Manifest Vaughna Klingenberga

Manifest

(projekt stworzenia wyższej formy reprezentacji politycznej)

„Demokracja jest najgorszą formą rządu – z wyjątkiem wszystkich innych, które zostały wypróbowane”. — Premier Winston Churchill.
„Jeśli nie mogą być sprawowane rządy przez platońskich filozofów-królów, to dlaczego nie stworzyć narodu filozoficznych królów i królowych?!!! — Vaughn Klingenberg.

Wprowadzenie

Cóż, panie premierze Churchill, prawdziwy losowy system (znany jako losowanie) w rzeczywistości nigdy nie został wypróbowany i istnieją ku temu powody, na przykład dlatego, że w rządzie lotsowym rzeczywista demografia narodu byłaby dokładnie i proporcjonalnie odzwierciedlona w składzie instytucji rządowych. Na przykład, w Stanach Zjednoczonych 50% członków Kongresu stanowiliby mężczyźni i 50% kobiety, 13% stanowiliby Afroamerykanie, 60% biali, 60% nie miałoby wykształcenia wyższego, 10% stanowiliby geje, a – co najważniejsze – 20% stanowiliby ci, którzy żyją w ubóstwie i nie mają miejsca przy stole naszego obecnego plutokratycznego, duopolistycznego rządu… i tak dalej. Zarówno Samolubne Państwo Głębokie i rządząca klasa polityczna, której zawsze głównym interesem jest utrzymanie się na stołku, są najbardziej przeciwne temu, aby zwykli ludzie faktycznie mieli decydujący wpływ na to, jak są rządzeni.

 

Zdominowane przez Żydów media i kolaborujący politycy lubią twierdzić, że żyjemy w demokracji. Nie żyjemy. Żyjemy w republice. Wybieramy polityków, aby reprezentowali nas w Kongresie. My, zwykli obywatele, nie głosujemy – jak miałoby to miejsce w prawdziwej demokracji – nad wszystkimi ustawami. To prawo jest scedowane na klasę polityczną. Ale jest jeszcze gorzej. Żyjemy w duopolistycznym, plutokratycznym, oligarchicznym państwie faszystowskim, państwie, w którym rząd i korporacje ściśle ze sobą współpracują dla obopólnych korzyści. Z pewnością nie interesują się korzyściami dla całej wspólnoty, ponieważ podzielają egoistyczne, partykularne interesy. Co ciekawe, obecne wynagrodzenie kongresmena wynosi znacznie poniżej 200 000 dolarów rocznie, a mimo to wydatki na kampanie wyborcze idą w miliony dolarów. Coś tu jest nie tak. Co więcej, mimo że kongresmeni zarabiają znacznie poniżej 200 000 dolarów rocznie, dzięki poufnym informacjom rządowym i handlowi, wybrani politycy szybko gromadzą miliony dolarów majątku w trakcie urzędowania. Co więcej, w nagrodę za ich pochlebne poparcie dla wielkich firm i innych antypopulistycznych przedsięwzięć, często czekają na nich lukratywne posady po odejściu z urzędu. Nasz republikański rząd jest do cna skorumpowany i wymaga gruntownego oczyszczenia – prawdziwej rewolucji w myśleniu. Nie ma sensu wierzyć, że coś się zmieni, jeśli po prostu wybierzemy „właściwych” przedstawicieli i wyrzucimy z urzędu polityków sprzeciwiających się Wspólnocie Narodowej. Po pierwsze, ponad 90% wybranych polityków i tak zostaje ponownie wybranych, więc tak naprawdę nie ma realnej zmiany u steru, że tak powiem. Po drugie, nawet tak zwani kandydaci „z zewnątrz”, którzy zostają wybrani, wkrótce popadają w szambo w Waszyngtonie i stają się uzależnieni od bogatych lobbystów i interesów finansowych, które mogą zapewnić im wpłaty na kampanię, czyli zalegalizowane łapówki, pozwalające im utrzymać mandat w Kongresie. Nie, wybieranie polityków w głosowaniu nie jest rozwiązaniem. To właśnie to doprowadziło nas do nieszczęśliwej i opłakanej sytuacji, w której wszyscy się teraz znajdujemy. To prawda, że ​​ludzie myślą, że „muszą coś zrobić”, na przykład głosować, aby być zaangażowanymi, świadomymi obywatelami i odpowiedzialnymi obywatelami, ale to nieprawda. Jak mówi Thoreau w „O obowiązku obywatelskiego nieposłuszeństwa”: „Rząd, który rządzi najlepiej, rządzi najmniej”, i dodaje, że z jakiegoś powodu ludzie czują potrzebę słuchania zgiełku i szumu machiny rządowej [takiej jak kampanie wyborcze], aby uwierzyć, że funkcjonuje ona i że mają na nią wpływ. Mam nadzieję, że uda mi się wyprowadzić zwykłych ludzi z błędu.

Ludzie NIE muszą nic robić, poza zgodą na wybór prawodawców i innych urzędników za pomocą całkowicie losowej loterii. Żadnych datków na kampanię. Żadnego ubiegania się o reelekcję. Żadnego martwienia się o konieczność grania pod elektorat. Żadnego handlu wpływami przez sępów-lobbystów. Tylko decydowanie, co jest dobre dla USA (Polski) jako całości, to wszystko, czego oczekujemy od przedstawicieli loterii. Numery ubezpieczenia społecznego mogą być używane w losowaniu wybierającym przedstawicieli loterii, a osoby z podwójnym obywatelstwem powinny być wykluczone z rządu. Na przykład, ponieważ wszyscy Żydzi są de facto i de jure obywatelami Izraela — dzięki syjonistycznemu izraelskiemu prawu powrotu — dlatego powinni być wykluczeni z urzędów. Masoni i inni członkowie tajnych stowarzyszeń, takich jak B’nai B’rith, również powinni być wykluczeni z urzędów. Jak słusznie zauważył George Orwell w „Roku 1984”, zmorą otwartych społeczeństw (takich, za jakie lubią uważać się Stany Zjednoczone) jest „oligarchiczny kolektywizm”. Taktyka ta oznacza, że ​​tajne i półtajne stowarzyszenia, na przykład, potajemnie i jawnie promują się wzajemnie na drabinie wybranej instytucji lub organizacji, dopóki nie przejmą kontroli nad jej wyższym szczeblem administracji; nie ma znaczenia, który członek tajnego stowarzyszenia lub grupa członków kontroluje organizację, ważne, że to właśnie oni. Mogą nawet mieć członka niebędącego członkiem tajnego stowarzyszenia jako figuranta kierującego organizacją, aby jeszcze bardziej ukryć faktyczną kontrolę. Demokratyczne lub republikańskie otwarte stowarzyszenia nie mają ochrony przed samouwielbieniem, zaściankowym, oligarchicznym kolektywizmem, ale ponieważ w rządzie loteryjnym przedstawiciele nie są awansowani w szeregach, lecz wybierani wyłącznie w drodze losowego doboru, oligarchiczny kolektywizm nie zdoła zdobyć nawet przyczółka w rządzie.

O strukturze rządu losowego.

Wyobrażam sobie schemat rządu losowego następująco: główną i centralną organizacją rządzenia będzie losowego Zgromadzenie Ludowe lub kongres. Będzie się ono składać z przedstawicieli wybieranych losowo. Wielkość Zgromadzenia może być zmienna, ale załóżmy, że będzie to 300 przedstawicieli. Chciałbym tak zorganizować skład, aby każdego roku 1/3 przedstawicieli, czyli 100, przechodziła na emeryturę, a ich miejsce zajmowało 100 nowych członków Zgromadzenia. Ponieważ główną dyrektywą Zgromadzenia Ludowego jest to, że przedstawiciele nie mają absolutnie żadnych interesów poza działaniem na rzecz dobra ogółu społeczeństwa, stanowczo sprzeciwiam się wybieraniu członków Zgromadzenia na podstawie kryterium geograficznego. Nie chcemy, aby przedstawiciele czuli się zobowiązani wobec konkretnego stanu lub regionu. Członkowie Zgromadzenia mogą być podzieleni na określoną liczbę komisji, takich jak komisja reprezentująca krajową opiekę zdrowotną i opiekę społeczną, komisja spraw zagranicznych, komisja edukacji, komisja świadczeń emerytalnych, komisja praw jednostki i obywatela, komisja obrony, komisja finansów… i tak dalej. Aby zapobiec dużym wahaniom wydatków, zalecałbym, aby komisja nie mogła składać petycji o zwiększenie lub zmniejszenie wydatków powyżej 10% rocznie. Na przykład, jeśli Zgromadzenie stwierdzi, że wydatki na obronę są nadmierne, mogłoby stopniowo zmniejszać wydatki wojskowe o 10% przez kilka lat, aż do osiągnięcia uzgodnionego minimum. Projekty ustaw będą przedstawiane komisjom, a jeśli ustawa zostanie przyjęta z 50% poparciem, zostanie ona następnie przekazana Zgromadzeniu Ludowemu, gdzie będzie potrzebowała 67% poparcia, aby ustawa weszła w życie. Przewodniczący komisji i Zgromadzenia jako całości będą regularnie zmieniać się w drodze losowania; może to odbywać się na przykład co trzy miesiące. Rekomenduję „ograniczone” stanowiska przewodniczących, bowiem ich jedyną prerogatywą będą protokoły otwartej, swobodnej i uczciwej debaty. Przewodniczący nie powinni decydować, które projekty ustaw się „nadają” do debaty i głosowania, a które nie. Nie chcemy, aby w Zgromadzeniu Ludowym rozwinęła się jakakolwiek utrwalona hierarchia.

Jeśli chodzi o jedyne kryterium unieważnienia losowania kandydatów do Zgromadzenia Ludowego, to jeśli wybrani kandydaci nie reprezentują +/- 5% ekonomicznego rozkładu bogactwa/dochodów w samym organizmie politycznym, losowanie zostanie unieważnione i będzie musiało zostać przeprowadzone ponownie. Nie powinno być żadnych odstępstw ze względu na rasę, wyznanie, religię, pochodzenie etniczne, orientację seksualną itd. Jeśli chodzi o weryfikację losowania kandydatów na podstawie numerów ubezpieczenia społecznego (SSN), numery SSN mają format: trzy cyfry, po których następują dwie cyfry, a następnie cztery cyfry, czyli xxx-xx-xxxx. Miałbym trzy kubeczki z numerami odpowiadającymi trzem zestawom cyfr w numerze ubezpieczenia społecznego. Następnie numer z każdego z trzech kubków, razem wzięty, określałby numer SSN osoby wybranej jako kandydata do Zgromadzenia Ludowego. Aby mieć pewność, że losowanie loterii nie jest ustawione, kilku inżynierów mechaników, elektryków i inżynierów testuje bębny loterii, ich mechanizm oraz grupy wylosowanych liczb, aby mieć pewność, że wybór jest prawidłowy.

Jeśli chodzi o ekspertów wezwanych do złożenia zeznań przed Zgromadzeniem Ludowym, powinno zeznawać co najmniej czterech ekspertów: jeden popierający proponowane przepisy; jeden sprzeciwiający się proponowanym przepisom; jeden opowiadający się za kompromisem między przeciwnikami a zwolennikami oraz jeden, który uważa, że ​​te przepisy są niepotrzebne i bezpodstawne, i powinny zostać odrzucone. Oczywiście wszyscy tci eksperci będą mieli publicznie sporządzone dossier, w którym wymienią swoje kwalifikacje do wypowiadania się na temat proponowanych przepisów, aby członkowie Zgromadzenia mogli zidentyfikować potencjalne stronnicze i samolubne interesy w stanowisku eksperta zeznającego na temat zalet lub wad proponowanych przepisów.

Warunkiem wstępnym do zasiadania w Zgromadzeniu Ludowym jest odbycie przez wszystkich nowo wybranych członków Zgromadzenia dwóch płatnych, 90-dniowych kursów: jednego z logiki (ze szczególnym uwzględnieniem błędów logicznych) i etykiety oraz jednego z etyki, w celu usystematyzowania swojego myślenia moralnego. Osoby, które uzyskają od 90% do 100% punktów na egzaminach końcowych, otrzymają 15 000 dolarów; Jeśli uzyskają od 80% do 89% punktów, otrzymają 10 000 dolarów; jeśli uzyskają od 70% do 79%, otrzymają 5000 dolarów. Oczywiście wszystko to będzie zwolnione z podatku. Jeśli uzyskają poniżej 70%, nie otrzymają nic.

Jeśli chodzi o pensję członków Zgromadzenia Ludowego, będą oni zarabiać miesięcznie tyle, ile wynosi pensja przeciętnej amerykańskiej rodziny — ani więcej, ani mniej. Jeśli nowo wybrany członek Zgromadzenia zarobi więcej niż średnia pensja przeciętnego Amerykanina z ostatnich trzech lat, nadwyżka ta zostanie zdeponowana na rachunku powierniczym i wypłacona nowemu członkowi Zgromadzenia po opuszczeniu przez niego urzędu trzy lata później. Jeśli ktoś zdecyduje się NIE zostać członkiem Zgromadzenia, jego pensja zostanie obniżona o 10% za każdy z trzech lat, które spędziłby na stanowisku. Chodzi o to, że tak naprawdę nie chcemy, aby u władzy byli ludzie, którzy chcą tam być. Najlepszymi przedstawicielami są osoby, które działają z poczucia obowiązku i dla dobra wspólnego, a nie osoby, które czerpią egoistyczną przyjemność z posiadania władzy i panowania nad innymi współobywatelami. Członkowie Zgromadzenia Ludowego otrzymają również bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie w skromnym akademiku (tj. sypialni, salonu, kuchni/jadalni i toalety) w pobliżu budynku kongresowego Zgromadzenia Ludowego, a także bezpłatny regularny transport w obie strony do rodziny, jeśli nie mieszkają w pobliżu Zgromadzenia. Wreszcie, jeśli chodzi o świadczenia po zakończeniu służby w Zgromadzeniu Ludowym, posłowie otrzymają trzy lata zasiłku dla bezrobotnych, a także bezpłatne szkolenie zawodowe w razie potrzeby (zakładając, że nie będą mogli powrócić do poprzedniej pracy).

Przy Zgromadzeniu Ludowym będą działać dwa departamenty pomocnicze: Departament Wykonawczy i Departament Sądowniczy. Departament Wykonawczy będzie odpowiedzialny za egzekwowanie prawa uchwalonego przez Zgromadzenie Ludowe. Będzie się składał z policjantów i księgowych (wkrótce więcej informacji). CIA i NSA zostaną rozwiązane za historycznie nieuczciwe działania zarówno za granicą, jak i w kraju. FBI zostanie zrekonstruowane; Wyżsi rangą funkcjonariusze FBI zostaną zweryfikowani i zastąpieni przez radę obywatelską, która będzie oceniać i określać politykę, działania i zachowania FBI. Członkowie tej rady będą wybierani spośród obywateli; wyobrażam sobie, że będzie się ona składać z dwóch agentów FBI i ośmiu obywateli spoza policji, wybranych losowo.

Jeśli chodzi o szeregowych funkcjonariuszy policji, uważam, że wszyscy obywatele powinni odbyć roczną służbę wojskową, zazwyczaj po ukończeniu szkoły średniej lub ukończeniu 18 lat. Dzięki temu możliwe będzie łączenie się ludzi i grup, które normalnie nie wchodzą ze sobą w interakcje, co sprzyja jedności narodowej i duchowi wspólnoty. Wszyscy jesteśmy równymi obywatelami i powinniśmy szanować się nawzajem. Służbę wojskową można odbyć na wiele sposobów: ucząc dzieci czytania; pracując w domach opieki społecznej lub domach spokojnej starości; budując i utrzymując parki miejskie i narodowe; służąc w wojsku oraz pracując jako funkcjonariusze policji. Ich wynagrodzenie podczas służby wojskowej powinno stanowić 33% przeciętnego wynagrodzenia Amerykanina, a w razie potrzeby zapewnione zostanie bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie.

Z reguły osoby chcące służyć w wojsku, policji lub wywiadzie mają skłonności autorytarne i – za pomocą testów psychologicznych – należy je wykluczyć ze służby wojskowej, wywiadowczej lub policyjnej. Zamiast tego chcemy, aby szeregi policji zapełniali zwykli, bezstronni ludzie. W odniesieniu do policji, stanowczo zalecam regularne filmowanie i dokumentowanie „operacji prowokacyjnych”, które będą testować i weryfikować uczciwość, i prawość funkcjonariuszy policji. To w znacznym stopniu pomoże w rozbrojeniu opinii publicznej, która uważa, że ​​policja ma ich na celowniku ze względu na rasę, religię, pochodzenie narodowe, etniczne itd., a także pozwoli funkcjonariuszom zachować uczciwość, ponieważ nigdy nie wiedzą, czy są obserwowani, oceniani i klasyfikowani na podstawie rozmowy czy nie. Oczywiście, nieuczciwi funkcjonariusze policji powinni być zdemaskowani i ukarani w przypadku uznania ich za winnych niewłaściwego zachowania. Ponadto „operacje prowokacyjne” powinny być również przeprowadzane w całym rządzie, zwłaszcza w odniesieniu do przedstawicieli Zgromadzenia Ludowego, aby upewnić się, że są nieskazitelni i poza podejrzeniami; tacy przedstawiciele powinni być również zobowiązani do zgłaszania wszelkich prób wpłynięcia na ich zachowanie lub głosowanie w Zgromadzeniu. „Operacje prowokacyjne” mogą być również przeprowadzane w tym celu.

Jeśli chodzi o wyższe rangi w wojsku i policji, kandydaci, którzy chcą awansować, muszą zostać sprawdzeni pod kątem zachowania w określonych sytuacjach oraz znajomości i przestrzegania prawa i procedur. Od ich wyników w tych testach zależeć będzie, czy zostaną awansowani. Mimo to, najwyższe szczeble w wojsku i policji powinny być obsadzane przez zwykłych obywateli, a ten organ będzie miał ostatnie słowo w kwestii właściwego szkolenia i zachowania się policji, wywiadu lub wojska. Komitet zarządzający powinien być również wybierany przede wszystkim drogą losowania spośród ogółu społeczeństwa, a jego członkowie powinni pełnić tę funkcję nie dłużej niż rok; wskazane byłoby rozłożenie losowania na etapy, aby uniknąć masowej rotacji co roku, ale nowi członkowie powinni zastępować starych, powiedzmy co cztery miesiące. Ponownie rekomenduję, aby spośród, powiedzmy, 10 członków komitetu wyższego szczebla, dwóch było funkcjonariuszami policji, wojska lub wywiadu, a pozostałych ośmiu członków komitetu zarządzającego składało się ze zwykłych obywateli, wybieranych z ogółu społeczeństwa, oczywiście drogą losowania. Niezwykle ważne jest, aby obywatele sprawowali mocną kontrolę nad tymi organizacjami. Oczywiście powinni oni korzystać z porad uznanych i sprawdzonych prawników, aby mieć pewność, że sami członkowie komisji również zostali poinstruowani o skrupulatnym przestrzeganiu prawa.

Jeśli chodzi o Departament Sądownictwa, jego obowiązkiem będzie sprawiedliwa interpretacja prawa. Mając to na uwadze, zalecałbym zastąpienie brytyjskiego systemu konfrontacyjnego postępowania sądowego i częstej zmiany precedensów kontynentalnym systemem prawa stanowionego. Idealnym celem w sądzie byłoby znalezienie, w miarę możliwości, polubownego rozwiązania sporu sądowego, zamiast obowiązującego obecnie w Stanach Zjednoczonych systemu „zwycięzca bierze wszystko”. Uważam również, że powinny istnieć tylko dwa poziomy sądownictwa: jeden, który ustala pierwotny wynik procesu, oraz jeden sąd apelacyjny, który weryfikuje, czy orzeczenie pierwotnego procesu było sprawiedliwe i uczciwe, czy nie. Nie byłoby Sądu Najwyższego. Zostałby on rozwiązany. Każdy, kto miałby zostać sędzią, musiałby zdać testy. Przyszłemu sędziemu przedstawiano by różne, coraz bardziej skomplikowane scenariusze prawne, a od jego przemyślanej i wnikliwej opinii prawnej zależałoby, czy zostanie on awansowany na stanowisko sędziego. Oceniającymi byliby inni sędziowie. To samo kryterium miałoby zastosowanie do zwykłego sędziego, który chciałby zostać sędzią apelacyjnym; w tym przypadku również obecni sędziowie apelacyjni testowaliby kandydata, aby ustalić, czy awansować jego/ją na stanowisko w sądzie apelacyjnym.

Należy podkreślić, że rząd losowy, który sobie wyobrażam, nie składa się z trójpodziału trzech równorzędnych gałęzi władzy, jak twierdzą ludzie, tak właśnie (nominalnie) zorganizowany jest obecnie rząd USA. Nie, Zgromadzenie Ludowe jest jedynym, podstawowym organem władzy, a Departament Wykonawczy i Departament Sądowniczy pełnią funkcje pomocnicze i wspierające.

Karta Praw

Zbiór niezbywalnych praw, przysługujących wszystkim obywatelom USA, niezależnie od tego, jakie ustawy uchwali Zgromadzenie Ludowe, powinien być prawnie zagwarantowany. Niektóre z tych praw powinny obejmować:

-prawo do wolności słowa, wyznania, nieograniczonej prasy i wolności zgromadzeń;

-prawo do prywatności (rząd nie może gromadzić żadnych informacji o żadnej osobie bez należytego procesu i nakazu wydanego przez dwóch sędziów; ponadto osoba, której prywatność została naruszona, zostanie powiadomiona w ciągu 90 dni o tym, że rząd gromadzi lub gromadził informacje o niej i jakiego rodzaju informacje zostały zebrane);

-prawo do domniemania niewinności przed i w trakcie procesu, prawo do nieobciążania winą, prawo habeas corpus, prawo do szybkiego i sprawiedliwego procesu przed równymi sobie (np. z ławą przysięgłych składającą się z siedmiu osób) oraz prawo do bezpłatnej porady prawnej., a także zakaz wygórowanych kaucji, grzywien oraz okrutnych i nietypowych kar;
-prawo do posiadania i noszenia broni;
-prawo do ochrony przed bezpodstawnymi przeszukaniami lub konfiskatami;
-uprawnienia nieprzekazane rządowi należą do ludu.

Finansowanie rządu losowego

Na początek, majątek każdego zostanie ograniczony do 10 milionów dolarów. Każdy, kto ma majątek przekraczający tę kwotę, zostanie skonfiskowany przez rząd losowy w celu sfinansowania bieżących i nowych programów Wspólnoty Narodowej. Oczywiście, nie będzie już bogatych oligarchicznych miliarderów ani multimilionerów gromadzących majątek dla siebie i nadmiernie wpływających na politykę kraju. Nikt tak naprawdę nie potrzebuje więcej niż 10 milionów dolarów, aby żyć; poza tym, po przejściu na emeryturę, osoba ta otrzyma również pełne, nieopodatkowane świadczenia z Ubezpieczeń Społecznych, nawet jeśli jest milionerem. Ponadto, wyobrażam sobie również „bezpłatną” i dobrze finansowaną opiekę zdrowotną, dzięki czemu każdy będzie miał zagwarantowane ubezpieczenie zdrowotne; oczywiście prywatne ubezpieczenie zdrowotne będzie również opcją, ale nie będzie konieczne. Wreszcie, podatek dochodowy zostanie zniesiony (i tak był niekonstytucyjny).

Obecny klimat polityczny sprawia, że ​​rząd prywatyzuje zyski i uspołecznia straty – zwłaszcza w odniesieniu do dużych korporacji. Ja bym to odwrócił. Zamiast prywatyzować zyski i uspołeczniać straty, uspołeczniłbym zyski (i przekazał je rządowi losowemu na finansowanie swoich programów), a straty sprywatyzował. Przyniosłoby to ogromne korzyści finansowe rządowi, a za jego pośrednictwem społeczeństwu. Nie wszystkie zyski byłyby uspołeczniane; zalecałbym, aby firma mogła zatrzymać, powiedzmy, 10% swoich zysków na czarną godzinę, na wypadek kryzysu gospodarczego lub złej decyzji finansowej podjętej przez zarząd. Przedsiębiorcy mogą zatrzymać 100% swoich zysków do kwoty 250 000,00 USD, a następnie w krokach po 50 000,00 USD, od 250 000,00 USD do 500 000,00 USD, będą oni podlegać progresywnemu podatkowi, w którym na przykład osoba zarabiająca 300 000,00 USD będzie mogła zatrzymać 250 000,00 USD zysku, ale tylko 80% zysków z przedziału 250 000,00 USD do 300 000,00 USD itd. Wszelkie zyski przedsiębiorcy przekraczające 500 000,00 USD zostaną przejęte przez rząd losowy.

Wszyscy obecni szefowie korporacji i zarządy zostaną przeniesieni na emeryturę, zwolnieni i zastąpieni. Nie opowiadam się za końcem korporacjonizmu jako takim, a jedynie za tym, jak go ulepszyć, aby był bardziej dostosowujący się do społeczeństwa i mógł służyć dobru wspólnemu. Jeśli chodzi o to, kto miałby zastąpić zwolnionych prezesów, zarządy i kadrę kierowniczą wyższego szczebla, zalecałbym przetestowanie menedżerów średniego szczebla pod kątem ich predyspozycji do kierowania korporacją. Innymi słowy, osoby, które chcą awansować ze średniego szczebla zarządzania na wyższe, byłyby losowo przydzielane do projektów, a ich awans byłby uzależniony od tego, jak dobrze sobie z nimi poradzą. Radziłbym znieść urząd prezesa zarządu, a w skład rady dyrektorów, która wspólnie zarządzałaby korporacją, wchodziłoby co najmniej dwóch pracowników niższego szczebla, aby zwykli pracownicy mieli również pewien wpływ na jej funkcjonowanie. Wreszcie, ograniczyłbym dochody członków kadry kierowniczej wyższego szczebla do 20-krotności wynagrodzenia najniższego pracownika zatrudnionego na pełen etat w korporacji. W ten sposób kadra kierownicza wyższego szczebla byłaby zmotywowana do podwyższania wynagrodzeń najniżej opłacanych pracowników, aby mogli oni również proporcjonalnie zwiększyć swoje wynagrodzenia. Na przykład, jeśli najniżej opłacany pracownik zarabia 10 dolarów za godzinę, to maksimum, jakie może zarobić dyrektor w tej firmie, to 200 dolarów za godzinę. Wyeliminowałbym również opcje na akcje oraz „złote spadochrony” dla emerytowanych dyrektorów.

Przejęcie przez państwo zysków korporacji powinno ostatecznie skutkować odpowiednim spadkiem cen ich produktów lub usług. Ponieważ motyw zysku zostanie w dużej mierze wyeliminowany w systemie rządów opartym na losowaniu, w interesie korporacji leży obniżenie cen swoich produktów lub usług. W końcu korporacja nie będzie mogła zatrzymać całości swoich zysków, a jedynie 10%, więc będzie zmotywowana do obniżania cen swoich produktów. Te oszczędności zostaną oczywiście przeniesione na konsumentów, a tym samym obniżą koszty utrzymania wszystkich Amerykanów.

Tydzień pracy. W Stanach Zjednoczonych ludzie pracują standardowo 40 godzin tygodniowo od ponad 100 lat. Czas obniżyć liczbę godzin pracy w pełnym wymiarze godzin. Zalecałbym początkowo obniżenie ich do 32 godzin tygodniowo, a dobrowolne nadgodziny będą wypłacane po przekroczeniu progu 32 godzin tygodniowo. Skrócenie tygodnia pracy niesie ze sobą szereg korzyści. Po pierwsze, stworzy miejsca pracy dla osób bezrobotnych lub pracujących w niepełnym wymiarze godzin, rekompensując redukcję 1/5 firm w dotychczasowym 40-godzinnym tygodniu pracy. Po drugie, dzięki automatyzacji i sztucznej inteligencji liczba osobogodzin potrzebnych do wykonania pracy będzie i tak stopniowo zmniejszana. Wreszcie, ludzie powinni po prostu mieć więcej czasu na spędzanie czasu z rodziną i wychowywanie dzieci; co więcej, powinni poznawać swoich sąsiadów i budować lokalną społeczność; powinni teraz mieć na przykład czas na powrót do szkoły lub na uniwersytet, aby dzięki studiom rozwijać swoje zainteresowania lub jeśli mają taką potrzebę osobistego rozwoju. Podsumowując, w dzisiejszych czasach ludzie powinni po prostu mieć więcej czasu na robienie tego, co chcą, bez zmartwień o swoje finanse. Dzięki opiece zdrowotnej i emeryturom, które będzie pokrywał rząd losowy, co zmniejszy to ich zobowiązania finansowe i znacznie zmniejszy wszelkie obawy dotyczące ich dobrostanu finansowego, społecznego, interpersonalnego i emocjonalnego. To jest – mówiąc wprost – słuszne postępowanie.Kluczowe dla sukcesu gospodarki jest również zniesienie pieniądza fiducjarnego i korporacji prywatnej, Rezerwy Federalnej. Bicie monet powinno powrócić do kompetencji rządu, a nie instytucji prywatnych, takich jak Rezerwa Federalna. Powinno również istnieć namacalne, w pełni zabezpieczone zabezpieczenie waluty amerykańskiej w postaci złota, srebra, metali szlachetnych, surowców itd. Dzięki w pełni zabezpieczonej walucie inflacja powinna odejść w przeszłość, aby ludzie nie musieli martwić się o nieuchronny spadek wartości swojej waluty z roku na rok, jak to ma miejsce obecnie.

Media

Media powinny znajdować się pod kontrolą państwa i nie powinno być żadnych mediów prywatnych. Dotychczas media służyły indoktrynacji opinii publicznej w zakresie określonego światopoglądu i określonego języka moralnego. To musi się zmienić, a nie zmieni się, jeśli pozwolimy na to, by biznes funkcjonował na obecnych zasadach. Etos moralny danej kultury jest głęboko kształtowany przez media; w dużej mierze to one pouczają nas, co kochać, a czego nienawidzić. Dzisiejsze programy informacyjne i polityczne wstępnie selekcjonują swoje historie i osobiście dobierają tak zwanych „ekspertów”, aby określić rzekomo akceptowalne parametry debaty. W Stanach Zjednoczonych Żydzi są prezesami lub większościowymi udziałowcami imperiów medialnych; ponad 90% obecnych mediów jest kontrolowanych lub posiadanych przez Żydów. Jest to niedopuszczalne i stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i wewnętrznego USA.

Aby zapobiec konsolidacji mediów w rękach nielicznych, jedyną realną alternatywą jest poddanie mediów (tj. telewizji, radia, filmów, internetu, mediów społecznościowych, prasy drukowanej (w tym książek, czasopism i dzienników) itd.) kontroli państwa. Takie media miałyby obowiązek nadawania szerokiego zakresu programów, ze szczególnym naciskiem na programy, które będą miały pozytywny, afirmujący życie, wpływ społeczny. Oczywiście, media w społeczeństwie opartym na losowaniu będą musiały być starannie i wytrwale monitorowane w celu wykrywania stronniczości, a w przypadku jej wykrycia, należy zapewnić program równoważący, aby ją ujawnić i skonfrontować z nią. Wszystkie programy powinny zawierać edycję: „Ten program jest w jakiś sposób stronniczy, nieumyślnie lub nie, więc proszę mieć świadomość, że możesz zostać zmanipulowany”. Osoby odpowiedzialne za ustalanie programów mediów powinny zostać zweryfikowane i posiadać publiczne dossier zawierające informacje o ich wieku, tożsamości rasowej (jeśli ją posiadają), religii, pochodzeniu etnicznym, statusie obywatelskim (po raz kolejny, osoby z podwójnym obywatelstwem nie będą mogły pracować w mediach), przynależność polityczna, członkostwo w tajnych stowarzyszeniach (co oczywiście natychmiast dyskwalifikowałoby ich z funkcji w mediach), wykształcenie, dochody itd. Programiści medialni powinni również pełnić krótkie kadencje, powiedzmy, nie dłuższe niż rok. Powinny być również transmisje na żywo wszystkich sesji Zgromadzenia Ludowego, a także wszystkich posiedzeń jego komisji, aby społeczeństwo mogło na własne oczy zobaczyć, jak funkcjonuje rząd oparty na losowaniu.

Świadczenia z pomocy społecznej

Oprócz bezpłatnej krajowej opieki zdrowotnej i świadczeń emerytalnych z Ubezpieczeń Społecznych (które powinny stanowić 66% przeciętnego rocznego dochodu Amerykanina), wszyscy obywatele wspólnoty, w której obowiązuje losowanie, będą mieli zagwarantowane bezpłatne, skromne zakwaterowanie i wyżywienie. Bezdomność i brak bezpieczeństwa żywnościowego nie będą już problemem. Stare szpitale, domy opieki i firmy mogą zostać przekształcone w skromne bloki, zapewniające zakwaterowanie i wyżywienie dla osób potrzebujących.

Jeśli chodzi o zapobieganie nadużyciom ze strony osób niepłacących alimentów, ich miesięczne świadczenie zostanie zmniejszone o 50%, aby pokryć koszty dofinansowanego zakwaterowania i wyżywienia. Jeśli osoby te będą zdolne do pracy, powinny być zobowiązane do pracy przy projektach robót publicznych, takich jak upiększanie parków czy zbieranie śmieci wzdłuż autostrady, lub do pracy na stanowisku, na którym 18-latkowie muszą pracować w ramach rocznej służby wojskowej.

Reforma edukacji

System edukacji podstawowej i średniej wymaga radykalnej przebudowy. Uczniowie muszą nauczyć się logicznego myślenia, a nie tylko tego, co myśleć na dany temat. Z tego powodu uważam również, że logika, zasady etykiety i etyki powinny być nauczane wszystkich uczniów szkół średnich. Mówiąc za siebie, w mojej 45-letniej karierze zawodowej nigdy nie musiałem korzystać z geometrii ani algebry, więc nie widzę sensu w wymaganiu od wszystkich uczniów zaawansowanych kursów matematyki; oczywiście, jeśli ktoś zamierza studiować nauki ścisłe lub techniczne, zapisywanie na zaawansowane kursy matematyki ma sens, ale sama nauka matematyki nie uczyni z nikogo lepszego logika, a właśnie tego potrzebuje Wspólnota Narodowa: ludzi, którzy potrafią myśleć krytycznie i samodzielnie. Musimy podnieść poziom intelektualny społeczeństwa, a bardzo dobrym punktem wyjścia są szkoły.

Następnie, w ramach projektu mającego na celu zachęcenie studentów do stania się krytycznymi, wolnymi myślicielami, proponuję zmianę formatu nauczania. Należy zaoferować więcej dobrowolnych kursów fakultatywnych i seminariów. Na przykład, na kursie historii obejmującym Holokaust, omawiałbym zarówno konwencjonalną, ortodoksyjną relację o Holokauście, jak i – poświęcając im tyle samo czasu – rewizjonistyczną krytykę Holokaustu, a następnie pozwoliłbym studentom samodzielnie zdecydować, która relacja jest bardziej wiarygodna. Tę metodologię można powtórzyć w odniesieniu do dowolnej liczby wydarzeń historycznych, takich jak 11 września, historia niewolnictwa (nie tylko w USA, ale i na całym świecie, zarówno w starożytności, jak i współczesności), podstawy powstania syjonistycznego państwa Izrael, przyczyny I i II wojny światowej, czy geneza zaangażowania USA w wojnę w Wietnamie… itd. To nie tylko poprawi umiejętności krytycznego myślenia uczniów, ale także rozbudzi ich intelektualną ciekawość – coś, co obecny system edukacji rygorystycznie tłumi. Wreszcie, co nie mniej ważne, sami nauczyciele powinni czerpać przyjemność z prowadzenia tych kursów fakultatywnych.

Na koniec, szkoła nie powinna być obowiązkowa. Jeśli uczeń nie chce się uczyć, powinien mieć możliwość porzucenia szkoły średniej. Jeśli jednak później zdecyduje się na ponowne przyjęcie do szkoły, będzie musiał złożyć wniosek do szkoły o ponowne przyjęcie. Aby ukończyć szkołę, uczniowie ostatnich klas będą sprawdzani pod kątem umiejętności czytania ze zrozumieniem, pisania oraz rozwiązywania prostych zadań logicznych na standardowych testach. Chociaż będą mogli ukończyć szkołę po ukończeniu ostatniej klasy liceum nawet przy umiejętności czytania ze zrozumieniem na poziomie ucznia siódmej klasy, to fakt ten zostanie odnotowany na dyplomie ukończenia szkoły średniej.

Sprzeciwy i kontrargumenty wobec rządzenia poprzez losowanie

Nielegalność i przeinaczanie

Ludzie chcą sami wybierać swoich przedstawicieli, a wybory służą do uzasadnienia systemu politycznego. Co więcej, niektórzy obawiają się na przykład, że mniej zaludnione obszary wiejskie nie będą miały mniejszą reprezentację; w związku z tym mogą chcieć, aby geografia była niezbędnym elementem selekcji loteryjnej.

Aby najpierw zająć się kwestią nielegalności, należy najpierw wspomnieć o tym, że obecny establishment polityczny jest nielegalnie reprezentowany! Konstytucja Stanów Zjednoczonych nigdzie nie popiera ani nawet nie wspomina o tym, aby partie polityczne pełniły rolę sit, przez które kandydaci polityczni są przesiewani i weryfikowani, zanim zostaną przedstawieni opinii publicznej w celu uzyskania ich bezwarunkowego błogosławieństwa. W Stanach Zjednoczonych dwie partie polityczne establishmentu, Demokraci i Republikanie – wraz ze współudziałem establishmentowych mediów – pełnią rolę strażników władzy politycznej i aktywnie zniechęcają – a wręcz zabraniają – nowo powstałym lub alternatywnym partiom politycznym zasiadania przy stole rządowym. W Stanach Zjednoczonych nie mamy monopolu politycznego, lecz zakorzeniony, nominalny duopol polityczny, który stwarza naiwnej opinii publicznej pozory autentycznej, choć ograniczonej, rozbieżności zdań między dwiema partiami establishmentu, podczas gdy w praktyce tak nie jest. W rzeczywistości argumentowałbym, że ten pozorny duopol jest gorszy niż jawny monopol polityczny, ponieważ społeczeństwo jest wprowadzane w błąd, wierząc, że ma realny wybór w wyborach – w końcu są dwie partie polityczne – podczas gdy po prostu go nie ma, czego tak chce rządząca elita oligarchiczna. Jak głosi stare przysłowie: „Gdyby wybory rzeczywiście wpływały na politykę rządu i miały na nią wpływ, gdyby w ogóle cokolwiek znaczyły, to zostałyby uznane za nielegalne!”. Jakże to prawdziwe. Kontrolująca finanse i media plutokratyczna elita oligarchiczna, która w rzeczywistości w pełni kontroluje każdą z dwóch głównych partii politycznych, chce, aby społeczeństwo wierzyło, że ma wybór tych, kto nimi będą rządzić, podczas gdy prawda jest taka, że ​​głosujący pełnią jedynie funkcję formalnego, automatycznego zatwierdzania, ponieważ ignorancja wyborców wyrabia w nich pogląd, iż jedynymi odpowiednimi kandydatami na urząd są dwaj kandydaci sprawdzeni przez establishment i promowani przez media, przedstawieni im do wybrania w głosowaniu.

Co więcej, jak już zauważyłem, w naszej cyfrowej erze bez papierowych kart do głosowania, niezwykle łatwo jest sfałszować wybory. Ponieważ w większości stanów nie ma już papierowych kart do głosowania, które mogłyby posłużyć do niezależnego potwierdzenia wyników wyborów, jest to obszar sprzyjający elektronicznym manipulacjom wyborczym i oszustwom. Co więcej, stany, które wykorzystują papierowe karty do głosowania do wprowadzania danych kandydatów do komputerów zliczających głosy, również nie są odporne na krytykę. W wielu takich stanach papierowe karty do głosowania są rutynowo niszczone w ciągu kilku dni po dniu wyborów.

Skorumpowane maszyny polityczne nie muszą już fizycznie wpychać nielegalnych papierowych głosów do urn wyborczych, a następnie fizycznie je liczyć. Teraz wystarczy dostęp do algorytmu oprogramowania liczącego, aby łatwo, sprytnie i potajemnie manipulować wynikami wyborów według własnego uznania. Oczywiście, media establishmentu i politycy czerpiący korzyści z tej korupcyjnej praktyki ośmieszają każdego, kto porusza uzasadnione kwestie, takie jak ta. Znudzeni, wolnomyśliciele i sceptycy są egoistycznie pejoratywnie nazywani „teoretykami spiskowymi” lub „negującymi wybory” i rzekomo cierpią na „kwaśne winogrona” w związku z niekorzystnym wynikiem wyborów, ale to jest nieuczciwe. Oprogramowanie komputerowe do liczenia głosów jest bardzo proste i łatwe w programowaniu. Jak podobno zauważył Stalin: „Nie ma znaczenia głosujący, bowiem o wyniku wyborów decyduje ten, kto liczy głosy – to jest naprawdę ważne!!!” Witamy w stalinowskiej Ameryce! Jak już zasugerowałem, w bardzo realnym sensie głosowanie w dzisiejszych wyborach amerykańskich jest niemoralne. Oddając swój głos, legitymizujesz całkowicie skorumpowany system polityczny, w którym wszyscy żyjemy w niewoli. Uprawomocniasz dwupartyjny, łatwy duopol, a tym samym zgadzasz się na marginalizację, odrzucenie i uciszanie innych głosów politycznych, które powinny być słyszane i które powinny mieć miejsce przy stole rządzenia. Czy system polityczny jest prawowity, jeśli samolubne partie polityczne, o którym nie ma wzmianki w Konstytucji USA, pełnią rolę strażników władzy i aktywnie zniechęcają alternatywne głosy polityczne do zasiadania przy stole rządzenia? Czy system polityczny jest prawowity, jeśli po otrzymaniu bezwarunkowego błogosławieństwa od wyborców, wybrani kongresmeni spędzają dosłownie połowę swojego czasu urzędowania, schlebiając wielkim darczyńcom i grupom interesu, aby zdobyć pieniądze (tj. wpłaty na kampanię wyborczą, a dokładniej, zalegalizowane łapówki) potrzebne do ponownego wyboru? Czy system polityczny jest prawowity, jeśli skład wybieralnego organu nie odzwierciedla dokładnie struktury demograficznej narodu? Nie, nie i jeszcze raz nie!!!

Jeśli chodzi o błędne przedstawienie wynikające z obawy, że niektóre obszary geograficzne zostaną zmarginalizowane w systemie losowym z powodu niedoboru ludności, mam dwie odpowiedzi na tę krytykę. Po pierwsze, gdyby rozkład geograficzny był stosowany jako kryterium legalnego wyboru członków Zgromadzenia Ludowego przez losowanie, wówczas ci przedstawiciele mieliby elektorat – interes – któremu byliby zobowiązani i którego mogliby bronić, a cała idea systemu losowego, który proponuję, polega na tym, że wszyscy przedstawiciele wyrzekają się JAKIEGOKOLWIEK elektoratu, przed którym czują, że muszą odpowiadać lub go udobruchać. Chcę mężów stanu i żon stanu, którzy mają na myśli to, co leży w najlepszym interesie narodu jako całości, a nie ograniczonych polityków, którzy czują się zobowiązani wobec konkretnego, często bogatego, elektoratu. To prawda, że ​​obszary wiejskie będą miały mniejszą – ale proporcjonalną – reprezentację w Zgromadzeniu Ludowym, ale wynika to tylko z charakteru demografii Stanów Zjednoczonych jako całości. Ponieważ przedstawiciele dużych obszarów miejskich, podobnie, nie byliby związani z lokalnym okręgiem wyborczym, powinni głosować również w interesie całego kraju i właśnie do tego będą usilnie zachęcani – wręcz zobowiązani. W końcu nie będą ubiegać się o reelekcję, więc nie muszą udobruchać ani zabiegać o względy aktywisty i wpływowej bazy politycznej w swoim okręgu. Muszą jedynie zdecydować, co jest słuszne – kropka, wykrzyknik, koniec historii!!!

Jeśli chodzi o obawy, że w konkretnym losowaniu nie wybierze się dokładnie 50% kobiet lub dokładnie 13% Afroamerykanów itd., taka jest natura losowania. Absolutnie precyzyjne odsetki poszczególnych grup w populacji nie zawsze będą absolutnie, dokładnie i precyzyjnie odzwierciedlone w składzie przedstawicieli wybranych do Zgromadzenia Ludowego, a to nawiązuje do Głównej Dyrektywy zgromadzenia wybieranego losowo, a mianowicie, że przedstawiciele po prostu nie mają ani nie czują się zobowiązani wobec okręgów wyborczych, czy też rasowych, religijnych, etnicznych, seksualnych, geograficznych… itd. Jedynym kryterium, które mogłoby zasadnie unieważnić losowanie, byłoby, gdyby skład przedstawicieli nie odzwierciedlał dokładnie, plus minus 5%, podziału finansowego (tj. dochodów i majątku) całej populacji. Biedni są systematycznie pozbawiani praw i marginalizowani w obecnym systemie politycznym. Posiadanie wyłącznie finansowego bodźca unieważniającego wybór przedstawicieli w drodze losowania gwarantuje, że zgubny, korumpujący wpływ bogactwa nie umożliwi nowej elicie finansowej odrodzenia się z popiołów starego, umierającego politycznego krypto-establishmentu i negatywnego wpływania na nowo utworzone uniwersalistyczne Zgromadzenie Ludowe..

Jak mówi Thoreau w „O obowiązku obywatelskiego nieposłuszeństwa”, powinniśmy stracić nadzieję na rząd, który mamy, ponieważ ludzie wierzą, że mogą wybierać tylko między dwoma kandydatami popierającymi establishment. Naród powinien naprawdę stracić nadzieję na łatwowiernych i pozbawionych kręgosłupa wyborców, którzy w swojej karygodnej i leniwej ignorancji ślepo legitymizują nielegalny system, akceptując oprawę wyborów jako wybór jedynie między dwoma kandydatami partii establishmentu. Thoreau następnie retorycznie pyta: „Ilu prawdziwych mężczyzn mamy na 1000 mil kwadratowych tego kraju?”. I udziela nam odpowiedzi: „Prawie jednego!”. Oby Thoreau się mylił!

Niekompetencja

Rzekomo niektórzy przedstawiciele wybrani w drodze losowania będą niekompetentni, co sprawi, że Zgromadzenie Ludowe stanie się nieskuteczne. Zamiast tego, jak argumentuje się, w obecnym systemie politycznym nominacje na stanowiska wykonawcze i sędziowskie są weryfikowane przez Kongres, a tylko osoby o odpowiednich kwalifikacjach przechodzą przez przesłuchania kongresowe i są następnie zatwierdzane do pełnienia funkcji. Oczywiście, to absurd.

Po pierwsze, obecny republikański system rządów jest pełen niekompetentnych kongresmenów i senatorów, którzy rzadko kiedy czytają, a co dopiero analizują projekty ustaw, nad którymi głosują; są zbyt zajęci na pozyskiwanie funduszy na kolejną reelekcję, poświęcając na to połowę swojego czasu. Ponadto, polityka jest ważniejsza od kwalifikacji, jeśli chodzi o nominacje na stanowiska wykonawcze lub sędziowskie. To nie najlepsi kandydaci są nominowani, lecz osoby, które będą faworyzować partię rządzącą, która ich nominowała. Najlepszym tego dowodem są niemal powszechne głosy partyjne w sprawie nominacji do Sądu Najwyższego. Gdyby do sprawdzenia przez Kongres zostali przedstawieni najlepsi, bezstronni, rozważni i niezależni kandydaci, nie powinniśmy oczekiwać ścisłego podziału na partie wśród osób decydujących o nominacji, lecz wręcz przeciwnie; powinniśmy spodziewać się heterodoksji opinii, co zdarza się niezwykle rzadko.

Weźmy jeszcze jeden przykład – stanowiska ambasadorów. Powszechnie wiadomo, że stanowiska ambasadorów są często przyznawane hojnym darczyńcom kampanii wyborczych w USA, a nie osobom posiadającym niezbędną znajomość języka lub umiejętności językowe niezbędne do dobrego wykonywania obowiązków w danym państwie. To musi się skończyć.
Co więcej, nasi rzekomo „kompetentni” kongresmeni przystali na nielegalne, niemoralne, nieuzasadnione, kontrproduktywne i bezsensowne inwazje na Afganistan i Irak, inwazje, które kosztowały Stany Zjednoczone tysiące ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy, a także biliony dolarów – dolary, które można by lepiej wydać gdzie indziej, na przykład na zapewnienie wszystkim Amerykanom krajowej opieki zdrowotnej, a emerytom prawdziwie godziwych miesięcznych emerytur z Ubezpieczeń Społecznych. (Zapomnijcie na razie o milionach Afgańczyków i Irakijczyków, których zabiliśmy lub wysiedliliśmy w wyniku tych głupich, niemoralnych i kontrproduktywnych kampanii!) Nazwanie tych przedstawicieli „niekompetentnymi” byłoby wyświadczeniem im przysługi; Zamiast tego powinni zostać osądzeni za świadomą i umyślną zdradę stanu przeciwko społeczeństwu amerykańskiemu, a po skazaniu, odbyć karę długoletniego więzienia. Ale do którego sądu wnieść oskarżenie o zdradę stanu przeciwko całej nielegalnie rządzącej klasie politycznej? Proszę daj mi znać. Tak, niektórzy przedstawiciele w Zgromadzeniu Ludowym będą bardziej kompetentni od innych, ale zaakceptuję tę możliwą mniejszość niekompetentnych od obecnie tak zwanych „kompetentnych” [sic] rozrzutnych, skorumpowanych, podlizujących się, najemnych, kolaborujących, ludobójczych podżegaczy wojennych, którzy teraz zasiadają u władzy!!!

Entuzjazm

Niektórzy twierdzą, że przedstawiciele, którzy nie są entuzjastycznie nastawieni do sprawowania urzędu, nie będą dobrymi rzecznikami swoich wyborców. Podobno entuzjazm dla zawodu przedstawiciela jest czymś dobrym. Jak twierdzą niektórzy, ci, którzy nie są entuzjastycznie nastawieni do sprawowania urzędu, nie będą dobrymi rzecznikami swoich wyborców. Oczywiście, odniosłem się już do tej krytyki. Jednym słowem, NIE chcemy, aby polityka okręgów wyborczych odgrywała jakąkolwiek rolę w Zgromadzeniu Losowym. NIE chcemy, aby nasi przedstawiciele wybrani losowo byli w jakikolwiek sposób zależni od jakiejkolwiek grupy interesów! NIE chcemy przedstawicieli, którzy uważają się za wyjątkowych i czerpią przyjemność z rządzenia współobywatelami. NIE chcemy, aby nasi przedstawiciele losowo wybrani grali pod dyktando okręgu wyborczego – i kropka! – a ponieważ nie ubiegają się o reelekcję, nie muszą tego robić. W rzeczywistości należy ich zdecydowanie odwodzić od faworyzowania kogokolwiek. Nie da się tego wystarczająco powtórzyć: nasi przedstawiciele powinni koncentrować się wyłącznie na tym, co leży w najlepszym interesie całej wspólnoty. Z pewnością nie mają grać pod publiczkę i czerpać przyjemności z finansowego nagradzania przyjaciół, promowania partykularnych interesów i karania wrogów. Jednym słowem, chcemy, aby pozbawieni entuzjazmu mężowie stanu i kobiety stanu służyli wspólnocie z poczucia obowiązku, a nie dla przyjemności. Tylko takie osoby można zaliczyć do prawdziwych „sług publicznych”, którymi niewątpliwie by były.

Brak odpowiedzialności

Krytycy argumentują, że jeśli wylosowani przedstawiciele opowiadają się za niepopularnymi stanowiskami lub je przyjmują, powinni móc zostać postawieni w stan oskarżenia. To absurd, ponieważ ostudziłoby to burzliwą debatę i zachęciło do autocenzury, zmory obecnego systemu politycznego. Wręcz przeciwnie, oczywiście chcemy, aby wylosowani przedstawiciele mieli pełną i absolutnie chronioną wolność słowa, bez groźby kary lub utraty statusu przedstawiciela w przypadku narażenia się na konflikt z opinią publiczną. W szczególności głosy mniejszości muszą być chronione, ponieważ często to rodząca się opinia mniejszości ostatecznie okazuje się najlepszą opinią. Ponownie, ponieważ wylosowani przedstawiciele nie ubiegają się o reelekcję, powinni mieć swobodę publicznego i bez obaw wyrażania swoich opinii – nawet opinii, które inni uznaliby za obraźliwe – i pozwolić, by los potoczył się tak, jak potoczy się ich życie. Należy to wspierać, a nie zniechęcać! Zgadzam się z Sokratesem: „Silniejszy argument zawsze pokona słabszy”, dlatego musimy umożliwić przetestowanie i zweryfikowanie silniejszego argumentu poprzez wymianę poglądów, krytyczną analizę, dialektykę i debatę. Cenzurowanie mowy lub myśli – prewencyjnie poprzez publiczne zawstydzanie lub w inny sposób – musi być absolutnie zabronione w zgromadzeniu zwolenników wyborów losowych, ponieważ uniemożliwiłoby to swobodną, ​​otwartą i szeroko zakrojoną debatę, a tym samym prawdopodobnie uniemożliwiłoby przedstawienie silniejszego argumentu do rozważenia, przetestowania i głosowania.

Teraz, gdy pozbyliśmy się rzekomych wad wybierania przedstawicieli w drodze losowania, przejdźmy do głębokich zalet wykorzystania losowania do wyłonienia tych, którzy będą nas reprezentować. Poniżej znajduje się lista zaledwie niektórych zalet rządzenia w drodze losowania.

Demografia

Struktura demograficzna populacji byłaby zasadniczo dokładnie odzwierciedlona w rządzie opartym na losowaniu. Jest to prawdopodobnie główna zaleta korzystania z losowych wyborów do wybierania przedstawicieli rządu. Jak już zauważyłem, na przykład w rządzie opartym na losowaniu około 50% przedstawicieli stanowiłyby kobiety, 13% stanowiliby Afroamerykanie, 19% Latynosi, 40% posiadałoby wykształcenie wyższe lub tytuł licencjata, około 10% stanowiliby przedstawiciele osób nieheteroseksualnych, a co najważniejsze, 20% stanowiłyby osoby oficjalnie sklasyfikowane jako żyjące w ubóstwie… itd. Sam fakt, że struktura demograficzna narodu byłaby dokładnie odzwierciedlona w rządzie opartym na losowaniu, stawia rząd oparty na losowym wyborze na pozycji lepszej niż wszystkie inne formy reprezentacji politycznej i administracyjnej.

Egalitarny

Ponieważ wszyscy obywatele mają równe szanse na zasiadanie w rządzie opartym na losowaniu, taki system byłby z natury sprawiedliwy i uczciwy. Co więcej, ponieważ dosłownie każdy mógłby zostać wybrany na urząd, istniałaby zachęta dla zgromadzenia losowego do rozwijania i promowania umiejętności niezależnego krytycznego myślenia wśród całej uprawnionej do tego części społeczeństwa, a także do promowania kompleksowych programów opieki społecznej dla wszystkich. Mając to na uwadze, cały nasz system edukacji musiałby zostać przeprojektowany i zreorganizowany. Mechaniczna nauka na pamięć przestałaby być uznawana za wiedzę. Zamiast tego uczniowie i społeczeństwo powinni być zachęcani do krytycznej analizy wszelkich informacji, z którymi się spotykają. Mając to na uwadze, jak już zauważyłem, ale warto to powtórzyć, zdecydowanie zalecam, aby nieformalna i formalna logika oraz dialektyka były nauczane we wszystkich szkołach średnich, a kursy uzupełniające z logiki powinny być dostępne bezpłatnie dla każdego zainteresowanego, niezależnie od wieku. Nikt – z wyjątkiem osób z podwójnym obywatelstwem i osób przebywających obecnie w więzieniu – nie byłby wykluczony z pełnienia funkcji, dlatego zgromadzenie loteryjne powinno mieć ten fakt na uwadze, decydując, jakie programy promować. Dobrostan intelektualny całego społeczeństwa powinien być priorytetem Zgromadzenia Ludowego.

Zwykli ludzie będą mieli większą władzę. Nieodłącznym problemem polityki wyborczej jest to, że aktywne grupy politycznie i osoby zasiadające w partiach politycznych są rażąco nadreprezentowane w urzędach. Jak argumentowałem wcześniej, partie polityczne, think tanki, komitety polityczne itd. są rakiem na ciele politycznym; partie są bardziej zainteresowane zdobyciem władzy niż robieniem tego, co jest dobre dla narodu jako całości; dlatego partie polityczne muszą zostać zakazane. Zamiast nich będziemy mieli zwykłych, niezwiązanych politycznie ludzi jako naszych przedstawicieli, ludzi niezwiązanych z żadnym okręgiem wyborczym. Powinno to również w znacznym stopniu przyczynić się do ugruntowania legitymacji i poparcia dla rządu opartego na losowym wyborze w oczach opinii publicznej.

Lojalność będzie należeć do sumienia, a nie do partii politycznej. Jak głosi stare hasło Wikipedii dotyczące rządzenia obecnie: wybrani przedstawiciele zazwyczaj polegają na partiach politycznych [oraz niezwykle bogatych i wpływowych oligarchicznych darczyńcach] i przychylnych partyjnych mediach, aby zdobyć i utrzymać urząd.. Oznacza to, że często czują oni podstawową lojalność wobec partii i głosują wbrew sumieniu, aby poprzeć jej stanowisko. Dlatego partie polityczne w rzeczywistości promują niemoralność wśród swoich członków, a niemoralność w drobnych sprawach może bardzo łatwo prowadzić do niemoralności w sprawach ważniejszych. Jest to bardzo śliskie podejście i w najlepszym przypadku sprzyja kulturze amoralnego kompromisu.

Przedstawiciele wybrani w drodze losowania nie są nikomu nic winni za swoje stanowisko. W związku z tym mogą głosować zgodnie ze swoim sumieniem bez zastrzeżeń – wręcz przeciwnie, byliby do tego zachęcani. I to właśnie odnosi się do kolejnej zalety wyboru losowego jak w loterii.

Przeciwdziałanie korupcji

Ponieważ wylosowani przedstawiciele nie są nikomu nic winni – ani partii politycznej, darczyńcom, grupom interesu, grupom etnicznym, lobbystom, okręgom wyborczym itd. – korupcja zostałaby praktycznie wyeliminowana. Aby zapewnić uczciwość wylosowanych przedstawicieli, przeprowadzane będą regularne „operacje prowokacyjne” w celu sprawdzenia uczciwości i przestrzegania prawa przez wszystkich sprawujących władzę; przedstawiciele i urzędnicy systemu loterii będą oczywiście wcześniej informowani o możliwości tajnego testowania za pomocą legalnych prowokacji. Wszelkie próby wpłynięcia na członka rządu będą musiały być zgłaszane, a kara za korupcję powinna być naprawdę surowa!!! (Kara za korupcję polityczną powinna obejmować wydalenie z urzędu, grzywnę i ustaloną karę więzienia – powiedzmy co najmniej 3 lata lub dłużej bez możliwości zwolnienia warunkowego lub przedterminowego zwolnienia).

Różnorodność poznawcza

Ponieważ przedstawiciele nie będą związani z żadnym okręgiem wyborczym i nie będą musieli zabiegać o względy grup interesu ani opinii publicznej, powinien istnieć znacznie szerszy, bardziej otwarty i zróżnicowany zestaw alternatywnych rozwiązań problemów przedstawianych zgromadzeniu loteryjnemu do rozpatrzenia i rozstrzygnięcia. Nowe sposoby myślenia będą wspierane, z naciskiem na myślenie „nieszablonowe”, że tak powiem. To kolejny powód, dla którego należy całkowicie zakazać partii politycznych, a mianowicie dlatego, że ograniczają one i ograniczają różnorodność legislacyjną wśród swoich kadr. Ortodoksja partii politycznych po prostu hamuje różnorodność poznawczą i sprzyja grupowemu myśleniu i konformizmowi; nie sprzyja wolnemu myśleniu ani nie czyni prawdziwie wolnych mężczyzn i kobiet.

Na zakończenie chciałbym zacytować dwa właściwe, słuszne powiedzenia: Jak ponoć adekwatnie zauważył pewien dowcipniś: „Niektórzy widzą rzeczy takimi, jakie są i pytają: »Dlaczego«? Inni widzą rzeczy takimi, jakie mogłyby być i pytają: »Dlaczego nie«?”. Teraz ja pytam Was, moi Czytelnicy: „Dlaczego nie?!!!” – przecież „nie mamy nic do stracenia, a cały świat do zyskania!”. Dołączcie do mnie w inauguracji do tego nowego – i lepszego – świata!!!

Vaughn Klingenberg

Vaughn Klingenberg to amerykański autor i publicysta, który publikował m.in. na portalu VT Foreign Policy (dawniej Veterans Today). Z wykształcenia jest filozofem – uzyskał tytuł magistra filozofii na Marquette University i prowadził tam zajęcia z logiki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *