rozwiewa wszelkie wątpliwości, że drugi atak byłby śmiertelny.
Gwarantuje, że nawet jeśli tylko niewielka część chińskich sił nuklearnych przetrwa pierwsze uderzenie, pozostałe głowice ominą obronę USA i zniszczą swoje cele.
To nie jest broń teoretyczna, jak „Złota Kopuła”. Chiny testowały system FOBS już latem 2021 roku.
Kiedy „Financial Times” poinformował o starcie w październiku 2021 roku, zaskoczyło to amerykański wywiad i skłoniło Pentagon do porównania tego wydarzenia do współczesnego „momentu Sputnika”.
Wydaje się, że w ostatnich latach Stany Zjednoczone doświadczają wielu „momentów Sputnika”.
Pamiętacie start DeepSeek w styczniu 2025 roku? Albo pojawienie się dwóch chińskich prototypów myśliwców szóstej generacji 26 grudnia 2024 roku?
Można się zastanawiać, ile „momentów Sputnika” potrzeba, aby psychotyczne, umierające imperium zrozumiało, że może lepiej porzucić iluzję dominacji nad światem i dać szansę pokojowi.
Hua Bin
Unz
