Sprawy klasy Epsteina nie układają się obecnie najlepiej. Prezydent Trump groził masową eskalacją działań wojennych wobec Iranu, do której jeszcze nie doszło. Według „New York Timesa” i innych mediów, może to wynikać z braku wystarczających zasobów wojskowych w Stanach Zjednoczonych, aby przeprowadzić taki atak. Ale bez nastawiania się na przyszłość: Bibi Netanjahu udaje się do Waszyngtonu, aby spotkać się z prezydentem Trumpem, gdzie obaj wezmą udział w pogrzebie zmarłego senatora Lindseya Grahama, podżegacza wojennego. Izraelczycy i ich sponsorzy, miliarderzy i zboczeńcy, znani są z tego, że potrafią przekonać prezydenta Trumpa i innych członków gabinetu, że są zdolni do rzeczy niemożliwych. Fakt, że co najmniej 18 żołnierzy zginęło, a ponad 600 zostało rannych w niesprowokowanej, nielegalnej wojnie agresywnej przeciwko Iranowi, nie będzie postrzegany jako powód do zaprzestania działań wojennych przez tę administrację.
Elita miliarderów nie rozumie zasady poetyckiej, którą opanowali wszyscy wielcy geniusze, od poetów Percy’ego Bysshe Shelleya i Friedricha Schillera po amerykańskiego męża stanu, Lyndona LaRouche’a. Choć wielu polityków podporządkuje się ich żądaniom, wszechświat nie.
Lyndon LaRouche ostrzegał już pod koniec lat 50. przed zbliżającą się recesją spowodowaną przejściem od gospodarki produkcyjnej do gospodarki opartej na finansach, co zaobserwował w przemyśle samochodowym. Ostrzegał, że prezydent Nixon zamierza obalić system z Bretton Woods, co nastąpiło 15 sierpnia 1971 roku. W 1995 roku LaRouche opracował słynną „funkcję potrójnej krzywej”, aby zilustrować odwrotną zależność między ilością pieniądza i instrumentów finansowych a tym, co zainwestowano w gospodarkę fizyczną. LaRouche wykazał, że im wyższy wzrost akcji, tym gorsza gospodarka fizyczna. Dziś giełda osiągnęła rekordowy poziom, ale Stany Zjednoczone nie są w stanie wyprodukować pocisków, dronów, wyrzutni, samolotów i innych materiałów potrzebnych do prowadzenia wojny z krajem, który nie jest nawet supermocarstwem nuklearnym.
W tym tkwi zarówno niebezpieczeństwo, jak i szansa.
Niebezpieczeństwo: Jak bardzo ci ludzie są zdesperowani, by „wygrać” wojnę? Czy są na tyle zdesperowani, by użyć broni jądrowej, jeśli jest to jedyna dostępna opcja?
Szansa: Mrugają, a ludzkość chwyta okazję, by ustanowić zupełnie nowy porządek stosunków między narodami i ludźmi.
Kampania Sare na prezydenta zgromadziła w ostatnich tygodniach tysiące ludzi na ulicach Manhattanu. Przekonują się, że nowojorczycy są bardzo zadowoleni z burmistrza Zohrana Mamdaniego, nie tylko dlatego, że nie wycofał się z nazywania ludobójstwa „ludobójstwem”, ale także dlatego, że udało mu się ustabilizować czynsze i poczynić znaczące postępy w zapewnieniu bezpłatnej opieki nad dziećmi dla pracujących rodzin w mieście. Nie przeraża ich już dysonans między tym, co uważają za prawdę, a tym, co media głównego nurtu podają jako „fakt”. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że mają władzę.
To dzieje się nie tylko w Nowym Jorku, ale skutki tej zmiany widać w zwycięstwach w prawyborach w całych Stanach Zjednoczonych. Ma to wpływ na urzędujących przedstawicieli, którzy porzucają swoje finansowane przez AIPAC stanowiska w desperackiej próbie utrzymania się przy władzy.
Jednak nie wystarczy sprzeciwiać się ludobójstwu. Nie wystarczy jedynie odsunąć złych polityków od władzy. Trzeba znać rozwiązania problemów. Były prokurator generalny USA, Ramsey Clark, chwalił LaRouche’a i jego współpracowników w tym względzie. Nazwał ich „ludźmi książek”, którzy napisali programy rozwiązywania problemów, z którymi borykają się ludzie na całym świecie.
Nadszedł czas na radykalną zmianę polityki Stanów Zjednoczonych. Jak napisali nasi założyciele w Deklaracji Niepodległości: „Roztropność rzeczywiście nakazuje, aby rządy ustanowione od dawna nie były zmieniane z błahych i przemijających przyczyn; a zatem wszelkie doświadczenie pokazuje, że ludzkość jest bardziej skłonna cierpieć, dopóki zło jest znośne, niż naprawić siebie poprzez zniesienie form, do których jest przyzwyczajona. Lecz gdy długi ciąg nadużyć i uzurpacji, zmierzających niezmiennie do tego samego celu, świadczy o zamiarze poddania ich absolutnemu despotyzmowi, ich prawem, ich obowiązkiem jest obalenie takiego rządu i zapewnienie nowej ochrony dla ich przyszłego bezpieczeństwa”.
Wojna nuklearna nie jest złem, na które możemy sobie pozwolić. Dlatego nadszedł czas, aby porzucić zdegenerowane praktyki ostatnich 60 lat i więcej i ustanowić nowy porządek między narodami. Chociaż prezydent Trump wydaje się być uwikłany w swoje własne wady i grupę złowrogich miliarderów, papież Leon XIV uosabia wierność zasadom założycielskim Republiki Amerykańskiej i oferuje miliardom ludzi alternatywne podejście.
Diane Sare
EIR
tł. AF Poray
